W miniony piątek na cmentarzu w Białej odbył się pogrzeb Henryka Pollaka, zmarłego 6 lutego bielskiego operatora filmowego i fotografa, autora zdjęć do wielu popularnych kreskówek ze Studia Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej. - Był skromny. Dopiero kilka miesięcy przed śmiercią wyprosiłem go, aby mi podyktował listę filmów, do których zrobił zdjęcia. Powiedziałem: „Heniu, ja to muszę zapisać, bo moje wnuki o Ciebie pytają” - wspomina Jego kuzyn Rajmund. Za kilka dni Henryk Pollak miał skończyć 75 lat.

- Heniu jedyny w swoim rodzaju, z roku na rok młodszy i młodszy. Klasyka gatunku. Teraz już takich ludzi nie robią - napisał na Facebooku jeden z Jego przyjaciół.

Autor zdjęć do seriali

Bardzo ciepło wspomina Henryka Jego kuzyn, Rajmund Pollak. - Przez całe życie był dla mnie jak starszy brat. Od wczesnego dzieciństwa chodziliśmy razem po górach i na basen, jeździliśmy w zimie na narty na Skrzyczne, na Klimczok, a w wieku dorosłym mieliśmy wspólne pasje, m.in. jazz. Gdy w 2001 roku w Tatrach zginął tragicznie mój syn Przemysław, Henryk nie pozwolił mi pogrążyć się w rozpaczy. Pamiętam, jak zaciągnął mnie na koncert jazzu tradycyjnego mimo, że wcale nie miałem na to ochoty. Okazało się, że muzyka była tak fantastyczna, że ukoiła mój żałobny nastrój - mówi pan Rajmund.

Henryk Pollak był twórcą związanym ze Studiem Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej. Rozpoczął w połowie lat 70. jak asystent operatora kamery w serialu "Zabawy Bolka i Lolka" oraz filmie i serialu animowanym "Wielka podróż Bolka i Lolka". Autor zdjęć do wielu odcinków takich seriali, jak m.in. "Wyprawa profesora Gąbki", "Reksio", "Pampalini. Łowca zwierząt", "Podróże kapitana Klipera". Jako aktor wystąpił w filmie fabularnym „Kret” (całą filmografię znajdziesz TUTAJ).

Dzięki pasji dokumentalisty

- Henryk ukończył liceum ogólnokształcące z pomyślnie zdaną maturą. Gdy mu doradzałem, aby poszedł na studia, to on mi powiedział, że nie potrzebuje żadnych dodatkowych fakultetów, bo ma najważniejszy fakultet - życiowy. Dodał, że nasza babcia Paulina miała ukończone tylko cztery klasy, a zawsze mawiała, że nie doktoraty ani profesury czynią człowieka przyzwoitym, a jedynie ten najważniejszy fakultet - życiowy! - wspomina Rajmund Pollak.

Jako fotograf i operator filmowy towarzyszył kolejnym edycjom Bielskiej Zadymki Jazzowej. - Był z nami od samego początku, kiedy otwieraliśmy Piwnicę Zamkową, podczas pierwszych spektakli teatralnych, od pierwszej Zadymki… zawsze z nieodłączną kamerą i aparatem fotograficznym - opowiada Jerzy Batycki, współtwórca i dyrektor najlepszego obecnie festiwalu jazzowego w Polsce.

- Dzięki jego pasji dokumentalisty przetrwały zdjęcia i kasety wideo z tamtego okresu. To one wykorzystane zostały w filmie, jaki powstał z okazji jubileuszu 25-lecia Stowarzyszenia Sztuka Teatr. Był z tego bardzo dumny. Trudno się z tym pogodzić, że już nie wpadnie na kawę do Cafe Zadymka - dodaje pan Jerzy.

bb

Zdjęcia: z archiwum rodziny oraz Bielska Zadymka Jazzowa