Zdjęcie jak odcisk palca. Zaczęło się od Zenita z górniczego sklepu
Fotografie Lucjusza Cykarskiego towarzyszą mieszkańcom regionu, a szczególnie Bielska-Białej już od lat dziewięćdziesiątych. Jego prace mają ten swoisty odcisk palca, bo zawsze dąży do oddania prawdy i atmosfery chwili.
- To musi kryć się w genach. W rodzinie mam malarzy, a nawet światowej klasy rzeźbiarza. Z fotografią zetknąłem się już w podstawówce. Pamiętam, jakie wrażenie wywarł na mnie aparat marki Zenit, kupiony przez brata Piotra w górniczym sklepie - opowiada Lucjusz Cykarski.
Już w wieku dwunastu lat wywoływał czarno-białe filmy, korzystając z ciemni wygospodarowanej w piwnicy. Gdy przekroczył próg dorosłości, postanowił zająć się zawodowo fotografią, na początek skupiając się na fotografii górskiej i krajobrazowej. - W wieku około dwudziestu lat kupiłem swój pierwszy profesjonalny aparat. Była tu lustrzanka Zenita - wspomina rodowity bielszczanin.
Zostanie zawodowcem w takim wieku nie jest proste, więc tymczasowo musiał pracować w innym zawodzie. Ale po godzinach w pełni oddawał się pasji. - W połowie lat dziewięćdziesiątych wraz z nieżyjącym już Mieczysławem Wielomskim założyliśmy grupę twórczą Clan i jeździliśmy od pleneru do pleneru. Wtedy odnotowywałem najwięcej osiągnięć artystycznych - mówi Lucjusz Cykarski.
Jak doszedł do miejsca, w którym jest dziś? O tym można przeczytać w„Kronice Beskidzkiej”. Świąteczny numer tygodnika liczący aż 88 stron można kupić w kioskach, salonikach prasowych, hipermarketach i na stacjach benzynowych. E-wydanie jest dostępne TUTAJ.
MK
Foto: z archiwum Lucjusza Cykarskiego
Oceń artykuł:
27 7