- W Bielsku-Białej świętowałam największe triumfy - dwa tytuły mistrzowskie pod rząd. Zawsze lubiłam grać przed dużą publicznością, może dlatego do dziś z sentymentem wspominam wspaniałych kibiców, którzy dopingowali nas nie tylko na miejscu, ale jeździli z nami na mecze wyjazdowe - wspomina Anna Seitz, znana bielskim kibicom siatkówki jako Rozpiórska.

Reprezentowała Pani barwy BKS dwa sezony: 1988/89 i 1989/90. Potem były Niemcy i koniec kariery. Ile razy od tego czasu odwiedziła Pani Bielsko-Białą?

- Niestety, Bielsko-Biała nie jest po drodze. Jeżeli przyjeżdżam do Polski, to raczej po to, żeby zobaczyć się z rodziną - bratem i tatą, który ma już ponad 90 lat. Chcę poświęcić mu maksimum czasu, dlatego jeździmy praktycznie tylko do Łodzi, skąd pochodzę. Od czasu zakończenia przygody z BKS byłam tutaj raz - pan Bednaruk zorganizował mecz, w którym zmierzyły się byłe zawodniczki z ówczesnymi. Była to bardzo fajna historia, przyjechało sporo dziewczyn. Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie fakt, że wygrałyśmy to spotkanie… Potem niektórzy się zastanawiali, jak to możliwe, że stare baby wygrały ten pojedynek.

Od lat mieszka Pani w Niemczech, ale miejscowości też się zmieniały. Gdzie Pani żyje obecnie?

- Po skończeniu gry w Bielsku-Białej wyjechałam do Norderstedt na północy Niemiec, w okolicach Hamburga. Przez trzy sezony grałam tam w pierwszej lidze. Niestety, nasz główny sponsor wycofał się. Wtedy najpierw dostałam propozycję przejścia do Oyten koło Bremy, ale nie za bardzo mi się tam podobało. Wkrótce zakręcił się koło mnie klub z miejscowości Feuerbach (satelita Stuttgartu) i tam spędziłam kolejne trzy lata. Tam w wieku 35 lat zakończyłam karierę zawodową. W Niemczech grałam wyłącznie w najwyższej klasie rozgrywek - pierwszej lidze.

Całą rozmowę Tomasza Wolffa z byłą siatkarką BKS można przeczytać w „Kronice Beskidzkiej”. E-wydanie lokalnego tygodnika można nabyć na www.prasabeskidzka.pl.

bb

Na zdjęciu: Anna Seitz z córką Natalią, fot. z archiwum domowego