Blisko 40 lat pracy na najwyższych obrotach i emerytura w wysokości… 1800 zł. Życie czasami brutalnie obchodzi się ze sportowcami. Mimo tego oraz licznych chorób Elżbieta Ostojska, ikona Bialskiego Klubu Sportowego, nie traci pogody ducha.

„Każdy klub sportowy ma swoją ikonę, która poświęciła dla niego większą część swojego życia i wywarła wielki wpływ na przyszłe pokolenia zawodników czy zawodniczek” - to fragment tekstu, który ukazał się o Pani na portalu Pomagam.pl, kiedy przed kilkoma tygodniami uruchomiono zbiórkę na Pani rehabilitację. Czuje się Pani ikoną BKS?

- Na pewno jest to jakaś forma docenienia mnie. Czy czuję się ikoną? Ciężko mi powiedzieć - przepracowałam w tym klubie wiele lat, na początku jako zawodniczka, a potem jako kierownik drużyny i trener. Byłam związana z BKS od 1975 do 2003 roku, z małymi przerwami. Byłam mile zaskoczona tą zbiórką, która wyszła od Oli Jagieło. Jestem jej niezmiernie wdzięczna, tym bardziej że - czego nie ukrywam - po raz pierwszy zwróciłam się do klubu o jakąkolwiek pomoc. Po złamaniu stawu biodrowego zostałam zmuszona do rehabilitacji.

Całą dużą rozmowę Tomasza Wolffa z Elżbietą Ostojską można przeczytać w „Kronice Beskidzkiej”. Nowe wydanie lokalnego tygodnika jest już w sprzedaży, e-wydanie można kupić TUTAJ.

bb

Foto: Tomasz Wolff