Głośna tragedia na skrzyżowaniu. Bulwersujące kulisy śmiertelnego wypadku
Samochód pędził ul. Piastowską z prędkością ok. 93 km/h, a we krwi kierującego stwierdzono alkohol - to zdaniem prokuratury główne przyczyny wypadku, do jakiego doszło w grudniu 2020. Feralnej nocy śmierć poniósł 27-letni mężczyzna. Wypadek przeżył jego o rok młodszy brat oraz ich 19-letni kolega, który zdaniem prokuratury kierował pojazdem. Ze względu na zeznania świadka badany był wątek innego pojazdu, który mógł brać udział w zdarzeniu. We wtorek przed bielskim sądem zeznawały załogi pogotowia ratunkowego, które były na miejscu wypadku.
Do wypadku doszło w nocy z 4 na 5 grudnia 2020 roku. Na rogu ul. Piastowskiej i Emilii Plater rozbił się samochód osobowy, którym podróżowało trzech młodych mężczyzn. Akcję ratunkową utrudniało położenie pojazdu, który po uderzeniu w słup z betonową podstawą znajdował się pomiędzy barierą a pochyłym poboczem, przez co ratownicy mieli stosunkowo mało miejsca podczas interwencji.
Był w stanie nietrzeźwości
Strażacy, by uwolnić nieprzytomnych poszkodowanych, musieli użyć narzędzi hydraulicznych, bo pojazd po uderzeniu w słup dachował i był zniszczony. Trzech mężczyzn jadących hondą jazz było w ciężkim stanie i wymagało natychmiastowej pomocy oraz szybkiego transportu do szpitala. Kilka dni po wypadku w wyniku odniesionych obrażeń zmarł 27-letni pasażer samochodu. Poważne obrażenia odniósł jego o rok młodszy brat oraz 19-latek mający kierować pojazdem.
Prokuratura po przesłuchaniu świadków i zebraniu materiału dowodowego nie miała wątpliwości, że to Kacper P. pechowej nocy kierował pojazdem. Wiosną zeszłego roku mężczyzna usłyszał zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym, będąc w stanie nietrzeźwości. Na etapie śledztwa nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Pod koniec kwietnia ub. roku śledczy przesłali akt oskarżenia do Sądu Rejonowego w Bielsku-Białej. Proces rozpoczął się 6 września 2021.
Dotychczas szczegółowe ustalenia bielskiej prokuratury nie były znane opinii publicznej. Jak ustalił nasz portal, w momencie zdarzenia kierujący miał ponad 1,8 promila alkoholu, w jego organizmie nie stwierdzono innych substancji. Wbrew pojawiającym się informacjom, 19-latek posiadał uprawnienia do kierowania pojazdem. Śledczy nie potwierdzili również, by wcześniej były mu cofnięte. Prowadzona przez niego honda była sprawna technicznie i miała ważne badania.
Świadek widział drugi pojazd
Zdaniem prokuratury, przyczyną wypadku - poza staniem nietrzeźwości kierującego - była nadmierna prędkość, z jaką poruszał się pojazd. Jak ustalili powołani biegli, prowadzony przez Kacpra P. samochód jechał ul. Piastowską w kierunku centrum Bielska-Białej z prędkością ok. 93 km/h (nocą w terenie zabudowanym mógł jechać nie więcej niż 60 km/h). Z powodu nadmiernej prędkości i stanu nietrzeźwości mężczyzna miał utracić panowanie nad pojazdem, zjechać poza obręb swojego pasa ruchu i z dużą prędkością uderzyć w barierę oraz słup energetyczny.
Na etapie śledztwa badany był jeszcze jeden, bardzo ważny wątek w kontekście okoliczności zdarzenia. Jeden ze świadków, będący mieszkańcem pobliskiego bloku, zeznał, że wyglądając przez okno bezpośrednio po usłyszeniu odgłosu wypadku widział drugi pojazd poruszających się ulicą Piastowską. Wątek udziału w zdarzeniu innego samochodu miał być szczegółowo analizowany przez śledczych, ale ostatecznie nie został potwierdzony.
We wtorek przed bielskim Sądem Rejonowym odbyła się kolejna rozprawa wyjaśniająca okoliczności tragicznego wypadku. W procesie strona pokrzywdzona działa w charakterze oskarżyciela posiłkowego. Zeznania składali ratownicy medyczni karetek pogotowia ratunkowego, którzy feralnej nocy udzielali pierwszej pomocy poszkodowanym. Kacprowi P. oskarżonemu o spowodowaniu wypadku ze skutkiem śmiertelnym grozi kara 12 lat pozbawienia wolności.
Bartłomiej Kawalec
Oceń artykuł:
55 5
Autor: Bartłomiej Kawalec
Dziennikarz portalu bielsko.biala.pl
Komentarze 19
Producenci samochodów licytują się na moc i moment - niektórzy klienci chcą to gdzieś wykorzystać a nie mają gdzie bo tu torów do jazdy takich jak np Nurburgring w Niemczech nie ma co i tak im nie przeszkadza szaleć po drogach publicznych. Kompletny nonsens.
Jak się tyle ma to chyba wiadomo, że nie za bardzo można jechać, to na logikę, jak już chciał, to nie ma to jak grzać prawie 100km/h nocą, gdyby policja stała, na pewno by go nie zauważyła?
Czym się tacy ludzie kierują?
Bo od drugiego to się już tego nie dowiemy...

Klauzula informacyjna ›