Zaostrza się spór wokół inwestycji. Rzecznik radzi obrońcom przyrody ważyć słowa
- Uważam, że nie była potrzebna ocena oddziaływania inwestycji na środowisko. Swoją opinię podtrzymuję. Obszar inwestycji jest pozbawiony walorów przyrodniczych zasługujących na uwagę - mówi dr hab. Damian Chmura, który przygotował opinię przyrodniczą na zlecenie inwestora budowy 22 budynków na Sarnim Stoku.
Tydzień temu w „Kronice Beskidzkiej” ukazała się rozmowa z Jackiem Zacharą, prezesem Stowarzyszenia Olszówka, która wspólnie z innymi organizacjami ekologicznymi protestuje przeciwko inwestycji spółki Art City Eko-Park na Sarnim Stoku. W wywiadzie pojawił się wątek opinii przyrodniczej którą dostarczył inwestor.
- To prywatna opinia, która jest oparta na nierzetelnych i tendencyjnych przesłankach. Autor nie chciał zauważyć przyrody, która tam występuje - mówił Zachara.
Autorem opinii jest dr hab. Damian Chmura, pracownik Akademii Techniczno-Humanistycznej. Skontaktowaliśmy się z nim i zapytaliśmy o jego opinię po lekturze wywiadu z Jackiem Zacharą. Naukowiec przesłał nam swoje obszerne wyjaśnienie, w którym podtrzymuje swoje stanowisko.
Sprawę komentuje też Tomasz Ficoń, rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej: - Prezes Stowarzyszenia Olszówka powinien przede wszystkim ważyć słowa. Twierdzenie: „to urzędnicy władowali nas w to bagno” jest dalekie od powszechnie obowiązujących zasad kultury. Nie ma ponadto uzasadnienia wymiana poglądów z kimś, kto twierdzi, że „obowiązkiem urzędników jest wstrzymanie inwestycji na Sarnim Stoku”. Urzędnicy - w przeciwieństwie do samozwańczych obrońców przyrody - biorą odpowiedzialność i za swoje słowa, i za swoje decyzje - mówi Ficoń.
Więcej o zaostrzającym się sporze wokół inwestycji na Sarnim Stoku można przeczytać w „Kronice Beskidzkiej”. Nowe wydanie lokalnego tygodnika ukaże się w czwartek. E-wydanie już teraz można kupić TUTAJ.
BAK
Foto: Facebook Bielszczanie dla drzew
Oceń artykuł:
20 37Komentarze 30
Przepraszam za orta, huta -samo 'ha'.
He he he, pan Ficoń ma świetne poczucie humoru. Jak długo żyję, jeszcze nie widziałem urzędnika, który poniósł by konsekwencje swoich decyzji, a żyję dość długo. Odpowiedzialność urzędnika jest jak Yeti, prawie każdy o niej słyszał, ale mało kto widział. A może nikt.

Klauzula informacyjna ›