Menele opanowali bielska starówkę - skarżą się właściciele działających tam lokali gastronomicznych. I nie mogą zrozumieć, dlaczego straż miejska nic z tym nie robi.

Z taką oceną nie zgadza się Krystian Kowalczyk, zastępca komendanta Straży Miejskiej w Bielsku-Białej, choć nie kryje, że problem istnieje. Jego zdaniem służby dwoją się i troją, ale mają ograniczone możliwości, aby skutecznie walczyć z opisywanym zjawiskiem. Nie pomagają mandaty, których bezdomni i tak nie płacą, bo nie mają z czego. Pijani spędzają noc w izbie wytrzeźwień, ale następnego dnia znowu rządzą na mieście. A za ich pobyt w izbie płacą podatnicy, czyli my wszyscy.

Problem zaczął się wraz z nadejściem lata. Dni i noce są ciepłe, więc wielu bezdomnych wybrało wolność. Potwierdza to Renata Matejko, szefowa bielskiego schroniska i noclegowni dla osób bezdomnych. Zamiast spędzać noce pod dachem w noclegowni, wolą biwakować na mieście. Dawniej kryli się po krzakach, teraz wielu upodobało sobie Rynek oraz jego okolice. Miejsce jest atrakcyjne, dużo się tam dzieje, łatwiej wyżebrać jakieś pieniądze od gości ogródków gastronomicznych, zdobyć jedzenie czy papierosy.

Więcej na ten temat można przeczytać w „Kronice Beskidzkiej”. Nowe wydanie lokalnego tygodnika ukaże się jak zwykle w czwartek, e-wydanie można kupić TUTAJ.

MAP

Fot. Marcin Płużek