Na 24. Przeglądzie Kino na Granicy, który trwa w Cieszynie i Czeskim Cieszynie widzowie mogą oglądać m.in. najlepsze filmy z udziałem Daniela Olbrychskiego. Ogromną atrakcją tej retrospektywy było wczorajsze spotkanie z wybitnym aktorem, który po czterdziestu dwóch latach stanął znów na tych samych deskach Teatru Adama Mickiewicza, które pojawiły się w filmie "Ziemia obiecana".

Wczorajsze spotkanie z wybitnym aktorem poprzedziła projekcja filmu "Pstrąg“ z 1982 roku w reżyserii Josepha Loseya, gdzie Daniel Olbrychski wystąpił obok wielkich gwiazd kina francuskiego.

Spotkanie poprowadził dyrektor programowy przeglądu po stronie polskiej Łukasz Maciejewski. Było śmiesznie, ale też poważnie. Pojawiały się przede wszystkim tematy zawodowe, nie zabrakło kuluarowych anegdot. Co ciekawe, Olbrychski po czterdziestu dwóch latach stanął znów na tych samych deskach Teatru Adama Mickiewicza w Cieszynie, które pojawiły się w filmie "Ziemia obiecana". Jak przyznał w rozmowie z naszym portalem, był to dla niego moment bardzo sentymentalny.

Odpowiedź na pytanie, dlaczego przyjechał do Cieszyna, była prosta. - Skoro pan Łukasz Maciejewski zorganizował tak bogaty przegląd filmów z moim udziałem, kręconych przeważnie poza granicami Polski, nie mogłem nie przyjąć tego zaproszenia. Kiedy rozmawiamy, akurat w sali teatralnej pokazywany jest film "Pstrąg" Josepha Loseya, gdzie gram w towarzystwie francuskich gwiazd. Ja sam tych wszystkich filmów nie widziałem i chętnie bym je obejrzał, ale nie mam tyle czasu - powiedział z uśmiechem.

Olbrychski zdradził również, że nie miał żadnego wpływu na listę filmów, które zostały wybrane, by pokazać je w Cieszynie i dodał, że jemu samemu trudno byłoby takiego wyboru dokonać.

- Kiedy jestem pytany o to, do którego ze swoich filmów mam największy sentyment, odpowiadam tak, jak moja amerykańska koleżanka Meryl Streep, z którą znamy się i lubimy, chociaż nigdy razem nie pracowaliśmy: „Nie pytajcie mnie, który z filmów, które robiłam jest mi najbliższy, bo to wszystko są moje dzieci, ja je nosiłam w sobie, ja je w radości i w bólach rodziłam... Ja wiem, który film udał mi się mniej, który bardziej, ale tak samo je kocham“ - mówił.

Mariola Morcinkova

Foto: Małgorzata Krawczyk