Tysiąc złotych za m2 gruntu? Szykuje się kolejna trudna zima bez wiaty
Mijają kolejne miesiące od kiedy zdemontowano wiatę przystankową naprzeciwko hotelu President. Niestety, w jej miejsce jak dotąd nie pojawiła się nowa, co jest uciążliwe dla pasażerów czekających na autobusy podczas opadów. Właścicielem gruntu jest miejscowa wspólnota mieszkaniowa. Jak dowiedział się portal, miasto podjęło kroki zmierzające do wywłaszczenia terenu, na którym posadowiona ma zostać wiata. Na rozwiązanie sporu przyjdzie jednak jeszcze poczekać. Wygląda na to, że szykuje się kolejna zima bez wiaty.
Prawie rok temu wiata przystankowa przy ul. 3 Maja w kierunku Mikuszowic ze względu na stan techniczny została zdemontowana przez jej właściciela - Fundację Rozwoju Miasta Bielska-Białej. Szybko okazało się jednak, że bez zgody właściciela gruntu nowej wiaty postawić nie można. W dodatku takowa - jak utrzymywali miejscy urzędnicy - nie była wówczas dostępna.
Działki sprzedawać nie chcą
W tej sytuacji miasto podjęło działania mające na celu nabycie prawa własności do spornego kawałka ziemi, który należy do miejscowej wspólnoty mieszkaniowej. Jak dowiedział się portal, najpierw urzędnicy mieli zaproponować cenę wykupu w wysokości 300 zł/m2 (druga strona twierdzi, że oferowano 180 zł). Wycena właścicieli z racji zabytkowych walorów terenu opiewała jednak na kwotę 1000 zł/m2.
W rozmowie z portalem przedstawicielka wspólnoty mieszkaniowej podkreśla, że o ile mieszkańcy nie mają nic przeciwko posadowieniu nowej wiaty, o tyle działki sprzedawać nie chcą. W tej sytuacji miasto złożyło wniosek o wywłaszczenie.
- Byliśmy otwarci na negocjacje, ale od właścicieli nie wyszła żadna propozycja. Wolą oni teren dzierżawić, bo to jest wygodny układ. Zakup gruntu załatwia temat ciągnącej się przez lata dzierżawy, ale niestety, jeśli nie ma dobrej woli, by uregulować to raz na zawsze, pozostaje tylko wywłaszczenie. Problemem jest procedura, która jest długa - mówi zastępca prezydenta Bielska-Białej Przemysław Kamiński.
Wywłaszczenie pod cel publiczny
W marcu br. Urząd Miejski w Bielsku-Białej złożył wniosek do Wojewody Śląskiego o wyznaczenie organu zastępczego i przeprowadzenie procedury wywłaszczeniowej pod cel publiczny, jakim jest budowa wiaty przystankowej. - Właściciele nieruchomości ozn. jako dz. 41 obręb Dolne Przedmieście 56, na której posadowiona była wiata przystankowa, nie wyrazili chęci współpracy z Gminą Bielsko-Biała i nie zgodzili się na sprzedaż gruntu niezbędnego do prawidłowego funkcjonowania przystanku autobusowego - poinformował nas rzecznik urzędu Tomasz Ficoń.
Jak dotąd nie wiadomo, jak długo potrwa wspomniana procedura i kiedy pasażerowie MZK doczekają się uzupełnienia infrastruktury jednego z najważniejszych przystanków w mieście. Niewykluczone, że przyjdzie im czekać kolejną zimę. Tym bardziej, że właściciele gruntu już teraz zapowiadają stosowne odwołania.
- Właściciele nieruchomości nigdy nie sprzeciwiali się posadowieniu wiaty przystankowej, a to gmina sama komplikuje sytuację. Od lat 90. miasto dzierżawiło od nas 100 m2 na przystanek autobusowy i płaciło przez te wszystkie lata symboliczne 600 zł miesięcznie, bez żadnych podwyżek. Następnie gmina chciała przejąć cały przystanek autobusowy, płacąc niskie odszkodowanie, ale przegrała w sądzie i działka nadal pozostała naszą własnością. W ostatnim czasie gmina przedstawiła nam ofertę wykupu działki, proponując znacznie zaniżoną wycenę - precyzuje w rozmowie z portalem jedna ze współwłaścicielek spornego terenu.
Utrudniony dojazd do kamienicy
Wspólnota zleciła sporządzenie wyceny innemu biegłemu, który określił wartość działki na około 1000 zł za 1 m2. - Gmina była zainteresowana tylko zakupem nieruchomości po zaniżonej cenie. Proponowaliśmy gminie dzierżawę tych 100 m2 za cenę symboliczną z lat 90., czyli 600 zł. Nawet zaproponowaliśmy, aby gmina posadowiła tam wiatę przystankową bez umowy z nami po wcześniejszym zaakceptowaniu przez nas jej projektu z uwagi na to, że przystanek autobusowy nie może pozostawać bez wiaty ze względu na pasażerów oczekujących na autobusy. Miasto nie przedstawiło nam projektu i nie wykazało zainteresowania posadowieniem tej wiaty. Aktualnie ludzie denerwują się, że wiaty nie ma i winią za to władze miasta, zarzucając im nieporadność w rozwiązaniu tak nieskomplikowanej sprawy - dodaje nasza rozmówczyni.
Przedstawicielka wspólnoty twierdzi, że nowa wiata już dawno mogła stanąć, ale na takich samych warunkach, jak wcześniej i przede wszystkim tej samej wielkości. Właściciele gruntu dowiedzieli się jednak, że planowany jest montaż wiaty o dużo większych gabarytach, co mogłoby utrudnić dojazd do kamienicy np. służbom ratunkowym. Z pytaniem o wymiary nowej wiaty wróciliśmy więc do wiceprezydenta Kamińskiego.
- Wiata miałaby być trzymodułowa, czyli taka, jaka była wcześniej, tyle, że stylizowana według zaleceń konserwatora zabytków na dwie stojące naprzeciwko. Brak dostępu służb ratunkowych to kompletna bzdura mająca na celu odciągnięcie uwagi od podstawowego problemu. Wiatę chętnie postawimy nawet następnego dnia od momentu, gdy miasto stanie się właścicielem terenu i tym samym sporny temat zostanie rozwiązany raz na zawsze - kwituje zastępca prezydenta Bielska-Białej.
Adam Kanik
Oceń artykuł:
14 47
Autor: Adam Kanik
Dziennikarz portalu www.bielsko.biala.pl

Klauzula informacyjna ›