Świątynie pustoszeją, duszpasterze mają trzy razy więcej roboty niż kiedyś
- Nie mogę zrozumieć, że wszędzie trzeba się umawiać, dzwonić, zapowiadać. Kiedyś tego nie było. Wiele osób zatrzymywało się u nas w drodze na zakupy. Mama gotowała kawę, było ciasto - mówi ksiądz Jan Byrt, proboszcz luterańskiej parafii w Szczyrku-Salmopolu.
Jak to tak, otwierać mistrzostwa świata w piłce nożnej na dwa miesiące przed ich startem? I co ma Salmopol do Kataru?
- Od jakiegoś czasu przed różnymi mistrzostwami świata organizujemy nabożeństwa ekumeniczne w naszym kościele, przy okazji których rozdajemy dzieciom piłki. Tak chcieliśmy zrobić i teraz. A że Mistrzostwa Świata Katar 2022 rozpoczynają się pod koniec listopada i trwają do 18 grudnia, gdy u nas jest już śnieg, stwierdziliśmy, że zrobimy nabożeństwo w niedzielę, 25 września, by dzieci zdążyły jeszcze pokopać z kolegami w piłkę na podwórku i zakosztować atmosfery mistrzostw. Poza tym wciąż mamy nadzieję, że to w Szczyrku narodzi się następca Lewandowskiego.
Każda okazja przyciągnięcia młodych do Kościoła jest dobra?
- Tak. Podobnie jak Kościół katolicki, mierzymy się z pustoszejącymi świątyniami, z sekularyzacją życia. W dzisiejszych czasach naprawdę nie jest łatwo zainteresować ludzi sprawami wiary. Wydaje mi się, że duszpasterze mają trzy razy więcej roboty niż kiedyś. Teraz też, przyznam, obawiałem się jednej rzeczy. Dzieci dziś mają wszystko i czy mała piłka ich zachęci? Jednak okazało się, że tak. Że są dzieci, które chcą przyjechać, które lubią kościół, a jeszcze jak wyniosą z niego piłkę, to są przeszczęśliwe. Dla mnie niezwykle ważne jest to, by nie tylko głosić Ewangelię, ale też praktycznie pokazywać jej działanie. Pomagać, dzielić się, wspierać. Dawać komuś radość.
Całą rozmowę z ks. Janem Byrtem można przeczytać w nowej „Kronice Beskidzkiej”. E-wydanie lokalnego tygodnika można kupić TUTAJ.
KREDO
Foto: Dorota Krehut-Raszyk
Oceń artykuł:
70 20Komentarze 38
To fragment z Wikipedii na ten temat:
W Kościele Ewangelicko-Augsburskim w Polsce używanie pojęcia „pastor” jako grzecznościowego zwrotu częściowo zanikło na rzecz „księdza” (zwroty „Proszę księdza”/„Księże...”); duchowni luterańscy nazywani byli w Polsce księżmi już w XVI wieku. Duchowni ewangeliccy częściej są nazywani pastorami przez katolików, niż przez samych współwyznawców.
A tu jeszcze ciekawszy z serwisu Ekumenizm.pl:
Zgodnie z ZPW (Zasadnicze Prawo Wewnętrzne) Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego (Luterańskiego) w RP ordynowanym duchownym przysługuje tytuł ksiądz i taki też jest powszechnie stosowany. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by duchownego luterańskiego tytułować per „pastor”.
Istnieją w Polsce parafie luterańskie (np. na Mazurach), w których stosuje się inną od urzędowej terminologię nazywając duchownego właśnie „pastorem” tudzież „księdzem pastorem.” Jeszcze kilkadziesiąt lat temu na Śląsku Cieszyńskim tytułowano księdza ewangelickiego „per tatulku”, co miało podkreślać osobistą więź wiernych z duchownym, podczas gdy duchowni rzymskokatoliccy tytułowani byli per „Wielmożny Panie”.
Termin „pastor” stosowany jest obecnie nie tylko przez Koścoły protestanckie na całym świecie, lecz także przez Kościół Rzymskokatolicki, np. w USA. Jeśli zaś chodzi o duchownych płci żeńskiej to poprawną formą jest „pani pastor”, a przy pisaniu nazwisk używa się również skrótu „ks.”
Ja nie wierzę w 65500 bogów znanych na ziemi,
a chrześcijanie w 65499 bogów.
Tylko Chrześcijaństwo prawidłowo wyjaśnia, jak nasz świat funkcjonuje
Czy ktoś kiedyś widział reinkarnację? Albo karmę? Nie ma czegoś takiego.
Oczywiście, że nie ma żadnej ewolucji - wszystko żywe a może i nieżywe zostało "skonstruowane" przez mądrzejszą od człowieka Istotę.
Dla mało ogarniętych - to była ironia.
W świecie, w którym spora część ludzi otrzymała jakieś wykształcenie, trudniej jest przebić się z takimi historiami jak chodzenie po wodzie, zachowanie błony dziewiczej pomimo porodu, czy zapłodnienie przez ducha bożego.

Klauzula informacyjna ›