Pół wieku temu ukończono budowę nowoczesnego dworca PKS w Bielsku-Białej. Pod koniec kwietnia 1972, po ponad trzech latach budowy „okupionej tysiącem godzin pracy społecznej”, władze partyjne i administracyjne dokonały uroczystego otwarcia dworca, który miał wtedy obsługiwać 40 tys. pasażerów na dobę. Od tamtego momentu obiekt przechodził remonty, ale do dziś wygląda tak samo, jak w latach 70. Zarządzający obiektem posiada koncepcję techniczną nowego centrum przesiadkowego na tzw. dolnej płycie.

„Nowoczesny i funkcjonalny” - tak o nowym dworcu PKS w Bielsku-Białej pisała Kronika Beskidzka pod koniec kwietnia 1972 roku. Uroczystego otwarcia obiektu dokonano w obecności władz partyjnych i administracyjnych. Dworzec z 26 peronami obsługiwać miał 40 tys. pasażerów na dobę. Plan zakładał wyposażenie go w elektroniczny informator i kamery TV.

Wszystko zaplanowane „na wyrost”

Dworzec autobusowy w Bielsku-Białej zaprojektowany został przez zespół architektów Biura Projektów Budownictwa Komunalnego pod kierownictwem mgr inż. Mieczysława Panety. Dominowały w nim przeszklenia i metal, pastelowe kolory ścian i nowoczesne oświetlenie. Koszt budowy przekroczył 20 mln zł. Lokalna prasa rozpisywała się, że jest to najdroższy, ale również najnowocześniejszy tego typu obiekt w Polsce.

Trudno w to uwierzyć, bo pierwotny projekt opracowany został 15 lat wcześniej, a w trakcie budowy doszło jedynie do przekształcenia kilkunastu miejsc postojowych w odjazdowe. Zmiana miała na celu zwiększenie liczby pasażerów, których docelowo miał obsługiwać dworzec. Niezmieniony pozostał układ części usługowej. Na parterze przeszklonego budynku usytuowano kasy biletowe, informację, przechowalnię bagażu i kiosk „Ruchu”.

Pierwsze piętro dworca, podobnie jak parter, oddzielone zostało taflą szkła od ruchliwej ulicy Armii Czerwonej (dziś Warszawskiej). Na tej kondygnacji zaprojektowano pomieszczenia administracyjne, służbowe oraz obszerną poczekalnię z klubo-kawiarnią „Ruchu”. Z tego poziomu architekci wytyczyli przejście na płytę dworca autobusowego. - Wszystko zostało tu zaplanowane „na wyrost” i dlatego nie wymaga dziś rozbudowy lub adaptacji - pisała Kronika Beskidzka.

Bez spaczonych podłóg

Słowa uznania prasa kierowała także do Bielskiego Przedsiębiorstwa Budownictwa Przemysłu Maszynowego za „dyscyplinę i jakość budowy”. - Żadnych spaczonych podłóg, popękanych ścian, nie domykających się okien. Na otwarcie nie udało się jedynie wyposażyć dworca w elektroniczne tablice i system kamer TV. Plan zakładał dostarczenie tablic jeszcze w 1972. Rok później cały bielski dworzec PKS jako jedyny tego typu obiekt w Polsce miał zostać objęty monitoringiem.

Od otwarcia dworca 50 lat temu obiekt przechodził remonty, ale nigdy nie doczekał się prawdziwej modernizacji i dziś jest przestarzały. Dwa lata temu przygotowano koncepcję techniczną budowy nowego centrum przesiadkowego na tzw. dolnej płycie PKS. Zgodnie z szacunkami, koszt inwestycji wyniesie ok. 15-20 mln zł. Gdy nowy dworzec powstanie, pod młotek pójdzie obecny teren wraz z budynkiem - to nieruchomość o powierzchni blisko 12 tys. mkw.

Początkowo zakładano, że budowa może rozpocząć się w 2022 roku, ale dziś wiadomo, że będzie trudno o dotrzymanie tego terminu. Paweł Sadza, wiceprezes spółki Komunikacja Beskidzka, przypomina, że do realizacji inwestycji konieczne jest pozyskanie środków unijnych. - Na ten moment żadne programy, w których będziemy aplikować o środki, nie ruszyły - mówi. Spółka planuje, że po uzyskaniu finansowania przetarg na inwestycję rozpisany zostanie w tzw. formule projekt i buduj.

Bartłomiej Kawalec