Wycieczki konne niszczą świeżo wyremontowaną parkową część Cygańskiego Lasu - napisali radni Dorota Piegzik-Izydorczyk i Jerzy Bauer w interpelacji do prezydenta Bielska-Białej. Ich zdaniem, konieczne jest postawienie znaku zakazu korzystania ze ścieżek przez uczestników zajęć prowadzonych przez stadniny. Zajęcie się sprawą obiecała Straż Miejska.

Autorzy interpelacji, która w ostatnich dniach trafiła do prezydenta Jarosława Klimaszewskiego, zwracają uwagę, że część parkowa Cygańskiego Lasu po rewitalizacji jest „uporządkowana, estetyczna i po prostu ładna”. - Użytkownicy są bardzo zadowoleni ze zmian, ale mają jednak obawy co do bezpieczeństwa i prawidłowego korzystania z pięknych ścieżek - przekonują Dorota Piegzik-Izydorczyk z prezydenckiego klubu radnych oraz Jerzy Bauer z klubu Niezależni.BB.

- Obawy te są związane z wycieczkami konnymi organizowanymi przez okoliczne kluby jeździeckie i prywatnych hodowców, które wspólnie ze spacerowiczami korzystają z dróżek części parkowej. Mieszkańcy obawiają się, że może zostać trwale uszkodzona nawierzchnia ścieżek przez konie, po drugie korzystający z części parkowej spacerowicze, matki z dziećmi, osoby starsze boją się, że w wyniku np. spłoszenia, a zawsze należy taki czynnik brać pod uwagę, może dojść do sytuacji dla użytkowników niebezpiecznej.

Problemem zainteresowała się Rada Osiedla Mikuszowice Śląskie. Straż Miejska obiecała zająć się sprawą. - Mieszkańcy wnoszą o postawienie znaku zakazu korzystania ze ścieżek przez uczestników zajęć prowadzonych przez stadniny, po prostu o zakaz poruszania się koni po części parkowej Cygańskiego Lasu. Zgodnie z przepisami, prezydent miasta ma 14 dni na udzielenie odpowiedzi.

bak