Krzyk rozpaczy właścicieli małych firm. Będziemy jedli chiński pseudochleb?
Właściciele małych firm, w tym rzemieślnicy z całego regionu, spodziewają się drastycznego wzrostu kosztów, szalejących cen, konieczności zwalniania pracowników i zamykania działalności, a także całkowitego przejęcia rynku wyrobów piekarniczych i cukierniczych przez zagraniczne koncerny. Jeśli spełnią się najgorsze scenariusze, to kilogramowy bochenek chleba będzie kosztował u rzemieślnika ok. 30 zł. Kto tyle zapłaci?
W Bielsku-Białej zebrało się dzisiaj prezydium zarządu Beskidzkiej Izby Rzemiosła i Przedsiębiorczości. Członkowie tego gremium mówili o działaniach, jakie podjęli, aby rząd zaczął się liczyć z ich zdaniem. Opowiadali też, z jakimi problemami muszą sobie radzić obecnie i jak wielkiej zapaści spodziewają się w przyszłym roku.

O dramatycznej sytuacji na przykładzie firm piekarskich i cukierniczych mówił Adam Wykręt, prezes Izby, który sam prowadzi taką działalność. - Cena mąki wzrosła o sto procent. Najbardziej boimy się rosnących kosztów gazu i energii elektrycznej. Nie jesteśmy w stanie się dowiedzieć, z jakimi podwyżkami tych mediów będziemy musieli się liczyć w przyszłym roku. Jeśli spełnią się najgorsze scenariusze, to kilogramowy bochenek będzie musiał u rzemieślnika kosztować ze 30 zł. I kto tyle zapłaci? Ludzie pójdą do marketów, by kupować „chleb” z przywożonego z Chin ciasta głęboko mrożonego. Już dziś rynek zalewa ciasto z Turcji. A co zrobimy my, rzemieślnicy? Będziemy musieli zwalniać ludzi i zamykać naszą działalność - tłumaczy.
Branża stara się zwrócić uwagę rządu na czekające ją zagrożenia. Związek Rzemiosła Polskiego wystosował do premiera apel Ogólnopolskiej Komisji Branżowej Rzemiosł Spożywczych. „Drastyczne wzrosty cen energii oraz surowców energetycznych stawiają tysiące mikro, małych i średnich przedsiębiorców wobec dramatycznej wizji niemożności przetrwania zimy” - piszą do szefa rządu, wnioskując o wprowadzenie działań osłonowych.
„Produkcja pieczywa jest zagrożona. Konsekwencją zamykania firm rzemieślniczych będzie utrata tysięcy miejsc pracy, w tym piekarzy, cukierników, pracowników zakładów masarskich, mechaniki samochodowej i budowlańców, przy czym raz zlikwidowane firmy już się nie otworzą, a miejsce rodzimych piekarni zajmą zagraniczne koncerny, wspierane w ekspansji na nasz rynek przez swoje rządy. Zaznaczyć też trzeba, że w przeciwieństwie do mikro, małych i średnich polskich przedsiębiorstw, duże koncerny odprowadzają do budżetu państwa jedynie symboliczne podatki, a produkowane przez nie mrożone pieczywo jest miernej jakości i niezbyt zdrowe. Polską racją stanu w obecnej trudnej geopolitycznie sytuacji jest promowanie przede wszystkim rodzimego biznesu, który daje pracę Polakom i płaci podatki w naszym kraju” - czytamy w apelu rzemieślników, którzy wyliczają przykłady zamykania piekarni z kilkudziesięcioletnią historią.
W sprawozdaniu Cechu Rzemiosł Spożywczych na temat sytuacji branży piekarskiej i cukierniczej jako największe zagrożenia wymieniono rosnące ceny gazu i prądu, chaos wprowadzony przez tzw. Polski Ład, inflację, rosnące stopy procentowe i zupełną nieprzewidywalność dalszego rozwoju sytuacji. Branża spodziewa się lawinowego wzrostu cen, bo inaczej produkcja stałaby się nieopłacalna, ograniczania i wstrzymywania produkcji, a także całkowitego przejęcia rynku wyrobów piekarniczych i cukierniczych przez zagraniczne koncerny.
mk
Foto: Marcin Kałuski
Oceń artykuł:
56 12Komentarze 17
Czy ktoś pomoże mi w interpretacji tego snu?

Klauzula informacyjna ›