W najbliższych dniach przestanie istnieć sklep charytatywny Fundacji Faza, który od 2019 roku działa przy ul. Barlickiego. - Rosnące ceny mediów i podwyżka czynszu za lokal w prywatnej kamienicy sprawiają, że nie mamy innego wyjścia - mówi prezes Ala Wuwer. Fundacja, by ograniczyć koszty działalności próbowała wynająć lokal z zasobu komunalnego. ZGM odpowiada, że nie może wynająć lokalu na preferencyjnych warunkach, bo organizacja prowadzi działalność gospodarczą, a dwa lokale przy Barlickiego i Cechowej, o które pytała, są niedostępne.

Sklep charytatywny przy ul. Barlickiego ruszył wiosną 2019 roku. Do lokalu prowadzonego przez Fundację Faza można oddać niepotrzebne ubrania, buty czy zabawki, które są wyceniane i trafiają na sprzedaż. Uzyskany w ten sposób dochód wspiera działania organizacji mającej na celu niesienie pomocy zwierzętom i ochronę środowiska w Bielsku-Białej. Kilka dni temu organizacja poinformowała, że z końcem września sklep zostanie zamknięty.

Bez tarczy antyinflacyjnej

- Jesteśmy organizacją non-profit. Zatrudniamy cztery osoby, z działalności musimy opłacić koszty pracownicze, mediów i wynajmu lokalu. Od dłuższego czasu nasze przychody nie rosną, a rachunki za prąd dochodzą do 1000 zł miesięcznie, gdy jeszcze niedawno było to 450 zł. Większym problemem są rachunki za gaz, którym ogrzewany jest sklep. Podniesiony został także czynsz za najem lokalu, który znajduje się w prywatnej kamienicy. Od pewnego czasu do działalności dokładam z prywatnych środków - przyznaje Ala Wuwer, prezes organizacji.

Gdy odrzucono wniosek o objęcie działalności Fundacji Faza tarczą inflacyjną pozwalającą obniżyć ceny mediów, zespół pracujący w sklepie przy Barlickiego zdecydował o poszukiwaniu nowego lokalu. - Naszymi klientami są osoby o niższych dochodach, więc nie chciałyśmy podnosić cen sprzedawanych rzeczy. Podjęliśmy decyzję, by poszukać nowego lokalu w zasobie komunalnym, który byłby podłączony do sieci ciepłowniczej. W ten sposób chciałyśmy ograniczyć koszty najmu i ogrzewania - tłumaczy Ala Wuwer.

Na preferencyjnych warunkach

Jesienią ub. roku fundacja obniżyła koszty drugiego sklepu charytatywnego, jaki działa na Śląsku. - Na preferencyjnych warunkach władze Katowic wynajęły nam lokal komunalny i w ten sposób udało się ograniczyć koszty. Wydawało nam się, że skoro władze Bielska-Białej kilkanaście dni temu z pompą mówiły o aktywizacji ulicy 11 Listopada, przyciąganiu mieszkańców, to nasza propozycja działalności sklepu w pobliżu spotka się z entuzjazmem - mówi prezes Fundacji Faza.

Organizacja chciała wynająć lokal przy ul. Barlickiego lub Cechowej, co potwierdzono nam w Zakładzie Gospodarki Mieszkaniowej. W przypadku pierwszej lokalizacji decyzja była odmowna, bo kamienica będzie niedługo remontowana. Pod drugim adresem działał lokal gastronomiczny i taka ma pozostać jego funkcja. ZGM tłumaczy, że wynajem lokalu na preferencyjnych warunkach może dotyczyć tylko tych organizacji, które nie prowadzą działalności gospodarczej.

- Twierdzenie, iż Miasto odmówiło Fundacji udostępnienia lokalu jest daleko idącym uproszczeniem. Miasto wynajmuje lokale użytkowe na zasadach, które określa zarządzenie Prezydenta Miasta i zasady te muszą być stosowane jednolicie w stosunku do każdego podmiotu, z wyłączeniem stosowania preferencji dla wybranych grup. O zasadach wynajmu przedstawiciele organizacji byli informowani podczas wizyt w ZGM, a także w kierowanej korespondencji.

Trzeba złożyć ofertę w konkursie

- W każdym piśmie kierowanym do Fundacji Faza podawano kontakt do ZGM celem ustalenia potencjalnych innych lokali, których wynajęciem organizacja byłaby zainteresowana. Wynajęcie lokalu z zasobu komunalnego odbywa się w drodze konkursów ofert i niezbędne jest złożenie oferty zgodnie z regulaminem konkursów. Zasada ta dotyczy każdego potencjalnego oferenta. Fundacja nie złożyła nigdy oferty najmu na jakikolwiek lokal w toku ogłaszanych przez ZGM konkursów ofert - dowiedzieliśmy się w ZGM.

Prezes fundacji potwierdza, że nawiązała kontakt z pracownicą ZGM. - Zaproponowano nam lokal przy ul. 3 Maja, który miał wejście od strony Sixta. Pomieszczenie było w złym stanie technicznym. Nie zgadzałam się ze stwierdzeniem, że wystarczy je tylko przemalować, bo było notoryczne zalewane z oznakami pleśni i grzyba. Wśród pracowników mamy osoby niepełnosprawne, które nie mogą pracować w takich warunkach i zrezygnowałyśmy - kończy prezes Ala Wuwer.

Bartłomiej Kawalec