120-letnia rzeźba aniołów z grobowca rodziny Sennewaldt, w którym spoczywają m.in. burmistrz Bielska i założyciele fabryki „Befaszczot”, została odrestaurowana i wróciła na Stary Cmentarz Ewangelicki w Bielsku-Białej. Nad rekonstrukcją zdewastowanej przed laty rzeźby wiedeńskiego artysty Franza Vogla przez 15 miesięcy pracowała Justyna Latoń, dzisiaj absolwentka ASP w Krakowie, która obroniła w ten sposób pracę dyplomową. Zarządzająca zamkniętym cmentarzem parafia ewangelicko-augsburska zapowiada ukończenie prac nad renowacją grobowca, które trwają od 2013 roku.

Cmentarz na tzw. bielskim Syjonie przy dzisiejszej ul. Frycza-Modrzewskiego założono w 1833 roku po epidemii cholery. Po II wojnie światowej pogrzeby odbywały się sporadycznie, ostatni miał miejsce w 1959 roku. Od dziesięcioleci nekropolia jest zamknięta dla osób postronnych, a mimo to bywa regularnie grabiona i niszczona. Spoczywają tutaj najważniejsi obywatele Bielska i Białej, wśród nich przedsiębiorca i filantrop Theodor Sixt.

Najpierw anioły straciły skrzydła

Jeden z najważniejszych grobowców należy do rodziny Sennewaldt. Pochowano w nim piętnaście osób, m.in. burmistrza Bielska Karola Ferdynanda oraz dwóch jego synów - Ericha i Alberta, którzy w 1876 roku założyli fabrykę „Befaszczot”. Marmurowa rzeźba aniołów odrestaurowana przez Justynę Latoń pochodzi z ich grobowca. Stworzył ją Franz Vogl, ten sam wiedeński rzeźbiarz, który wygrał konkurs na model pomnika Marcina Lutra. Monument w 1900 roku odsłonięto w centrum bielskiego Syjonu. Artysta jest autorem anioła zdobiącego nagrobek Sixta, pracował przy dekoracjach teatrów w Pradze, Wiedniu, Zurichu, Berlinie i Budapeszcie. Jego najsłynniejszą pracą jest pomnik Ferdynanda Raimunda z 1898 roku znajdujący się w Wiedniu.

Rzeźba z grobowca Sennewaldt umieszczona była w centralnej części obelisku. Przedstawia parę aniołków podtrzymujących kartusz w otoczeniu girlandy z liści lauru, dębu oraz kwiatów róż. Rośliny te symbolizują w sztuce pamięć, nieśmiertelność, zwycięstwo oraz miłość i łaskę Boga. Obie postaci spoglądają na medalion portretowy burmistrza Karola Ferdynanda w górnej części obelisku. Bezcenne dobro wiele lat temu zostało zniszczone. Najpierw anioły straciły skrzydła, a jeden także rękę. Podczas ostatniego aktu wandalizmu zdewastowano oba aniołki i rzeźba została rozbita na części. Niestety, nie wszystkie fragmenty udało się odnaleźć. Podczas tego incydentu głowa jednego aniołka została najprawdopodobniej skradziona.

Wysokiej jakości rzeźby sepulkralne

Jak studentka z Krakowa zainteresowała się rzeźbą z zamkniętej nekropolii w Bielsku-Białej? - Szukałam pomysłu na pracę dyplomową. Tak trafiłam na forum eksploratorów, gdzie były zamieszczone zdjęcia cmentarza oraz grobowca z rzeźbą i pokazałam je promotorowi. Okazało się, że doskonale zna to miejsce, a mój pomysł na zajęcie się właśnie tym obiektem przypadł mu do gustu - mówi mgr Justyna Latoń. Relację potwierdza dr Mariusz Wrona z katedry konserwacji i restauracji rzeźby kamiennej, stiuku i ceramiki Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie.

- Pamiętam, jak ten cmentarz jeszcze dekadę temu był praktycznie niedostępny ze względu na bujne zakrzaczenie. Gdy miałem okazję go zwiedzać, zauważyłem wysokiej jakości rzeźby sepulkralne, które cechowały się nieprzeciętnym kunsztem wykonawczym. Studenci naszego wydziału kończąc studia muszą wykonać pracę dyplomową. Pomysł odrestaurowania rzeźby z grobowca rodziny Sennewaldt z dużym entuzjazmem przyjęła parafia, która nie posiadała środków finansowych na przeprowadzenie profesjonalnej konserwacji. Anioły wymagały dużego nakładu pracy - mówi dr Wrona.

Konserwacja rzeźby rozpoczęła się w czerwcu 2020 roku. Podstawowym założeniem prowadzonych prac było wykonanie rekonstrukcji brakujących fragmentów rzeźby - głowy, skrzydeł oraz ręki, by przywrócić czytelność przedstawieniu. Rekonstrukcje zostały wykonane metodą taszlowania, czyli uzupełnienia ubytków tożsamym materiałem kamiennym. Autorka konserwacji stworzyła najpierw gipsowe modele brakujących fragmentów poprzez uformowanie ich bezpośrednio na ubytku. Modele te zostały następnie zeskanowane w technologii 3D i przeniesione w marmur przy użyciu frezarki CNC.

Konserwacja metodą innowacyjną

Co w sytuacji, gdyby oryginalne fragmenty zostały odnalezione? Metoda ta została opracowana w taki sposób, aby łatwo dało się zdemontować rekonstrukcję w razie odkrycia oryginalnych fragmentów rzeźby. - Konserwacja odbywała się metodą innowacyjną pod względem technologicznym i technicznym. Wszystko brzmi prosto, ale proszę mi wierzyć, że wykonanie jest niezwykle skomplikowane, chociażby dlatego, że kluczowym w uzyskaniu oczekiwanych efektów jest m.in. odnalezienie tożsamego surowca skalnego - tłumaczy dr Mariusz Wrona.

Dlatego prawdziwym wyzwaniem dla Justyny Latoń było zdobycie „Białej Marianny” - szlachetnej odmiany marmuru o śnieżnobiałym kolorze, z którego Franz Vogl ok. 120 lat temu wykonał rzeźbę. Kamieniołom na Dolnym Śląsku, gdzie wydobywano kamień został zamknięty w 2016 roku. Dodatkowo rzeźba pochodzi z przełomu XIX i XX wieku, co utrudniało poszukiwania ze względu na to, iż pozyskiwany wtedy marmur różnił się od wydobywanego współcześnie.

Szukano głównie osób lub miejsc, które mają w posiadaniu fragmenty tego marmuru, a następnie wykonano ich selekcję. Ostatecznie autorka konserwacji nawiązała kontakt z właścicielem terenu po dawnym kamieniołomie. Dzięki temu udało się zdobyć odpowiednie fragmenty kamienia do rekonstrukcji skrzydeł i ręki. - Nadal brakowało większego, ok. 50-kilogramowego elementu do rekonstrukcji głowy anioła - precyzuje mgr Latoń.

Rzeźbę przewieziono na cmentarz

Po czterech miesiącach bezowocnych poszukiwań w całej Polsce podjęto decyzję o skorzystaniu z białego marmuru dolomitycznego Thassos. Jego nazwa pochodzi od greckiej wyspy, gdzie jest wydobywany. Oba kamienie mają zbliżone właściwości mechaniczne i kolor. - Udało się to dzięki pomocy rzeźbiarza Marka Moderau, który wskazał miejsce, gdzie mogłam otrzymać bloczek tego marmuru. Pozyskanie zagranicznych kamieni w takim formacie jest trudne, ponieważ w większości są one importowane jako płyty kamienne - relacjonuje mgr Justyna Latoń.

Jako, że była to praca dyplomowa, parafia pokryła jedynie koszty zakupu materiałów potrzebnych do wykonania konserwacji. Prace przy rzeźbie zostały ukończone jesienią ub. roku. - Pani Justyna za swoją realizację dyplomową uzyskała ocenę celującą. Jej praca dyplomowa była ponadto wyróżniona i prezentowana poza uczelnią - podkreśla dr Wrona. W ostatnich dniach rzeźba została przewieziona na cmentarz w Bielsku-Białej. Parafia ewangelicko-augsburska zapowiada rychłe zakończenie prac nad renowacją grobowca rodziny Sennewaldt. Na ten cel datki zbierane były od 2013 roku.

Bartłomiej Kawalec

Na zdjęciu tytułowym: rzeźba po rekonstrukcji