Od 2007 roku samorząd realizuje ambitny projekt ochrony powietrza - z Bielska-Białej udało się wyrugować ponad 3 tys. kopciuchów. Ale zainteresowanie programem jest coraz mniejsze. W tym roku realizowane będą prawie wyłącznie wnioski z lat poprzednich.

Chętnych nigdy nie brakowało. Co roku sporo osób musiało się zadowolić miejscem na liście rezerwowej (ich podania były rozpatrywane w kolejnych latach). W 2020 roku udzielono około 450 dotacji, podobnie było w roku ubiegłym. Piotr Sołtysek, zastępca naczelnika wydziału ochrony środowiska i energii Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej mówi, że w tym roku również ma być przyznanych około 450 dotacji. Problem w tym, że w tym roku bardzo mało osób złożyło wnioski o dofinansowanie. Były też przypadki rezygnacji osób, których wnioski z poprzednich lat oczekiwały na przyznanie dotacji na liście rezerwowej. Oznacza to, że w tym roku realizowane będą prawie wyłącznie wnioski z lat poprzednich.

Czemu mieszkańcy miasta stracili zainteresowanie wymianą starych pieców na bardzo korzystnych warunkach? Ludzie obawiają się, co przyniesie jutro. Zazwyczaj wymiana kopciucha oznaczała zastąpienie go kotłem gazowym. Tymczasem gaz drożeje, a pojawiają się też obawy, że może go zabraknąć. Jeden z naszych rozmówca opowiada, że wymienił piec węglowy na gazowy w ubiegłym roku. Jednak stary kocioł wciąż stoi w jego piwnicy. - Miałem zamiar go wywieźć na złom, lecz w obliczu tego, co się dzieje, postanowiłem go zakonserwować. Stoi pod plandeką i czeka na gorsze czasy - tłumaczy bielszczanin. Takich jak on jest więcej.

O sprawie pisze „Kronika Beskidzka”. Nowe wydanie lokalnego tygodnika jest już w sprzedaży. E-wydanie można nabyć TUTAJ.

MAP

Foto: Kuba Jarosz