„Panna 20-letnia powinna wziąć męża starszego od siebie, 30-letnia równego wiekiem, a 40-letnia takiego, jaki się nadarzy”. Albo - „Zginęła mi żona wraz z posagiem. Rzetelny znalazca raczy posag zwrócić właścicielowi, a żonę zatrzymać w nagrodę”. Takie ciekawostki odnalazł w archiwalnej prasie znany bielski historyk Jacek Kachel, który wczoraj spotkał się z bielszczanami w Książnicy Beskidzkiej. Poniżej fragmenty jego wykładu pt. Ach, kobiety.

O tym, że wydarzy się coś nadzwyczajnego ludzie mówili już od 15 lutego 1911, kiedy w środkowej Galicji widziano Krzyż na niebie ogromny, jasny, promieniejący. Pokazał się od północnego zachodu, posunął się ku południowemu wschodowi. W środku gwia­ździstego firmamentu zaczął powoli tracić jasność, jakby się oddalał ku górze. W końcu rozpłynął się lekko na niebie. Już wówczas ludzie, którzy oglądali to zjawisko, szeptali że coś będzie. Tak informowała gazeta 'Wieniec i Pszczółka".

Przez spódnice ludzie cierpieli

Inne gazety podjęły temat i wyraziły dezaprobatę dla nowej mody. Najdalej i najbardziej doktrynalnie podszedł do tego zjawiska „Dziennik Cieszyński”, który w dziale kobiecym poświęcił obronie spódnicy trzy szpalty. - Symbol dopiero wtedy zdobywa prawdziwe znaczenie, gdy przestaje się tylko na symbolizowaniu pewnej treści i gdy sam treścią się staje. Gdy spódnice przesłaniano fartuchem chirurgicznym - ludzie milczeli; gdy spódnice przysłaniano togą adwokacką - ludzie milczeli. Wszak spódnica została spódnica, choć chwiać się poczęło to co ona symbolizuje. Ale z chwilą gdy cyniczny paryski maitre-taileur arbitralnym gestem pozwolił sobie spódnicę przedzielić, świat położył głośne stanowcze veto (…). Protest powszechny przeciw burzycielom spódnicy - to nie zwyczajne manifestacye uliczne. To kwestiya doniosłości społecznej, a powtarzam - zaczepiająca o symbolistykę wszechludzką (…). Na gruzach wielkich idei, wielkich marzeń, wielkich pomników - spódnica powinna zostać tem, czem była (…). Przez spódnice ludzie cierpieli i umierali. Spódnica sprawiała nieraz, że krew się lała i trony waliły. Spódnica - znak, spódnica - godło, spódnica symbol.

Każda redakcja pisma specjalistycznego, a takim na pewno były "Mody Paryskie", miała kącik łączności z czytelnikami, gdzie podsuwano temat i czekano na opinie. Również na początku XX wieku sondowano, co myślą czytelniczki o różnych sprawach. Nie byłbym typowym facetem, gdybym nie zaproponował, aby z wielu tematów przyjrzeć się temu co ówcześni myśleli o dekoltowaniu się, czyli o niewinnym odsłanianiu kawałeczka szyi i biustu.

Jak się okazuje, temat prowokował gorące komentarze. - To zniewaga najdelika­tniejszych uczuć kobiety, uczynio­na przez nią samą - pisała Stefa. Penelopa zaś stwierdziła: - Jest to zabytek niewolnictwa kobiety, w którym to czasie han­dlarz musiał uwidocznić jej wdzię­ki, czego dziś kobieta sama doko­nywa.

Bez względu na przyzwoitość

W omawianej kwestii w podobnym duchu, aczkolwiek bardziej po kupiecku, wypowiedział się mężczyzna o tajemniczym imieniu Heliogabal: - Jako człowiek doświadczony, pozwa­lam sobie sądzić, że we wszelkich środ­kach próżności mają Panie nas na celu. Stojąc na tym gruncie twierdzę z punktu widzenia moralności, tylko kiepski towar po­trzebuje wystawy sklepowej, aby gwałtem narzucić się oczom przechodniów i szukać łatwego nabywcy. Towar dobry, aby nie stracił świeżości, trzyma się w dobrem scho­waniu. Z punktu zaś widzenia estetyki po­wiem: kobiety w negliżu lubię tylko w sy­pialni.

W przeciwnym obozie Luda B. napisała: - Patrzenie na piękno, w jakiejkol­wiek nam się formie przedstawia, sprawia zadowolenie estetyczne, dlatego też mojem zdaniem, kobieta posiadająca ładne kształty, powinna bez względu na przyzwoitość się dekoltować. Natomiast tajemnicza pani M.L. stwierdziła: - Kto śmie dzieło sztuki trzymać pod pokrowcem? Praktyczna Barbara zauważyła: - Po cóż smażyć się w dusznej atmo­sferze balowej w staniku pod szyję, jeżeli moda uprawnia nas do dekoltowania się i jeżeli wiemy, że nam tak ładnie?

Dekalog kobiecy

Mając na uwadze, że dobre rady zawsze w cenie, prasa przytoczyła bardzo popularny kodeks dla młodych mężatek ułożony przez Carmen Sylva, rumuńską królową-poetkę. W „Dzienniku Cieszyńskim” znalazłem prawdziwą instrukcję obsługi mężczyzny, którą z powodzeniem można stosować nawet dzisiaj, o czym zapewniła mnie moja żona. Jej najbardziej przypadł do gustu punkt 5.

1. Nigdy nie zaczynaj z mężem sprzeczki, a jeśli sprzeczka być musi, to nie ustąp póki na swojem nie postawisz.

2 Nigdy nie zapominaj, iż jesteś żoną człowieka, a nie Boga; więc nie dziw się jego słabościom.

3. Pieniędzy od męża nie żądaj za często, staraj się, by ci te starczyły, jakie ci daje początkiem każdego tygodnia.

4. Gdy spostrzeżesz u męża szerokie serce, to pamiętaj, że on ma także żołądek; miej dobre starania o jego żołądek, a niebawem zjednasz sobie jego serce. (amgielskie matki powtarzają zamężnym córkom: „Feed the brute! Paś bydlę!”)

5. Od czasu do czasu, ale niezbyt często, dopuść, aby mąż miał w danej rzeczy ostatnie słowo: tomu przynosi radość, a tobie wcale nie szkodzi.

6. Gazetę czytaj całą, a nie jeno sensacyjne w niej wiadomości: mąż będzie z tobą chętnie rozmawiał o nowinkach i nawet o polityce.

7. Nawet w godzinie dąsów nie susz mężowi głowy.

8. Od czasu do czasu palnij mu jaki komplemencik, powiedz mu np., że jest ze wszystkich mężów najlepszy, najporządniejszy, najlepiej wychowany, a jednocześnie daj mu do poznania, że sama nie zawsze jesteś bez zarzutu.

9. Jeżeli mąż twój jest rozumny, mądry i obrotny, to bądź mu dobrą koleżanką; jeżeli ociężały i gnuśny, bądź mu przyjaciółką i doradczynią.

10. Ale nadewszystko okazuj szacunek teściowej: pamiętaj, że mąż twój ją kochał, zanim pokochał ciebie.

Anons prasowy

Równie ciekawie brzmi anons prasowy z „Wieńca i Pszczółki”. Zbiegła od swojego męża z Wilkowic niejaka Anna Ponikwa, licząca 45 lat. Bliższe odznaki: czarne włosy, twarz pociągła, czerwonawa, brak dwóch zębów w górnej szczęce. Anna Ponikwa jest matką kilkorga dzieci. Uciekła z niejakim Józefem Dutką, kamieniarzem z Wilkowic. Tułała się dotychczas po Bielsku, Lipniku i Zabrzegu. Bawić będzie obecnie prawdopodobnie w okolicach nad granicą Galicyi i Śląska. Ktoby ją kolwiek widział, niech raczy dać znać pod adresem: Stanisław Ponikwa, Wilkowice No. 44 poczta Biała.

Biust nikły pięknie zaokrąglić

- Otóż zauważyć muszę, że obecna moda zniosła dotychczasowe kostiumy spódniczkowe, w ogóle z materiałów - informowały dla odmiany „Nowości Ilustrowane”. - Sport pływacki, który w tej dziedzinie nadaje ton modzie, doszedł do przekonania, że najlepszym i najelegantszym kostyumem kąpielowym jest trykot, ciemny lub czarny. To też obecnie nad brzegami morza zaczynają znikać owe kostyumiki płócienne lub jedwabne różnokolorowe, a natomiast panie występują w trykotach. Do poruszania się w wodzie są one bardzo wygodne, ale za to wymagają...bardzo zgrabnej figury.

Kiedy już udało się zwrócić uwagę mężczyzn świecidełkiem, warto aby zatrzymał swój wzrok na kobiecym atrybucie, jakim są piersi. Z tego też powodu Francuzi reklamowali wtedy w prasie specjalny krem, który mógł biust nikły pięknie zaokrąglić piersi zniszczonej latami czy jakimkolwiek zmęczeniem, przywrócić kształt i jędrność pierwotną.

Aforyzmy o kobietach

Gdy jesteś młody, wierz kobietom, a będziesz szczęśliwy, ale jak się podstarzejesz i zechcesz być szczęśliwym, nie wierz im nigdy.

Panna 20-letnia powinna wziąć męża starszego od siebie, 30-letnia równego wiekiem, a 40-letnia takiego, jaki się nadarzy.

Przyjaźń między młodemi paniami jest niemożliwa, rozbija się o niewzruszoną skałę - a tą jest „jednaki” gust.

Kobieta podobna jest to złego przekładu poezji - ten ostatni bowiem, gdy jest piękny, rzadko jest wierny - a gdy wierny rzadko piękny.

Ogłoszenie

Zginęła mi żona wraz z posagiem. Rzetelny znalazca raczy posag zwrócić właścicielowi, a żonę zatrzymać w nagrodę.

Jacek Kachel