Czuję się wyróżniona jako kobieta. Nie czas na rozmowy o parytetach i równouprawnieniu
- Wydaje się, że wielkie inwestycje infrastrukturalne są już za nami. Teraz powinniśmy się koncentrować na przedsięwzięciach, które upiększą nasze miasto i sprawią, że będzie nam się żyło wygodnie i komfortowo - mówi Dorotą-Piegzik Izydorczyk, nowa przewodnicząca Rady Miejskiej Bielska-Białej.
Co czuje nowa przewodniczącą Rady Miejskiej? Czy jest to dla Pani realny awans, czy raczej tylko większy zakres obowiązków?
- Na pewno odczuwam satysfakcję. Powierzenie mi obowiązków przewodniczącej Rady Miejskiej traktuję jako swoistego rodzaju ukoronowanie mojej wieloletniej pracy jako radnej. Jest to zapewne awans, choć nie chciałabym w takich kategoriach tego rozpatrywać. Dla mnie działalność samorządowa jest przede wszystkim służbą wobec mieszkańców. A czy służę jako zwykła radna, czy jako przewodnicząca - to już drugorzędna sprawa. Obowiązków rzeczywiście mi przybyło, ale decydując się na kandydowanie wiedziałam przecież, na co się piszę.
Pierwsza kobieta w historii miasta została przewodniczącą Rady Miejskiej. Czy czuje się Pani wyróżniona?
- Szczerze mówiąc owszem, czuję się wyróżniona jako kobieta, ale przede wszystkim jako wieloletni samorządowiec. Prawdą jest, rzecz jasna, że prezydium bielskiej Rady Miejskiej było dotąd zdominowane przez mężczyzn, ale to nie czas rozmów o parytetach i równouprawnieniu.
Cała rozmowa z Dorotą Piegzik-Izydorczyk znajduje się w „Kronice Beskidzkiej”. Nowy numer tygodnika można kupić w kioskach, salonikach prasowych, hipermarketach i na stacjach benzynowych. E-wydanie jest dostępne TUTAJ.
Rozmawiał: Adam Kanik
Foto: Paweł Sowa (Urząd Miejski w Bielsku-Białej)
Oceń artykuł:
16 40