Zdaniem bielskiego posła Przemysława Koperskiego, rządowy program wymiany kopciuchów na OZE zakończy się katastrofą. - Jak to jest, że program wdrażany jest od blisko pięciu lat, a wydatkowano dopiero 2,5 proc. założonej kwoty? To krytycznie mało, biorąc pod uwagę fakt, że program ma zakończyć się 30 czerwca 2027. Badania GIOŚ potwierdzają, że w roku 2021 mieliśmy w kraju gorsze powietrze niż w 2020! - twierdzi poseł i apeluje o pilne uproszczenie zasad uzyskiwania dotacji oraz przekazanie gminom kompetencji w zakresie wdrażania programu.

W 2018 uruchomiony został rządowy program „Czyste powietrze” mający pomoc Polakom w likwidacji tzw. kopciuchów i poprawić jakość powietrza w miastach i wsiach do roku 2027. Niestety, choć założenia godne są pochwały, to okazuje się, że program ugrzązł na etapie wdrażania. Poseł Przemysław Koperski, członek sejmowej Komisji Ochrony Środowiska i przewodniczący Parlamentarnego Zespołu Antysmogowego uważa, że jeśli nie zostaną wprowadzone radykalne zmiany, to za pięć lat program zakończy się klapą, a na czyste powietrze będziemy czekać kolejne 100.

Totalna porażka rządu?

- Dzisiaj wymiana kopciuchów w naszym kraju to czysta fikcja. Po sześciu latach rządów nowej ekipy nadal mamy ponad 3 mln palenisk niespełniających jakichkolwiek norm. Przez pierwsze cztery lata realizacji programu za pieniądze z „Czystego Powietrza” można było kupować nawet tradycyjne piece węglowe zamiast OZE - przekonuje poseł. Jego zdaniem, rządowe programy związane z ochroną atmosfery są dla wielu Polek i Polaków niedostępne.

Bielski parlamentarzysta przypomina, że od uruchomienia rządowego programu do końca 2021 zrealizowano jedynie 1.35 proc. jego budżetu, który zakładał przeznaczenie 103 mld zł na wymianę starych pieców, termomodernizację budynków i rozwój przydomowych OZE. - Na TVP w rok wydajemy więcej niż przez cztery lata na likwidację kopciuchów - to jest totalna porażka rządu. Jednocześnie inflacja zżera pozostałe 100 mld zł z programu, a liczba składanych wniosków jest tak dramatycznie niska, że jeśli nie osiągnie teraz poziomu 600-700 tys. rocznie, to cały program zakończy się spektakularnym upadkiem na twarz - uważa Koperski. - Dzisiaj rząd realizuje scenariusz, który zakłada, że zimą 2030 nadal będziemy w naszych miejscowościach chodzić w oparach trującego smogu. Smogu, który według lekarzy zabija minimum 50 tys. Polaków rocznie - napisał poseł w mediach społecznościowych.

Atrakcyjny cenowo „trójpak”

W rozmowie z portalem dodał: - Program „Czyste Powietrze”, którego budżet ma wynosić 103 mld zł, ostatnio nieco przyspieszył, to jednak wciąż za mało. Na dzisiaj, po zamknięciu pierwszego kwartału 2022, okazuje się, że wydatkowano dopiero niecałe 2,5 proc. z dostępnej kwoty. To krytycznie mało, bo czasowo jesteśmy prawie na półmetku, ale ponad 3 mln kopciuchów nadal czeka na wymianę. Badania rządowe potwierdzają, że w roku 2021 powietrze, którym oddychaliśmy było gorsze niż w 2020. Mamy jedne z najbardziej zanieczyszczonych miast w Europie, a poziom dni smogowych w naszych miejscowościach wielokrotnie przekracza dopuszczalne normy - uzasadnia poseł.

Zdaniem przewodniczącego Parlamentarnego Zespołu Antysmogowego, obecna sytuacja powinna skłaniać do radykalnego zwrotu w kierunku odnawialnych źródeł energii. Sprawdzone i bezpieczne, mogą dać Polakom upragnioną niezależność. - Rząd powinien dać zielone światło NFOŚiGW na takie zmiany w programie, by dotacje mogły obejmować atrakcyjny cenowo „trójpak” w postaci pompy ciepła, fotowoltaiki i przydomowego magazynu energii. Zakup powinien być prefinansowany, a stopa zwrotu inwestycji nie powinna być dłuższa niż siedem lat. Magazynować energię można byłoby również we wspólnotach mieszkaniowych, budynkach wielorodzinnych, a docelowo każdy budynek powinien coś takiego posiadać. To są cele, o które walczymy w Parlamentarnym Zespole Antysmogowym wraz z Klubem Lewicy czy innymi podmiotami zainteresowanymi rzeczywistym działaniem na rzecz czystego powietrza w Polsce - podkreśla Koperski. - Oczekujemy pilnej modyfikacji rządowych programów ochrony powietrza m.in. poprzez uwolnienie obecnych progów dochodowych, zwiększenie dofinansowania do 90 proc. dla wszystkich zainteresowanych, w tym korzystających dzisiaj z gazu, oraz 99 proc. kosztów inwestycji w OZE dla osób z najniższymi dochodami, a także rozszerzenie programów na wspólnoty mieszkaniowe i przekazanie operacyjnej strony wdrażania programu gminom.

Ktoś skutecznie blokuje wysiłki

Własne źródło ekologicznej energii elektrycznej i ogrzewania daje poczucie bezpieczeństwa i szansę na niezależność od zewnętrznych dostawców. Niestety, wciąż masowo importowany i sprzedawany do polskich domów jest „ruski” gaz i węgiel. - Gdy nie wiadomo o co chodzi, często chodzi o pieniądze. Zadecydowały pewnie jakieś względy biznesowo-polityczne. Wszyscy czulibyśmy się bezpieczniejsi w sytuacji, gdyby nasza energetyka nie była zależna od obcego podmiotu. Niestety, ktoś skutecznie blokuje wysiłki, by każdy z nas mógł z pomocą programu „Czyste Powietrze” uniezależnić się od zewnętrznych dostawców - tłumaczy nasz rozmówca.

Obecnie w rządzie i Sejmie procedowane są zmiany prawne, które mają umożliwić w Polsce budowę elektrowni atomowych. Poseł Koperski jest w tej sprawie sceptyczny. - Ważna jest technologia, na podstawie której elektrownia zostanie wykonana, ale chyba jeszcze ważniejsze jest to, kto będzie budowę tych elektrowni nadzorował. Mam tutaj zdecydowanie większe zaufanie do samorządów niż do rządu. Może warto zostawić to zadanie lokalnym społecznościom, bo budowa nawet tradycyjnej elektrowni w Ostrołęce jest ponad kompetencje rządu, który świetnie radzi sobie z inwestycjami wyłącznie w obszarze PR. Dzisiaj chcemy wiedzieć dokładnie, jakie plany ma rząd: czy to będzie jedna duża elektrownia, czy kilkanaście małych oraz gdzie zaplanowano składowanie radioaktywnych odpadów. W moim przekonaniu wydatkowanie na rozproszone OZE kwoty porównywalnej do nakładów na budowę elektrowni atomowej jest dla Polski i Polaków bezpieczniejsze. Zwyczajnie tańsze i uniezależnia nas w tej sprawie od koncernów energetycznych i rządu - kończy poseł Przemysław Koperski.

Adam Kanik