Najciekawsze kreacje bielskiej aktorki. O udziale w scenach rozbieranych
Anita Jancia-Prokopowicz - utalentowana aktorka filmowa i teatralna, rodowita bielszczanka. W minionych latach dała się poznać z wielu wartościowych ról w rozmaitych produkcjach artystycznych. Od 2018 roku jest związana na stałe z zespołem Teatru Polskiego w Bielsku-Białej. O swych najciekawszych kreacjach, udziale w scenach rozbieranych i... maturze z matematyki rozmawia ze Zbigniewem Lubowskim.
Zagrała Pani przed kilkoma laty w filmie fabularnym „Chemia”, wyreżyserowanym przez swojego szwagra. To musiało być chyba nietypowe doświadczenie zawodowe.
- Film opowiadał o trudnej historii rodzinnej, inspirowanej autentycznymi wydarzeniami. Widzowie mogli poznać dzieje niezwykłej miłości dwójki młodych ludzi balansujących na granicy życia i śmierci. Magda, żona mojego szwagra, Bartosza Prokopowicza, zmarła na raka. Wcześniej kierowała onkologiczną fundacją Rak’n’Roll. Sytuacja była traumatyczna dla całej rodziny. Fabuła filmu nie stanowiła jednak wiernego odwzorowania rzeczywistych wydarzeń. Reżyser wraz ze scenarzystką Katarzyną Sarnowską podjęli próbę odczarowania osobistej historii. Zagrałam tam jedną z istotnych ról.
W Pani biografii artystycznej jest sporo seriali telewizyjnych - „Na dobre i na złe”, „M jak miłość”, „Szpilki na Giewoncie”, „Barwy szczęścia”, „Wataha”. Czy wynika to może z upodobań do gry w serialach?
- Tak się po prostu złożyło, że ich reżyserzy oferowali mi role w swoich produkcjach. Dla mnie było to bardzo ważne, bo za każdym razem zwiastowało możliwość pięknych spotkań artystycznych z innymi aktorami. Zadzierzgnięte więzi towarzyskie i środowiskowe pozostały mi do dziś.
Zagrała też Pani w głośnym (kultowym, jak mówią niektórzy) filmie „Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej” w reżyserii Marii Sadowskiej. W 2017 roku był to największy komercyjny przebój polskiego kina (w pierwszych trzech dniach obejrzało go aż 250 tys. widzów w całym kraju).
- Uczestnictwo w tym przedsięwzięciu wspominam jako wielką przygodę filmową. To był projekt z wielkim rozmachem realizacyjnym. Główną rolę kreowała Magdalena Boczarska, a ja wcieliłam się w postać Elżbiety. Myślę, że dobrze jest zapisać się w pamięci widzów w dużych produkcjach filmowych. To pod względem aktorskim interesujące wyzwanie artystyczne. Spotkałam się na planie z Erykiem Lubosem, Piotrem Adamczykiem, Borysem Szycem i innymi znanymi aktorami.
Całą rozmowę z Anitą Jancią-Prokopowicz publikuje "Kronika Beskidzka”.Nowy numer lokalnego tygodnika jest już w sprzedaży, e-wydanie można nabyć na stronie www.prasabeskidzka.pl.
bb
Oceń artykuł:
25 12Komentarze 1
