Kilka dni temu jedna z bielskich spółek zwolniła grupę pracowników narodowości białoruskiej. Sprawa odbiła się szerokim echem w mediach społecznościowych. Niektórzy są zdania, że źródłem takiej sytuacji są obecne wydarzenia w Ukrainie, gdzie wojska Aleksandra Łukaszenki wspierają rosyjską inwazję na ten kraj. Firma stanowczo zaprzecza jednak, aby w spółce dochodziło do dyskryminacji. To pracownicy tymczasowi, zatrudniani proporcjonalnie do aktualnego stanu zamówień.

Jeden z Czytelników napisał do redakcji w niepokojącej sprawie, która szeroki rozgłos zyskała również w mediach społecznościowych. Według niego, jedna z dużych bielskich spółek miała z dnia na dzień zwolnić grupę Białorusinów mieszkających i pracujących w Bielsku-Białej. Nieoficjalnie mówi się, że powodem była narodowość pracowników oraz związek reżimu Aleksandra Łukaszenki z inwazją wojsk rosyjskich na Ukrainę.

Dzieci pobiły małą Rosjankę

O opinię poprosiliśmy Grażynę Staniszewską, znaną z aktywnych działań na rzecz uchodźców w Bielsku-Białej. - Firma zwolniła prawie wszystkich obywateli Białorusi. Osoby te są przekonane, że powodem była ich narodowość. Zapomniano przy tym, że bielscy Białorusini to przeciwnicy Łukaszenki. Część z nich z nich uciekała przed reżimem, część przebywała nawet w białoruskich więzieniach. Oni wszyscy są spod biało-czerwono-białej flagi. Do tej pory czuli się tutaj bardzo dobrze, a teraz zostali zwolnieni. Co oni są winni obecnym wydarzeniom na świecie? To jest po prostu lincz! Nie można od tak zwalniać ludzi z powodu ich pochodzenia. To zresztą nie pierwsza taka sytuacja - kilka dni temu w jednej z bielskich szkół podstawowych dzieci pobiły dziewczynkę - Rosjankę. Takie sytuacje nie mogą mieć miejsca w naszym mieście, tak po prostu nie może być - mówi przewodnicząca Towarzystwa Przyjaciół Bielska-Białej i Podbeskidzia.

W podobnym tonie wypowiada się Witalij Moisa, lider społeczności białoruskiej w Bielsku-Białej. - Bardzo przykro kiedy takie rzeczy się zdarzają, sami nie wiemy co mamy z tym zrobić. Ludzie najwyraźniej mają krotką pamięć. Zapomnieli, że jeszcze dwa lata temu razem z nami protestowali przeciwko Łukaszence, wspierali ofiary reżimu. Oficjalnie podano powód, że dla pracowników nie ma obecnie pracy, a wiemy, że w tym samym czasie zatrudniane są osoby innej narodowości. Takie zachowania trzeba jak najszybciej zatrzymać, żeby nie prowokować konfliktów między nacjami. Będziemy starać się zakończyć sprawę polubownie i załatwić problem, jeśli nie - sądowo. W polskim prawie są przepisy, które zabraniają takiej dyskryminacji.

Są pracownikami tymczasowymi

Firma, o której mowa, stanowczo zaprzecza jednak, aby w spółce dochodziło do jakichkolwiek aktów dyskryminacji, a zwolnienia Białorusinów w żaden sposób nie mają związku z kwestiami politycznymi. Powodem miała być natomiast rezygnacja z części pracowników tymczasowych.

- Czterej pracownicy zgłaszający fakt wypowiedzenia umowy nie są zatrudnieni bezpośrednio przez firmę - są pracownikami tymczasowymi jednej z agencji pracy. Jest to grupa, którą w przypadku wzrostów i spadków zamówień możemy elastycznie sterować, mając na względzie cele organizacji i potrzebę optymalizacji procesów - taka też jest idea funkcjonowania agencji pracy tymczasowej. Obecnie liczba zamówień jest niższa niż zakładaliśmy, stąd potrzeba zmniejszenia zatrudnienia w grupie pracowników tymczasowych. Pracownicy Ci są zaopiekowani przez swojego pracodawcę. Mamy deklarację, że zostanie im powierzona praca gdzie indziej - niektórzy już taką ofertę otrzymali. Chcielibyśmy podkreślić również, że nadal zatrudniamy innych obywateli Białorusi w naszej organizacji - czytamy w komunikacie, który portal otrzymał z działu marketingu firmy.

Zwolnieni pracownicy przebywają obecnie na dwutygodniowym okresie wypowiedzenia. Do sprawy jeszcze wrócimy.

Adam Kanik