Z dnia na dzień do naszego miasta przyjeżdżają kolejni uchodźcy z ogarniętej wojną Ukrainy. Portal dotarł do informacji o dwóch siostrach, które wraz z trójką dzieci przez 48 godzin podróżowały busem po to, by znaleźć schronienie w Bielsku-Białej. Przyjazdowi towarzyszyło ogromne wzruszenie.

W niedzielę do Bielska-Białej przyjechały dwie młode Ukrainki wraz z trójką dzieci w wieku dwóch, trzech i dziesięciu lat. Mąż jednej z nich pracuje w naszym mieście. Kobiety znalazły tymczasowe schronienie w domu pani Natalii, bielszczanki, która od grudnia angażuje się w pomoc afgańskiej rodzinie Salima i Mohsedny.

- Matki czują się dobrze, przyjazdowi towarzyszyły ogromne emocje, wzruszenie i łzy. Jest to oczywiście zrozumiałe, sama mam siostrę, mamy dzieci w podobnym wieku. Nie potrafię sobie wyobrazić, jak można z dnia na dzień zostawić całe swoje dotychczasowe życie i razem z dziećmi uciekać przed wojną. Na Ukrainie został ich ojciec, który zdecydował się bronić domu. Dziewczyny jechały do Bielska-Białej przez dwie doby, mąż jednej z nich pracuje tutaj od trzech lat. W tej chwili czekamy na lekarza, ponieważ najmłodsze z dzieci nieco pokasłuje, od kilku dni jest na antybiotyku - powiedziała nam wczoraj wieczorem bielszczanka.

Pani Natalia jest pod wrażeniem gotowości bielszczan do niesienia pomocy uchodźcom. Jak mówi, na ogłoszenie pediatry, który wyraził chęć darmowej pomocy uciekinierom wojennym z Ukrainy, natknęła się na Facebooku. - Napisałam wiadomość, po dziesięciu minutach doktor zadzwonił, że już do nas jedzie. Na przybyszy czeka przygotowane lokum, które z kolei udostępni matka bielszczanki.

Jak poinformowała portal Grażyna Staniszewska, szefowa Towarzystwa Przyjaciół Bielska-Białej i Podbeskidzia, w nocy z niedzieli na poniedziałek planowany był kolejny transport dwóch ukraińskich rodzin - łącznie trzynastu osób, wraz z kotem i psem. Uchodźcy ulokowani mają zostać w Szczyrku.

ak

Foto: MSWiA/Facebook