Dzięki medialnemu nagłośnieniu tematu pozyskiwania chrustu w lesie w wielu nadleśnictwach w Polsce ludzie ochoczo zwrócili się o zezwolenia na zbiórkę tzw. gałęziówki. Zdarzają się jednak patologie. Okazuje się, że zbieranie chrustu bez odpowiednich zezwoleń jest przestępstwem. W ostatnich latach w Nadleśnictwie Bielsko zainteresowanie tym sposobem organizacji surowca opałowego spadało, ale w tym roku z uwagi na sytuację rynkową tendencja ta zostanie raczej przełamana.

Od czasu gdy rząd przypomniał o możliwości zaopatrzenia się w tani surowiec opałowy, Polacy dosłownie rzucili się do pobliskich lasów. Jak informują lokalne media, są miejsca, gdzie zainteresowanie jest na tyle duże, że leśniczy zaczęli prowadzić zapisy.

Potrzebna jest zgoda leśniczego

Jak dotąd, w Nadleśnictwie Bielsko takich problemów nie ma. Chrust zbierać można, ale trzeba mieć ważne pozwolenie i za drewno zapłacić. Cena rynkowa wynosi 30-45 zł za m3, czyli tzw. kubik. Na drewno tego rodzaju składają się głównie cienkie gałęzie drzew, małe drzewa (cieńsze niż 10 cm) oraz inne pozostałości po wcześniejszej wyróbce.

- Podobnie jak w większości polskich nadleśnictw, również w Nadleśnictwie Bielsko istnieje możliwość przygotowania sobie drewna opałowego, czyli tzw. samowyrób drewna. Odbywa się to w ten sposób, iż osoba zainteresowana zgłasza się do miejscowego leśniczego, który w miarę istniejących możliwości dopuszcza do zbierania chrustu we wskazanym miejscu. Są to przede wszystkim tereny, gdzie znajdują się pozostałości drzewne po wykonaniu prac leśnych - czy to pozyskaniowych czy pielęgnacyjnych - tłumaczy Tomasz Gawęda, rzecznik prasowy Nadleśnictwa Bielsko.

Osoba wyrabiająca pozostałości drzewne przygotowuje surowiec w postaci stosu, który jest przez leśniczego mierzony i ewidencjonowany. Następnie klient, który stos ten przygotował, ma prawo wykupić go za symboliczną kwotę. Ludzie korzystają z tej metody pozyskania drewna od wielu lat z różnym natężeniem - dowiedział się portal.

Trzeba wykupić drewno

- W ostatnich latach zainteresowanie było coraz mniejsze, choć zawsze były leśnictwa, gdzie pewne osoby tradycyjnie zajmowały się zbieraniem chrustu. W Nadleśnictwie Bielsko w ciągu ostatnich lat ilość pozyskiwanego w ten sposób drewna spadła z nieco ponad 1200 m3 w roku 2018 do ok. 600 m3 w 2021. Jak dotąd w tym roku wykupiono niemal 400 m3 i spodziewamy się, iż z uwagi na sytuację rynkową tendencja ta zostanie raczej przełamana - precyzuje leśniczy Gawęda.

Aby podjąć pracę przy samowyrobie drewna, należy uzyskać stosowną zgodę miejscowego leśniczego. Pracownik leśny oprócz wskazania powierzchni do samowyrobu ma obowiązek zaznajomić osobę zainteresowaną z potencjalnymi zagrożeniami w środowisku pracy. Przyjmuje on również oświadczenie, iż osoba ta dołoży wszelkich starań, aby zachować niezbędne środki bezpieczeństwa. Dopuszczenie do samowyrobu drewna ważne jest na wskazanym terenie i we wskazanym okresie, po którym należy wykupić przygotowane drewno. Dopiero po zapłacie można je legalnie wywieźć z lasu.

- Medialne nagłośnienie tematu sprawiło, iż otrzymujemy sygnały, że niektóre osoby próbują zbierać chrust na własną rękę, a w dodatku w lasach będących własnością osób fizycznych. Dlatego jako nadleśnictwo wyjaśniamy, że takie działanie zarówno na terenie w zarządzie Lasów Państwowych, jak i lasów niestanowiących własności Skarbu Państwa bez uzyskania stosownych pozwoleń od ich zarządcy jest przestępstwem przeciwko mieniu, czyli kradzieżą - podkreśla nasz rozmówca.

Adam Kanik

Foto: Tomasz Gawęda