Tych emocji miłośnicy teatru nie wymażą z pamięci. Trzeci dzień bielskiego festiwalu był artystyczną ucztą na najwyższym światowym poziomie.

Trwa XXIX Międzynarodowy Festiwal Sztuki Lalkarskiej organizowany przez Teatr Lalek Banialuka. O ile w sobotę teatrem było całe śródmieście, tak w poniedziałek to co najważniejsze odbywało się na scenach Banialuki, Teatru Polskiego i w Kubiszówce. Dzień zaczął się od nowego i ważnego, traktującego o depresji spektaklu bielskiego teatru - „Włosy mamy”, a także od zapierającego dech w piersiach dzieła „Traversées” francuskiego Théâtre De L’entrouvert. Później wystawiono „Mamę” oraz „Klinikę Rekreacji” białostockiej filii Akademii Teatralnej im. A. Zelwerowicza.

Wieczór przyniósł wielkie kreacje dwóch aktorek. Na dużej scenie zobaczyliśmy konkursowy spektakl „Czajka” Compagnie Belova-Iacobelli z Belgii, pełen wewnętrznych rozterek, zadający ważne pytania, ale i tryskający humorem. Kunszt aktorki wlewającej życie, trudny charakter, wątpliwości i frustracje w swoją lalkę został nagrodzony przez widzów niekończącymi się owacjami na stojąco.

Na wyżyny wzniosła się też Polka Natalia Sakowicz, która zaprezentowała „Romans”. Widzów zupełnie pochłonęła podróż przez tak samo wdzięczne i wzniosłe, jak nużące i okrutne miłosne koleje losu. Sposób, w jakim posługiwała się niebywale plastyczną lalką, pieszcząc się z nią, tańcząc, tłamsząc i niszcząc sprawiał, że czuło się obecność dwóch aktorów. I ten spektakl został gorąco przyjęty przez widzów bielskiego festiwalu.

Poniedziałkowe wydarzenie to także warsztaty. Tym razem kontynuowano budowę lalek i urządzano teatr cieni.

Marcin Kałuski

Foto: Dorota Koperska Photography