Mieszkańcy bloków przy ul. Starzyńskiego mają dość jazdy po dziurawej drodze. Tylko odcinek ulicy jest własnością miasta i posiada status drogi publicznej. - Nie wiemy czy mamy złapać za łopaty i zorganizować zbiórkę na łatanie drogi, czy czekać aż miasto coś zrobi - skarżą się mieszkańcy. W sprawie interweniował radny Roman Matyja, ale remont uzależniony jest od stanu kasy miejskiej.

Dziurawa droga to ciąg dalszy historii wielorodzinnego budynku zbudowanego przez bielskiego dewelopera na osiedlu Cztery Pory Roku. O sprawie pisaliśmy kilka lat temu - mieszkańcy bloku przy ul. Starzyńskiego przez wiele lat formalnie mieszkali na placu budowy, bo firma nie wywiązała się z deklaracji budowy drogi dojazdowej i nie mogła odebrać nieruchomości.

W połowie zeszłego roku wydawało się, że sprawa szczęśliwie znalazła swój finał. Deweloper wybudował drogę, a jesienią budynek wielorodzinny odebrał nadzór budowlany. - Droga jest bublem zbudowanym na potrzeby procedury odbioru nieruchomości. Po kilku miesiącach nie da się po niej jeździć - mówią mieszkańcy. Pojawił się kolejny problem. Okazuje się, że połowa 160-metrowej drogi dojazdowej jest publiczna i będzie zarządzana przez MZD, a druga połowa nie.

- My, mieszkańcy swój odcinek naprawimy, ale żeby normalnie korzystać z drogi, potrzebny jest remont całego odcinka, czyli również części miejskiej. Nie wiemy czy mamy złapać za łopaty i zorganizować zbiórkę na łatanie drogi czy czekać miesiąc albo rok aż miasto samo coś zrobi - dodają mieszkańcy. W sprawę zaangażował się radny dzielnicy Roman Matyja, który spotkał się z mieszkańcami i złożył w tej sprawie interpelację do prezydenta Jarosława Klimaszewskiego.

Z odpowiedzi udzielonej przez urzędników wynika, że planowany jest remont cząstkowy odcinka ul. Starzyńskiego, który jest własnością miasta i posiada status drogi publicznej. Remont jest ujęty w harmonogramie doraźnych prac utrzymaniowych dróg na terenie miasta, ale wykonanie prac w tym roku uzależnione jest od środków finansowych posiadanych przez samorząd.

bak