Co trzeci myśli o wyjeździe, ale blisko 80 proc. badanych dobrze mieszka się w Bielsku-Białej
Nasze miasto jako „zdecydowanie dobre” lub „raczej dobre” miejsce do życia ocenia blisko 80 proc. bielszczan, ale już blisko ¾ uczestników badania uważa, że „raczej nie” lub „zdecydowanie nie” ma wpływu na działania podejmowane w Bielsku-Białej. Co trzeci ankietowany rozważa możliwość wyprowadzenia się z naszego miasta, a największy odsetek odpowiedzi o planowym wyjeździe jest w grupie uczniów i studentów. Z badania dowiadujemy się, ze w mieście są przeciętne zarobki oraz raczej trudno o satysfakcjonującą pracę.
„Barometr Bielska-Białej”, to badanie przeprowadzone w formie ankiety. Łącznie wypełniono blisko 1,8 tys. ankiet, z czego 1681 w wersji elektronicznej. Uczestnikami badania byli mieszkańcy naszego miasta, którzy mieli możliwość wyrażenia swojej opinii o jakości życia w mieście oraz poziomie świadczonych usług miejskich. Wyniki posłużyły do przygotowania Strategii Rozwoju do 2030, którą przyjęli radni.
Gdzie mieszkają bielszczanie?
Aż siedem na 10 uczestników badania było kobietami, blisko połowa ankietowanych - 48,6 proc. - była w wieku 40-59 lat. Kolejna grupa wiekowa to 25-39 lat (37,9 proc.), powyżej 60 lat (8 proc.) oraz w wieku 18-24 lata (5,6 proc.). Pod względem edukacji dominowały osoby z wykształceniem wyższym - 70,4 proc. i średnim - 24 proc. Pod względem statusu zawodowego najwięcej było pracujących (85,8 proc.), potem emerytów lub rencistów (6,2 proc.), bezrobotnych (4,3 proc.) oraz uczniów i studentów (3,7 proc.).
Badanie wśród mieszkańców Bielska-Białej obejmowało również pytanie o typ zajmowanego mieszkania. 37,3 proc. uczestników badania posiada mieszkanie własnościowe, 36,2 proc. ankietowanych mieszka we własnym domu, 10 proc. wynajmuje dom lub mieszkanie, 9,1 proc. mieszka u rodziny lub znajomego, 5,6 proc. ma mieszkanie spółdzielcze, 1,6 proc. mieszkanie kwaterunkowe, a 0,2 proc. mieszkanie służbowe.
Nie mamy wpływu na decyzje władz
W badaniu udział wzięli mieszkańcy wszystkich 30 bielskich osiedli. Najwięcej ankiet wypełniono na Złotych Łanach (8 proc.), Karpackim (6,7 proc.), Wapienicy (6 proc.), Kamienicy (5,9 proc.), Lipniku (5,7 proc.), Komorowicach Krakowskich (5,6 proc) oraz Beskidzkim (4,7 proc.). Najmniej uczestników badania pod względem miejsca zamieszkania pochodziło z osiedla Mieszka I (0,7 proc.), Białej Północ i Białej Wschód (po 0,8 proc.), Dolnego Przedmieścia (1,4 proc.) oraz Bielska Południe (1,5 proc.).
Bielsko-Białą jako zdecydowanie dobre lub raczej dobre miejsce do życia ocenia 79,5 proc. badanych, a raczej źle i zdecydowanie źle zaledwie 4,1 proc. Największy odsetek osób zadowolonych jest wśród emerytów i rencistów (81, 9 proc), najmniejszy u badanych, którzy deklarują się jako uczniowie oraz studenci (65,2 proc.). Równocześnie aż 72,9 proc. ankietowanych uważa, że raczej nie ma lub zdecydowanie nie ma wpływu na działania podejmowane w mieście. 20,6 proc. uważa, że raczej ma lub zdecydowanie ma wpływ.
Młodzi chcą wyjeżdżać z miasta
Kolejne wnioski z "Barometru Bielska-Białej"? Co trzeci ankietowany rozważa wyprowadzenia się z naszego miasta - 20 proc. do jednej z gmin ościennych, 7,5 proc. do dużej aglomeracji miejskiej w Polsce, a 6,7 proc. za granicę. Największy odsetek osób, które rozważają wyjazd z Bielska-Białej jest rzecz jasna w grupie uczniów oraz studentów - 28,8 proc. z nich rozważa wyjazd do dużej aglomeracji miejskiej w Polsce, 18,2 proc. za granicę, a 13,6 proc. do ościennej gminy. Najmniej chętni do wyjazdu są emeryci i renciści.
Bielszczanie odpowiadali również na pytania m.in. o lokalny rynek pracy. Jak oceniany jest poziom wynagrodzenia w mieście? Najwięcej odpowiedzi uzyskała odpowiedź przeciętnie (40 proc.), dalej jest raczej źle (17,3 proc.) i raczej dobrze (14,4 proc.). Zbliżona struktura udzielanych odpowiedzi przez pytanych bielszczan była w pytaniu o możliwość znalezienia satysfakcjonującej pracy. Najwięcej ankietowanych osób - 32,9 proc. - wskazało odpowiedź przeciętnie, 27,2 proc. raczej dobrze, a 14,6 proc. raczej źle.
Bartłomiej Kawalec
Oceń artykuł:
34 15Komentarze 71
A tak przy okazji ...
dlaczego fontanna w Parku Słowackiego jest nieczynna, a takie miliony poszły na jego remont?
biznesowych (centra usług BPO, SSC/GBS, IT, R&D, władze kompletnie przespały okres aby przyciągnąć tego typu inwestorów). Efekt jest widoczny. Zamiast wielkomiejskiej zabudowy nowoczesnych wieżowców, mamy inwestycje pokroju blaszanych pudełek supermarketów, które nie zatrzymają ani nie przyciągną do pracy nieco ambitniejszych ludzi. Konsekwencją tego jest dramatyczny bilans demograficzny. Wg danych GUS z końca 2020 r. liczba mieszkańców po raz pierwszy spadła poniżej 170 tyś. oraz coraz gorzej wygląda struktura wieku. W skrócie ma miejsce najgorszy z możliwych scenariuszy. Seniorów przybywa, a młodych ubywa. I póki co nie widzę szansy na poprawę tej sytuacji. W mieście w którym nic się nie da, nic nie można, w którym najlepiej by było zabudować 2-piętrowymi klocami (byleby któryś się nie wywyższał) dobrze to tylko mają emeryci (co odzwierciedla ocenę seniorów w ankiecie). Ponosimy konsekwencje przeciwników rozwoju.
@Angus - Oczywiście poszczególne miasta mają różną charakterystykę, uwarunkowania historyczne itd., stąd wiadomo, nie da się ich zestawić na zasadzie 1 do 1, a porównanie zawsze obarczone jest błędem. Ja wychodzę z założenia, żeby porównywać się z najlepszymi. Ale OK. To może Rzeszów. Miasto o zbliżonej liczbie mieszkańców. I co tam mamy. Np. 13-kondygnacyjny biurowiec SkyRes o powierzchni biurowej powyżej 19 tyś m2., budynki handlowo-usługowo-mieszkalne Capital Towers - 25 kondygnacji, Capital Towers A - 18 kondygnacji, SkyRes II - 18 kondygnacji, Nowoczesne Pobitno - 18 kondygnacji itd., a aktualnie w budowie jest 160 metrowy kompleks Olszynki Park. I jeszcze kilka szczegółów - to Rzeszów notuje dodatni bilans migracji, mediana wieku mieszkańców jest znacznie niższa niż ta w B-B, i o ile wg GUS w 2002 r. średnie zarobki w B-B były wyższe niż w Rzeszowie, to skala inwestycji w Rzeszowie spowodowała to, że Rzeszów przyciągnął do siebie inwestorów, i wg GUS z 2019 r. pod kątem zarobków, to Rzeszów wyprzedził już B-B.
UK obecnie głosami wyborców zainspirowanych bucami machającymi flagami samo się wykastrowało. Nie ma szans na powrót do Single Market i Custom Union w najbliższym czasie bo EU nie ma ochoty powrócić do turbulentnych rozmów z UK a nikt w UK nawet nie rozumiał jakie problemy wyjście ze Wspólndgo Rynku i Unii Celnej to spowoduje.
Dużo, dużo lepidj jechać do Niemiec albo Holandii/Belgii.
Bielsko to pipidówa trochę ale ma plusy. Blisko do Kato, Kraka, Cz, Slo, Vienna. Góry blisko żeby ukoić nerwy. No i miasto też ma coś tam do zaoferowania, nie jest to wiocha.
Dacie radę. Patrzcie na plusy, w razie czego Cz, DE blisko i można spadać stąd. Take care folks x
Ale im też od pewnego czasu przestało zależeć
Co można w tej sytuacji zrobić? Zadbać o szybkie połączenia kolejowe z sąsiednimi powiatami i miastami wojewódzkimi, a także z największymi miastami w Polsce. To da obszar dla sprowadzenia wysokotechnologicznego przemysłu, który powinien dostać baaardzo preferencyjne warunki na bielskich terenach przemysłowych i parkach technologicznych, a to spowoduje, że absolwenci ATH pozostaną w tych firmach i w BB.
Uatrakcyjnić samo miasto poprzez szybkie uruchomienie kompieliska Panorama i budowę aquaparku z prawdziwego zdarzenia ( np na wzór tego w Tychach ), remont i uatrakcyjnienie Błoni ( na wzór np. "Szwajcarskiej doliny w Czechowicach)
i przez wybudowanie tam wraz z ATH, centrum nauki na wzór Gdyńskiego "Eksperymentu" połączonego z małym planetarium i obserwatorium astronomicznym. To wszystko, zamiast wydawać pieniądze na planowane " centrum przesiadkowe" , remonty amfiteatru w Lipniku i wizje z tunelami pod ul. 3 Maja.
Wszelkie imprezy stłoczone dziś na bielskim rynku rozciągnąć przez Pl Chrobrego, ulicą 11 Listopada, aż do Pl. Wolności, organizować wtedy wyprzedaże garażowe, targi staroci, co 150 m udostępnić minisceny dla ulicznych grajków, pozwolić foodtruckom ustawiać się na tych ulicach....
Pomysłów wiele, ale czy władze miasta słuchają ?
Niestety, to samo można powiedzieć o Częstochowie. Katowice drenują oba te miasta ile się da. Kiedy Częstochowa straciła województwo to zaczęto z niej wywozić co się da do Katowic. Moja koleżanka, która pracowała w szpitalu w Częstochowie opowiadała, że pozabierano część sprzętu medycznego, zabrano karetki, w tym karetkę, którą Częstochowa dostała od Owsiaka itd. Zabierano wyposażenie urzędów. Z jednego z urzędów w Częstochowie zabrano nawet, uwaga, paprotki, bo były piękne. Zostawię to bez komentarza.
Patrząc po najbliższym otoczeniu, to w Katowicach czy Krakowie wszystkie uliczki w centrum tętnią życiem. Wszędzie są kawiarnie, restauracje, ciekawe sklepy. Często można spotkać się z jakimś eventem.
Z kolei w centrum BB za rozrywkę mają służyć zakupy w Sferze i czasem jakiś koncert.
11 listopada leży i kwiczy, w sobotę większość sklepów zamknięte po 14.00. Knajp jak na lekarstwo.
Dobrze ze chociaż Rynek odżył i budują centrum bajki.
To miasto zatraciło swój charakter.
- blisko gór
- blisko Katowic i Krakowa (uniwersytety, miejsca pracy, lotniska, specjalistyczne szpitale itd)
- blisko Czech, Slowacji i Austrii (Wieden).
Poza tym miasto przecietne. Szokująco słabe połączenia kolejowe z Cieszynem i Krakowem. Miasto ma interesującą historię ale to za mało, tym się nie da najeść.
Ps. Potencjalny plus miasta, jeżeli klimat będzie szedł w kierunku w którym się zmienia to na szczęście w BB nie powinno zabraknąć tak szybko wody w kranach. Jak zacznie brakować to później niż w innych częściach kraju.

Klauzula informacyjna ›