Co się dzieje z moją mamą? Przejmująco smutna opowieść o depresji
Najnowsza premiera w Teatrze Lalek Banialuka w Bielsku-Białej w przystępny sposób ukazuje depresję rodzica widzianą z perspektywy dziecka. Nie jest to bajkowa sztuka, która koncentruje fabułę na misji córki w ratowaniu mamy, ale uniwersalna analiza emocji dziecka, które dostrzega chorobę najbliższej mu osoby. Dziecko ma prawo opowiedzieć zaufanemu dorosłemu o tym, co dzieje się w domu. Nie ma nic złego w proszeniu o pomoc, korzystaniu z telefonu zaufania czy udziału w terapii.
Inspiracją do stworzenia spektaklu stał się picturebook „Włosy Mamy” norweskiego duetu Gro Dahle i Svein Nyhus, znanego z poruszania tematów tabu z perspektywy dziecka. Jego głównymi bohaterkami są wesoła dziewczynka Emma oraz jej mama. Kiedy Emma zasypia, mama mówi o swoich emocjach: - Jestem słaba, smutna i przestraszona. Moje zupy są bez smaku,a w domu jest pełno kurzu. Jestem złą mamą, nie zasłużyłam na Emmę.
Nie rozumie, co dzieje się z mamą
Mama Emmy cierpi na depresję. Nieuczesane, poplątane włosy są metaforą smutku, który czuje kobieta. Mała dziewczynka nie do końca rozumie, co dzieje się z jej mamą. Próbuje ujarzmić jej włosy, w które wplątają się złe myśli. Przewodnikiem w tym ponurym i pełnym niebezpieczeństw świecie jest smutny kot, który mówi, że do oka i serca jej mamy wpadł kawałek lustra i złe myśli ją zabrały.
Poplątane włosy mamy zalegają w całym pokoju, a dzielna Emma wyposażona w szczotki i nożyce postanawia przedrzeć się przez ich dżunglę, żeby odnaleźć mamę. - Najważniejsze w tym spektaklu jest to, że poruszamy temat depresji od strony dziecka, jak ono postrzega rodzica, kiedy ten jest chory. To historia dziewczynki, która wchodzi w gęstwinę włosów i świat potworów, które kojarzą się z mamą. Przedstawiamy ten problem w sposób przystępny dla dziecka - tłumaczy reżyserka spektaklu Anita Piotrowska.
Anita Piotrowska jest studentką V roku reżyserii teatru lalek oraz III roku technologii teatru lalek w Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie, filia w Białymstoku. Przedstawienie jest częścią procesu dydaktycznego Akademii Teatralnej. Zgodnie z programem studiów, będzie spektaklem dyplomowym reżyserki.
Przejmująco smutny spektakl
Nie jest to bajkowa sztuka, która koncentruje fabułę na misji Emmy w ratowaniu mamy, ale uniwersalna analiza emocji dziecka, które dostrzega chorobę najbliższej mu osoby. Emma najpierw jest zła na mamę, która już jej nie śpiewa, nie zabiera do kina ani nawet nie gotuje, a potem sama siebie obwinia, że mama jest ciągle smutna.
Włosy są metaforą choroby, która zabiera dziecku rodzica. Z czasem wyraźnie zaczynają dominować nad wszystkim wokół. Splątują się, szumią, płaczą, wirują, falują, warczą. W ten sposób ukazują, co dzieje się w głowie mamy Emmy. Spektakl jest przejmująco smutny, ale także niosący nadzieję. Reżyserka pokazuje, że Emma nie jest w stanie sama wyciągnąć mamy z plątaniny smutnych myśli. Dopiero długotrwała pomoc ,,obcego”, czyli specjalisty w oswajaniu poplątanych włosów i uciszaniu złych myśli przywraca jej dawną mamę.
- Spektakl jest bardzo ważny, jeśli chodzi o tematykę i bardzo piękny, jeśli chodzi o środki wyrazu teatralnego. Wszystko podane jest w delikatny sposób, uwzględniając potrzeby odbiorców i zestaw elementów, które tworzą teatr lalek, czyli metafora, plastyka, muzyka - mówi dyrektor Teatru Lalek Banialuka Jacek Popławski.
Ma prawo prosić o pomoc
Anita Piotrowska poprzez sprawną reżyserię podkreśla, że dziecko może, a nawet powinno w takich okolicznościach prosić o pomoc. Ma prawo opowiedzieć zaufanemu dorosłemu o tym, co dzieje się w domu. Nie ma nic złego w proszeniu o pomoc, korzystaniu z telefonu zaufania czy udziału w terapii. Nawet dorosły towarzyszący osobie chorej na depresję boryka się z problemami, a w oczach młodego człowieka, który dodatkowo nie rozumie co się dzieje, zdaje się być to jeszcze trudniejsze.
Przedstawienie może okazać się więc dobrym punktem wyjścia do rozmowy z dziećmi o ich problemach. Poprzez kukły, światło, ruch sceniczny i ascetyczną, zmieniającą się na oczach widza scenografię twórcy spektaklu w umiejętny sposób przedstawiają emocje dziecka, które musi się zmierzyć z bardzo trudną dla niego sytuacją.
Reżyserka, a zarazem scenografka posługuje się językiem obrazu, korzysta ze środków teatru plastycznego. Jest to sztuka, którą powinni zobaczyć przede wszystkich pedagodzy, terapeuci i rodzice, żeby zagłębić się w emocje dziecka, którego rodzic cierpi na depresję. Została stworzona w ten sposób, że zainteresuje także dzieci powyżej 10. roku życia, jednak na pewno spektakl ten wymaga dodatkowego komentarza.
Agnieszka Pollak-Olszowska
Foto: Teatr Lalek Banialuka w Bielsku-Białej

Oceń artykuł:
5 9
Autor: Agnieszka Pollak-Olszowska
Dziennikarka portalu bielsko.biala.pl

Klauzula informacyjna ›