Rosjanie bombardują Kijów. Alarm bombowy we Lwowie - foto
O poranku alarm bombowy ponownie ogłoszono we Lwowie, mieście położonym 70 km od polskiej granicy. Wojska rosyjskie zbliżają się do Kijowa i najprawdopodobniej chcą doprowadzić do upadku demokratycznego rządu prezydenta Wołodymyra Żełenskiego. W nocy rakieta trafiła w budynek mieszkalny w stolicy Ukrainy. Ranni są cywile.
Nad ranem o ogłoszonym alarmie bombowym we Lwowie poinformowała agencja Reuters. Tysiące mieszkańców miasta spędziły minioną noc w metrze w Charkowie w północno-wschodniej Ukrainie. Do Kijowa zbliżają się liczne siły wojsk rosyjskich, w nocy prowadzone były ataki rakietowe. - Ostatni raz takich ataków Kijów doświadczył w 1941 roku z rąk nazistowskich Niemiec - napisał Dmytro Kułeba, minister spraw zagranicznych Ukrainy.
Najprawdopodobniej celem Władimira Putina jest oblężenie Kijowa i doprowadzenie do upadku demokratycznego rządu Wołodymyra Żełeńskiego. - Zostaliśmy sami. Kto jest gotów walczyć razem z nami? - powiedział w odezwie do narodu prezydent Ukrainy. Od początku rosyjskiej inwazji w wyniku walk i ostrzałów zginęło co najmniej 137 ukraińskich żołnierzy, a 316 zostało rannych.
- Właśnie rozmawiałem z prezydentem Żełeńskim. Sytuacja w Kijowie jest bardzo trudna. Nad ranem Rosjanie zaczęli bombardowanie miasta. Drony zrzucają bomby na budynki mieszkalne. Giną ludzie. To oczywisty akt terroru, żeby złamać morale, ale jest ogromna determinacja, żeby obronić stolicę - poinformował nad ranem na Twitterze prezydent Andrzej Duda.
O dramacie rozgrywającym się w Kijowie informuje także mer miasta Witalij Kliczko. - Według wstępnych danych, trzy osoby zostały ranne, w tym jedna jest w stanie krytycznym w wyniku rozbicia rakiety w budynku mieszkalnym przy ulicy Koszyce 7-A (na zdjęciu - red.). Karetki zabierają ludzi do szpitala. Wszystkie służby ratownicze pracują na miejscu. Dom się pali, grozi zniszczenie.
bak
Oceń artykuł:
16 21