Jeszcze nigdy ulica 11 Listopada nie była tak żywa - podobną opinię ma zapewne wielu bielszczan, którzy wczoraj po południu i wieczorem wybrali się na spacer w ten rejon miasta. Istotnie, w godzinach popołudniowych już od schodów przy hotelu President prowadziła nas do celu muzyka. W różnych punktach traktu spotkaliśmy wiele atrakcji. Finałowy koncert na trzypiętrowej scenie przyciągnął najwięcej słuchaczy. Takiego wydarzenia jeszcze w naszym mieście nie było!

Bielscy artyści stanęli na wysokości zadania i na trzypiętrowej scenie, skąd dali popis swoich umiejętności tanecznych, muzycznych i wokalnych w wyjątkowym performatywnym koncercie. Po raz pierwszy estrada stanęła u zbiegu ulic 11 Listopada i Wyzwolenia. Stąd zresztą nazwa wydarzenia - Artystyczna Strefa Wyzwolenia.

W niedzielę główny deptak miasta ożył jak nigdy wcześniej. Od godz. 16 już na schodach u zbiegu ulic 11 Listopada i Barlickiego słychać było muzykę. W różnych punktach ul. 11 Listopada odbywały się pokazy sztuk wizualnych i warsztaty, a także występy zespołów Esemes, CudaWianki, Orkiestry Na Dużym Rowerze, Tomasza Sylwestrzaka, Aleksandra Kruczka Tenora, Sławomira Naborczyka i Grażyny Giner.

Tłumy bielszczan spacerowały ul. 11 Listopada aż do wieczora w poszukiwaniu kolejnych atrakcji. A te widoczne były niemal na każdym kroku. Tenorzy w oknie kamienicy, w bramie energiczny koncert młodzieżowego zespołu z Bielskiej Piwnicy Artystycznej - to tylko niektóre z nich. Najlepsze miało jednak dopiero nadejść. O godz. 19:45 odsłonięto mural przy ul. 11 Listopada 74, gdzie istniejący od kilku lat Pasterz otrzymał bratnią duszę.

Gwoździem niedzielnego programu był finałowy koncert performatywny. Światło, muzyka, taniec i dźwięk zachwyciły licznie zgromadzonych bielszczan. Muzykę i aranże do tego wyjątkowego wydarzenia stworzył Krzysztof Maciejowski, który wystąpił razem z Robertem Szewczugą oraz Ghostmanem. Śpiewali aktorzy Teatru Polskiego Anna Guzik, Wiktoria Węgrzyn-Lichosyt i Tomasz Lorek, a tańczyli adepci Prywatnej Szkoły Baletowej w Bielsku-Białej i goście ze Studia 4 South.

Tekst i foto: ak