- Młodzież w Bielsku-Białej uważa, że w mieście nie dzieje się zbyt wiele. Dlatego chcemy pytać, co byłoby interesujące, co moglibyśmy zrobić, żeby nasi rówieśnicy byli zadowoleni i żeby Bielsko-Biała było dla nich atrakcyjne - rozmowa z Tymoteuszem Dadokiem, Julią Cholewą, Julią Wyczesany i Filipem Macudą z Młodzieżowej Rady Miasta.

Co boli młodych z naszego miasta?

- Tymoteusz Dadok, przewodniczący Młodzieżowej Rady Miasta: - Młodzi często nie zdają sobie sprawy z wydarzeń, które są do nich kierowane, przez co często to do nich nie trafia. W tym widzę naszą rolę, jesteśmy przecież bielską młodzieżą, uczniami bielsko-bialskich szkół i powinniśmy to przekazywać. Staramy się wypracować dobrą metodę, która pozwoli kierować do młodzieży nie tylko to, co my robimy, ale też to, co dzieje się w mieście. Ankieta, mam nadzieję, pokaże jakie są główne problemy młodych. Często słyszymy głosy, że np. należałoby wprowadzić pewne poprawki w komunikacji miejskiej. My takie uwagi w jakieś sformalizowanej formie jesteśmy w stanie przekazywać władzom miasta czy odpowiedzialnym organom. Chcemy organizować spotkania, warsztaty. Rozmawiać z młodymi.

Julia Cholewa, zastępca przewodniczącego: - Młodzież w Bielsku-Białej uważa, że w mieście nie dzieje się zbyt wiele. Rzeczywiście jest może jakiś błąd komunikacyjny i albo się o tym nie dowiadują, albo same wydarzenia są dla nich mało atrakcyjne. Dlatego chcemy pytać ich, co byłoby interesujące, co moglibyśmy zrobić, żeby nasi rówieśnicy byli zadowoleni, i żeby Bielsko-Biała było dla nich atrakcyjne.

Cała rozmowa z przedstawicielami Młodzieżowej Rady Miasta do przeczytania w nowym numerze „Kroniki Beskidzkiej”. E-wydanie można kupić TUTAJ.

AK

Foto: z archiwum Młodzieżowej Rady Miasta