W bielskich szkołach ponadpodstawowych uczy się ponad 10 tys. młodych ludzi. Więcej niż jedna trzecia nie chodzi na lekcje religii. Co się, u diabła, dzieje?

Dokładne dane wyglądają tak: liczba uczniów w bielskich szkołach ponadpodstawowych - 10 300. Z tego na religię nie uczęszcza 35 proc. Zainteresowanie zajęciami z etyki, które można wybrać zamiast religii, też jest minimalne. W wielu szkołach trudno nawet zebrać wymaganą siedmioosobową grupę uczniów, aby móc zorganizować dla nich wspólne zajęcia z tego przedmiotu.

Dr Joanna Wróblewska-Jachna z zakładu socjologii Akademii Techniczno-Humanistycznej w Bielsku-Białej twierdzi, że zachodzą tu procesy analogiczne do tych, jakie obserwujemy w każdym dużym polskim mieście. Jej zdaniem, wpływ na to ma wiele czynników. - Mamy tu do czynienia m.in. z dużą zmianą o charakterze kulturowym. Wchodzimy w okres sekularyzacji, zmieniają się też w naszym społeczeństwie systemy wartości. Nie ma w tym nic zaskakującego, a trend ten - jeśli chodzi o duże i średnie miasta - będzie się nasilał - przewiduje socjolog.

Więcej na ten temat w nowym numerze „Kroniki Beskidzkiej”, który jest już w sprzedaży. E-wydanie można kupić TUTAJ.

MAP