Testerka wierności poszukiwana. Odpłatne zajęcie dla pani bez doświadczenia
Kilka dni temu na jednym z popularnych serwisów ogłoszeniowych pojawiła się dosyć nietypowa oferta pracy dla pani w wieku do 40 lat w Bielsku-Białej i okolicznych miejscowościach. Autor ogłoszenia ma odpłatne zajęcie w weekendy dla „testerki wierności” bez doświadczenia. Jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało - oferowanie tego typu zarobku wcale nie jest zabronione. Prawnicy zalecają jednak ostrożność.
Od kilku dni na jednym z popularnych portali ogłoszeniowych zwraca uwagę tyleż krótki, co enigmatyczny anons. Ogłoszeniodawca oferuje kobietom dorywczą pracę w charakterze „testerki wierności” z wynagrodzeniem do 3 tys. zł brutto.
Praca dla pani w wieku do 40 lat
- Praca dla Pani chcącej zarobić lub dorobić w wieku do 40 lat, najlepiej niepracującej lub studentki, z Bielska, Czechowic, Żywca, Skoczowa - czytamy w krótkim anonsie. Niestety, pomimo próby kontaktu ogłoszeniodawca nie był zainteresowany przybliżeniem portalowi choćby zakresu obowiązków, które wykonywać miałaby„testerka”. Internetowy żart czy wymarzona praca dla detektywów amatorów?
.jpg)
Na pierwszy rzut oka oferta wygląda dosyć podejrzanie, lecz jakkolwiek dziwna i zagadkowa by nie była, nie jest zabroniona przez prawo. Czy więc niewierni bielszczanie i mieszkańcy ościennych miejscowości mają się czego obawiać? O opinię poprosiliśmy w jednej z bielskich kancelarii prawnych.
- Przy tego typu ogłoszeniach musimy zwrócić uwagę na kilka kwestii prawnych. Przede wszystkim, jeżeli osoba wynajmowana w takim charakterze nie jest licencjonowanym detektywem, to możliwość skorzystania z zebranych przez nią materiałów jest bardzo wątpliwa, a wręcz stanowi działanie na granicy prawa. Osoby, które nie mają licencji detektywa, nie mogą nagrywać podsłuchiwanych rozmów ani utrwalać wizerunku innych osób czy to w postaci zdjęć czy nagrań wideo. Z kolei osoba, która została pokrzywdzona ich działaniem, nawet jeżeli to jest zdradzający mąż czy żona, ma prawo zgłosić organom ścigania popełnienie występku z art. 267 kodeksu karnego, dotyczącego sytuacji uzyskania informacji przez "testera wierności", do których nie jest on uprawniony - tłumaczy radca prawny Agnieszka Kupilas-Sayed z kancelarii Kupilas&Krupa.
Trzeba się liczyć z możliwością szantażu
Okazuje się zatem, że osoba pokrzywdzona działaniem „testera” czy „testerki wierności" ma prawo domagać się odszkodowania za naruszenie dóbr osobistych, które podlegają ochronie zgodnie z przepisami prawa cywilnego. - Postępowanie "testera wierności", który ujawnia zgromadzone materiały może powodować naruszenie prawa do wizerunku, jak i tajemnicy korespondencji, komunikacji, dobrego imienia, czci. Udowodnienie przed sądem naruszenia dóbr osobistych skutkować będzie koniecznością zapłaty zadośćuczynienia przez osobę, która nagranie wykonała, a później wykorzystała - dodaje bielska prawniczka.
Zlecając tego typu pracę osobie niebędącej licencjonowanym detektywem, trzeba się także liczyć z możliwością szantażu i to zarówno zleceniodawcy, jak i osoby, która dopuściła się zdrady. Takie działanie oczywiście również podlega przepisom prawa. - Jeżeli jeden z małżonków podejrzewa, iż współmałżonek dopuszcza się zdrady, to powinien wynająć w tym celu detektywa mającego prawo gromadzić materiały dowodowe, które później legalnie można wykorzystać w czasie sprawy rozwodowej - informuje Agnieszka Kupilas-Sayed.
Mimo wszystko, choć nie ma pewności czy oferta pracy w charakterze „testerki wierności” nie jest tylko internetowym żartem, ogłoszenie mogło ubawić wiele osób. Do tej pory, jak wynika ze statystyk ogłoszenia, anons miał kilka tysięcy odsłon. Niestety, ze względu na brak kontaktu z ogłoszeniodawcą nie dowiedzieliśmy się ile CV otrzymał od pań zainteresowanych pracą.
Adam Kanik
Oceń artykuł:
13 23
Autor: Adam Kanik
Dziennikarz portalu www.bielsko.biala.pl
Komentarze 23
Zapodaj dane, do przyjade do Ciebie po potrzebuje odskoczni.
Odmawiam codziennie, działa.
Wierność małżeńska przestała być modna w XIX wieku.

Klauzula informacyjna ›