Niezwykle popularnej wśród turystów Barcelony nie ominęła epidemia koronawirusa, która przyniosła ze sobą szereg ograniczeń. Jeśli po przyjeździe do Hiszpanii nie chcemy odbywać kwarantanny, musimy przyjąć trzy dawki szczepionki. Noszenie maseczek obowiązuje zarówno w budynkach, jak i na zewnątrz. W środkach komunikacji publicznej zakazano jedzenia, picia, a nawet rozmów. Dwie nauczycielki z Zespołu Szkół im. J. Tuwima w Bielsku-Białej wyruszyły w ramach programu edukacyjnego Erasmus na szkolenie do Barcelony. Nasza redakcja towarzyszy im w tej niezwykłej wyprawie.

Leżąca w północno-wschodniej Hiszpanii Barcelona jest nie tylko drugim co do wielkości miastem w tym kraju, ale także stolicą autonomicznej wspólnoty Katalonii. Tutaj wszystko jest ,,naj” - największy w Europie stadion Camp Nou, największy historyczny plac budowy (tak nazywana jest Sagrada Familia) czy jeden z największych europejskich portów, do którego przypływa sprzęt elektroniczny m.in. z Chin. Architektura miasta wygląda jak ponadczasowa bitwa między największymi artystami modernizmu: A. Gaudiego, J. Miro, Pablo Picasso czy Salvadora Dali. Z jednej strony miasto otacza rozległe wybrzeże, a z drugiej wysokie góry, co tylko dodaje mu uroku.

Zakaz jedzenia, picia, a nawet rozmów

Oczywiście, także niezwykle popularnej wśród turystów Barcelony nie ominęła epidemia koronawirusa, która przyniosła ze sobą szereg ograniczeń. Jeśli po przyjeździe do Hiszpanii nie chcemy odbywać kwarantanny, musimy przyjąć trzy dawki szczepionki. Certyfikaty o szczepieniach są sprawdzane po raz pierwszy na barcelońskim lotnisku. We wszystkich turystycznych atrakcjach wprowadzono zasadę odległości 1,5 m, skutkiem czego np. co druga umywalka w łazience jest czynna albo na co drugiej ławce można siadać.

Noszenie maseczek obowiązuje zarówno w budynkach, jak i na zewnątrz. W środkach komunikacji publicznej zakazano jedzenia, picia, a nawet rozmów. W galeriach sztuki współczesnej można oglądać plakaty znanych artystów, zachęcające do szczepień i pozostania w domach.

- Myślę, że dla ludzi o innym temperamencie niż Hiszpanie zamknięcie w domach jest do zniesienia, ale tutaj fiesta jest częścią życia. Hiszpanie uwielbiają się przytulać na powitanie, są głośni, towarzyscy, ciągle mówią, więc już na początku pandemii pojawiły się plakaty z bezpłatną pomocą dla tych, którzy popadną w depresję z powodu izolacji społecznej. Rząd nie mógł całkowicie zamknąć barów podczas pandemii, bo doszłoby do rewolucji - mówi Dani z Salwadoru, który pracuje jako nauczyciel w Barcelonie.

Koronki, sardana i taniec gigantów

Pogoda w Barcelonie w zimie jest głównie wiosenna - słoneczna i z temperaturą powyżej 10 st. C, ale nie brak także zimnego wiatru i deszczu. Ulice tego miasta pachną wtedy cukrem waniliowym z dodatkiem migdałów i gorącą czekoladą, do której ustawiają się długie kolejki na ulicach przed kawiarniami. Jako miasto portowe Barcelona oferuje także świeże owoce morza i owoce z całego świata. Nie brakuje także hiszpańskiej paelli czy katalońskiego deseru zwanego crema catalana.

Katalończycy co krok podkreślają swoją niezależność. Napisy w Barcelonie są zarówno w języku hiszpańskim, jak i katalońskim. W Barcelonie mieszczą się dwa urzędy i ratusze - hiszpański i kataloński z osobnymi flagami, a także osobna policja i straż miejska, z różnymi mundurami.

W lutym odbywa się festiwal św. Eulalii (Santa Eulalia Fiesta), która jest jedną z patronek Barcelony, a jej grobu znajdującego się w centrum gotyckiej katedry strzegą od wieków ryby i kaczki. Podczas festiwalu turyści i mieszkańcy mają niepowtarzalną okazję poznać elementy kultury katalońskiej: zobaczyć ludowy taniec sardana (Katalończycy nie tańczą flamenco), taniec gigantycznych figur historycznych, podziwiać pracę koronczarek czy obserwować budowę ludzkich zamków przez tzw. Sokoły Barcelony, czyli castellers.

Codziennie jest jakaś fiesta

- Codziennie jest wspomnienie jakiegoś świętego, więc można powiedzieć, że codziennie w Katalonii jest jakaś fiesta. Kolację również w zimie jemy zwykle o 22.00 i jest to czas radosnego świętowania z przyjaciółmi i rodziną - tłumaczy Pablo, student z Barcelony.

Na ulicach Barcelony rozbrzmiewa zimą nie tylko muzyka ludowa i popularna, ale także śpiew ptaków, w tym skrzeczenie papug, które ukrywają się w palmach, ale przylatują razem z gołębiami, kiedy tylko dostrzegą turystę spożywającego kanapkę w jednym z urokliwych parków.

Tekst i foto: Agnieszka Pollak-Olszowska