W Bielsku-Białej nie będzie ulicy ani ronda imienia Zygmunta Glucksmanna, działacza przedwojennej żydowskiej lewicy. Przeciwko petycji partii Razem opowiedziała się Rada Miejska, choć w komisji inicjatywa uzyskała pozytywną rekomendację. Za uznanie petycji za zasługującą na uwzględnienie głosowało tylko dwóch radnych.

Petycja partii Razem dotyczyła nadania wybranej ulicy czy rondu nazwy Zygmunta Glucksmanna (1884-1942), działacza żydowskiej lewicy urodzonego w Radoczy. Absolwent prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego w 1914 roku ożenił się z bielszczanka Hildą Rosner, co miało wpływ na stopniowe wiązanie się z niemiecką kulturą i Bielskiem. Na początku lat 20. Glucksmann otworzył w mieście kancelarię, dwukrotnie wybierany był m.in. na miejskiego radnego z Niemieckiej Socjalistycznej Partii Pracy w Polsce. Po agresji hitlerowskiej we wrześniu 1939 roku uciekł do ZSRR.

Pozytywnie inicjatywę zarekomendowała komisja skarg, wniosków i petycji Rady Miejskiej. Uchwała w tej sprawie rozpatrywana była na sesji w czwartek. - Ten pan, socjalista, bo tu tak pisze, nie urodził się w Bielsku ani nie złożył swoich szczątków. Uważam, że miasto Bielsko-Biała, o tradycjach polskich, ma dużą rzeszę Polaków, którzy urodzili się i pracowali dla miasta i swojej ojczyzny. Umieszczenie go w banku (rejestr osób do upamiętnienia w przestrzeni miasta - red.) dla mnie jest chybione - argumentowała radna Barbara Waluś z PiS.

- Nie chciałem zgłaszać sprzeciwu, ale pewne zdziwienie - głos zabrał także Janusz Okrzesik. Radny wyraził sceptycyzm wobec propozycji partii Razem, ale nie dlatego, że - jak sam uzasadniał - jest przeciwnikiem upamiętniania osób związanych z lewicą, bo to część naszej historii. - W środowisku bielskiej żydowskiej lewicy są lepsi kandydaci - stwierdził Okrzesik. Jako przykład podał Daniela Grossa, współzałożyciela kasy chorych w mieście oraz senatora RP z ramienia PPS.

W głosowaniu tylko dwóch radnych poparło uznanie petycji za zasługującą na uwzględnienie. Byli to Jerzy Bauer i Tomasz Wawak z klubu Niezależni.BB. Od głosu wstrzymali się ich klubowy kolega Janusz Okrzesik oraz dwaj radni PiS: Konrad Łoś i Edward Kołek. Przeciwko opowiedziało się trzynastu radnych - wszyscy z klubu Jarosława Klimaszewskiego i pozostali radni z PiS.

bak