23-letni Igor Gajewski z Bielska-Białej zdobył kilka dni temu tytuł mistrza Polski Pole & Aerial IPSF w najtrudniejszej kategorii, pokonując wielu uzdolnionych zawodników. Dzięki temu będzie miał szansę pokazać swoje umiejętności na mistrzostwach świata w Szwajcarii. Igor od dziecka interesował się akrobatyką i sztuką cyrkową. Marzenia z tym związane już udało mu się spełnić, ale bielszczanin nie planuje rezygnować z dalszego rozwoju. Jak zrodziła się ta ekstremalna pasja?

Mistrzostwo Polski w akrobatyce powietrznej nie wzięło się znikąd. Jak to wszystko się zaczęło?

- Od dziecka fascynowała mnie sztuka cyrkowa. Starałem się odwiedzać każdy cyrk, który przyjeżdżał do Bielska-Białej. W spektaklach najbardziej podobały mi się pokazy podniebnych akrobatów. Zacząłem trenować zupełnie sam, bez wcześniejszego przygotowania do tego typu sportu. Szybko zauważyłem progres w treningach i tak fascynacja tym sportem przeobraziła się w sposób na życie. W lutym br. pojawiła się informacja o zapisach na mistrzostwa Polski - to był impuls. Zgłosiłem się. Dopiero później przeczytałem regulamin i tak trzeba było się zmobilizować i przygotować, żeby wystąpić.

Start w kategorii najwyższej

Od jak dawna uprawiasz tę dyscyplinę? Jak wyglądają treningi?

- Trenować zacząłem stosunkowo późno, miałem wtedy 14-15 lat. Myślałem, że jest już za późno na tego typu aktywność fizyczną, ale myliłem się. Jestem świetnym przykładem, że bez względu na wiek można wiele osiągnąć. Wystarczy zapał i determinacja do pracy. Treningi z reguły ustalam sobie sam. Zaczynam od rozgrzewki, która przygotowuje ciało do ruchu. Następnie wałkowanie „w kółko” elementów wcześniej nauczonych. Przed zawodami spędzałem na sali kilka godzin dziennie praktycznie 5-6 dni w tygodniu. Każdą wolną chwilę poświęcałem na próbę, aby być pewny swojego układu na mistrzostwa.

Mistrzostwa Polski Pole & Aerial - IPSF to duża impreza?

- Mistrzostwa zostały zorganizowane przez polską społeczność pole sport. W tym roku wystartowało blisko ponad 300 uczestników z całej Polski. Ja w kategorii najwyższej, tzw. elite, w której uzyskanie odpowiedniej liczby punktów za układ zapewniał start na mistrzostwach świata w Szwajcarii. Ułożenie układu na takie zawody nie jest łatwe. Trzeba wykonać określone elementy, które są punktowane. Dodatkowo oceniana jest choreografia, artyzm i gracja. Całe wydarzenie to duże przedsięwzięcie. Ogromne podziękowania należą się głównej organizatorce, pani prezes Karolinie Grzywaczewskiej, która przez całe zawody czuwała nad wszystkimi zawodnikami. Wyjazd na mistrzostwa świata jest dla mnie ogromną szansą. Są to też spore koszta, które muszę pokryć z własnej kieszeni. Będę zmuszony szukać sponsorów, którzy choćby w niewielki sposób pomogą mi sfinansować start.

Akrobacje pod sufitem

Pracujesz jako instruktor, więc akrobatyka jest już Twoim sposobem na życie.

- Jestem certyfikowanym instruktorem akrobatyki powietrznej. Udało mi się połączyć pasję z pracą. Cieszę się, że mogę uczyć innych, dając im radość i możliwość rozwoju. Kiedy zaczynałem, nie miałem miejsca do treningów, sali, czegokolwiek. Ćwiczyłem bez trenera w pokoju na kole podwieszonym do sufitu. Teraz staram się w jak największym stopniu przekazywać wiedzę i doświadczenie swoim kursantom. Progres moich podopiecznych jest dla mnie najlepszą nagrodą.

W sieci można znaleźć filmiki, na których przebrany za Spider-Mana wykonujesz akrobacje w domowym zaciszu. Jak wzmocnić sufit, żeby utrzymał ciężar ludzkiego ciała?

- Zawsze pracuję na atestowanym i certyfikowanym sprzęcie o sporej wytrzymałości. System mocowania w mieszkaniu to specjalny punkt kotwiczenia do sufitu o dużym udźwigu, na którym w bezpieczny sposób jestem w stanie wykonywać akrobacje. Jedyne co mnie ogranicza to mała wysokość i rozstaw mebli dookoła.

W jednym z wcześniejszych wywiadów powiedziałeś, że od dziecka chciałeś zostać cyrkowcem.

- To prawda, było to moje marzenie, które nawet udało mi się spełnić. Czasami występuję w cyrkach, kiedy inny artysta nagle potrzebuje zastępstwa. Zdarza się, że występuję w domach kultury i w teatrach.

Światła, dymy i zapach popcornu

Jak wspominasz pracę w cyrku?

- W swój pierwszy sezon z cyrkiem wyjechałem zaraz po maturze. Spędziłem tam kilka sezonów, nabierając sporo doświadczenia scenicznego. Życie w cyrku daje poczucie swobody. Cyrk codziennie się przemieszcza. Nie jest to łatwe, ale trzeba to kochać. Występy w cyrku wspominam bardzo dobrze, cała społeczność tworzy ogromny klimat. Do tego dochodzą światła, dymy, zapach popcornu unoszący się w powietrzu. Za tym wszystkim chyba tęsknię najbardziej…

Nigdy nie bałeś się, że podczas akrobacji bez zabezpieczeń na wysokości 6-7 metrów coś pójdzie nie tak?

- Pracujemy z reguły wysoko bez żadnych zabezpieczeń. Na występach też nie mamy rozciąganych siatek asekuracyjnych. Ufam sobie i swojej sile rąk. Na treningach powielam układ tyle razy, żeby być pewnym swoich umiejętności. Ryzyko oczywiście jest zawsze, ale wszystko trzeba robić z głową.

Jesteś aktywny w mediach społecznościowych. Na Instagramie nazywasz siebie nawet „Aerial artist”. Czujesz się artystą?

- Czuję się spełnioną osobą, która dopięła swego i mimo wielu przeciwności losu osiągnęła sukces. Pracuję na scenie/arenie przed widownią, więc uważam, że jestem artystą/wykonawcą, ponieważ wchodzę w interakcje z publicznością.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Adam Kanik