Dobrze już było, jest źle, a będzie jeszcze gorzej. Już teraz władze Bielska-Białej główkują, jak zwiększyć wpływy do budżetu w przyszłym roku i gdzie porządnie zacisnąć pasa, by w jakiś sposób przeżyć nadchodzący rok.

Czeka nas więc wiele niemiłych niespodzianek, jak chociażby ta, że o rowerach miejskich na razie trzeba będzie zapomnieć. Władze miasta od kilku dni analizują sytuację i zastanawiają się, jak przeżyć przyszły rok.

- Problem jest taki, że sytuacja potrafi się zmieniać z dnia na dzień, co przyprawia o ból głowy, bo nic na tę chwilę nie wiadomo na sto procent - nie ukrywa prezydent Jarosław Klimaszewski, chociaż, jak zapewnia, stara się mieć do wszystkiego dystans. - W niektórych miastach moi koledzy zaczynają już pobierać porady u kardiologów...

O tym, na czym jeszcze zamierza zaoszczędzić bielski Ratusz, pisze aktualna "Kronika Beskidzka" z 28 lipca w artykule "Jak uratować budżet?".

bb