Mija równo miesiąc od wejścia w życie przepisów umożliwiających budowę domu do 70 mkw bez pozwolenia na budowę, kierownika i dziennika budowy. Rządzący liczyli, że ustawa pomoże Polakom w kryzysie mieszkaniowym, ale okazuje się, że zainteresowanie jest bardzo nikłe. Podobnie jest w Bielsku-Białej i powiecie bielskim. Do tej pory jeszcze nikt nie zgłosił zamiaru rozpoczęcia takiej budowy.

Jedna z flagowych idei Polskiego Ładu - budowa domów do 70 mkw bez pozwolenia - nie zyskała aprobaty Polaków, tak przynajmniej informują ogólnopolskie media. Formalnie budowa wciąż wymaga zgłoszenia odpowiedniemu organowi, sprawdziliśmy więc w Urzędzie Miejskim w Bielsku-Białej oraz Starostwie Powiatowym czy mieszkańcy chcą budować domy według nowych standardów prawnych. Okazuje się, że również i u nas zainteresowanie jest raczej nikłe.

Zapytań w tej sprawie prawie nie ma

- Zgodnie z informacjami przekazanymi mi przez Wydział Architektury i Urbanistyki, jak dotąd nie było żadnego wniosku dotyczącego budowy domów do 70 m2 w formie zgłoszenia - poinformował nas rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego Tomasz Ficoń. Podobne informacje przekazała portalowi rzecznik Starostwa Powiatowego Magdalena Fritz - Choć telefonów z pytaniami w tej sprawie w naszym wydziale budownictwa trochę jest, to póki co nie ma żadnego zgłoszenia takiej budowy.

Na początku każdy inwestor, zanim jeszcze dokona zgłoszenia, musi wybrać odpowiedni projekt budowlany. Idąc tym tropem, skierowaliśmy się do kilku biur architektonicznych w Bielsku-Białej z prośbą o przedstawienie statystyk dotyczących klientów rozważających projekty mieszczące się w zakresie nowych przepisów. - Nie zamykamy się na możliwość współpracy, jednak szczerze mówiąc, w ostatnich miesiącach, od ogłoszenia planów rządu, mieliśmy takich zapytań dosłownie dwa - usłyszeliśmy w jednym z nich. Podobne informacje przekazywano nam w pozostałych pracowniach architektonicznych. Zapytań prawie nie ma.

Skąd zatem niechęć Polaków do skorzystania z postanowień ustawy? Wydaje się, że niewielki metraż nie jest tutaj problemem. - Nie jest powiedziane, że 70 mkw to za mało na dom jednorodzinny, deweloperzy często stawiają takie lub minimalnie większe budynki. W dobrze pomyślanym projekcie w tych 70 mkw powierzchni użytkowej zmieści się i kotłownia, i pokój dzienny z aneksem kuchennym, sypialnia czy pokój dla dziecka. Wszystko zależy od oczekiwań klienta, wszystko jest indywidualna sprawą - może być więcej pomieszczeń, ale mniejszych albo mniej i większych. Naprawdę taki metraż może być fajną przestrzenią do życia - powiedział nam jeden z architektów.

Problemy z finansowaniem budowy

Powodem nikłego zainteresowania są być może niezbyt jasne przepisy ustawy. Okazuje się, że w myśl jej postanowień konieczne jest przedstawienie przez inwestora oświadczenia, że budynek będzie służył wyłącznie do własnych celów mieszkalnych. Wiele osób obawia się więc, co stanie się, gdy zajdzie potrzeba zmiany miejsca zamieszkania. Czy sprzedaż lub wynajem są wykluczone? Jeszcze inni wskazują, że brak kierownika budowy zamiast ułatwieniem, może być wręcz dodatkową niedogodnością, wszak odpowiedzialność za cały proces budowy bierze wówczas sam inwestor.

- Nawet doświadczony wykonawca może się pomylić. Obawiamy się co będzie, gdy inwestor budować będzie sam i sam za wszystko będzie odpowiedzialny - mówią architekci. Z podobnych powodów w przyszłości może pojawić się również trudność w sprzedaży takiego domu. Wiele osób pewnie będzie zastanawiać się, czy budynek bez odpowiedniego nadzoru spełni wymogi bezpieczeństwa. Kolejna sprawa, to potencjalne problemy z finansowaniem budowy. Obecnie mało kto może sobie pozwolić na budowę domu za gotówkę, banki natomiast w toku procesu kredytowego najczęściej wciąż wymagają prawomocnego pozwolenia na budowę.

Niewykluczone jednak, że zainteresowanie domami do 70 mkw bez pozwolenia jeszcze wzrośnie, szczególnie w drugim kwartale br. Wtedy właśnie - jak zapowiedział Główny Urząd Nadzoru Budowlanego - ma powstać baza darmowych projektów budowlanych spełniających wymogi ustawy. - Oby tylko nie było monopolu, że będziemy mogli wybierać z dziesięciu nijakich domów, które jak grzyby po deszczu pojawiać się będą w każdej gminie – mówi z przekąsem jeden z naszych rozmówców.

Adam Kanik