O trudnej sytuacji finansowej Szpitala Pediatrycznego w Bielsku-Białej mówi się od wielu miesięcy. Nie ulega wątpliwości, że jest to placówka bardzo potrzebna w naszym regionie, o czym świadczą statystyki - tylko w ub. roku hospitalizowano tam blisko 6 tys. małych pacjentów, udzielono ponad 72 tys. porad. - Dzisiaj zaszła taka sytuacja, że na śniadanie moja półtoraroczna córka dostała suchy chleb i nic więcej, gdyż salowa stwierdziła, że jest dużo dzieci i brakło - napisał do nas Czytelnik. Dyrekcja placówki odpiera zarzuty o pogorszeniu standardów w opiece nad dziećmi w ostatnim czasie.

W ub. roku dużo mówiło się złej sytuacji finansowej Szpitala Pediatrycznego w Bielsku-Białej. Przypomnijmy, że przeprowadzona wówczas zmiana sposobu finansowania świadczeń udzielanych pacjentom do 18. roku życia sprawiła, że placówka straciła z dnia na dzień płynność finansową, zabrakło nawet pieniędzy na wypłaty dla pracowników.

Będzie ok. 3 mln zł straty?

Szpitalowi w trybie pilnym udzieliło pożyczki bielskie starostwo, które jest organem prowadzącym „Pediatryka”. Później jednak - jak informuje rzecznik prasowa Starostwa Powiatowego w Bielsku-Białej Magdalena Fritz - po burzy wywołanej przez władze powiatu tymczasowo wprowadzono możliwość pobierania zaliczek z NFZ. Niestety, taka możliwość istniała tylko do końca ub. roku.

- Wartość pobranych zaliczek to około 1,8 mln zł, z czego 35 proc. szpital już spłacił, a pozostałą część zgodnie z przepisami powinien spłacić do końca 2023. Ostateczny wynik finansowy Szpitala Pediatrycznego w Bielsku-Białej za rok 2021 będzie znany dopiero na początku kwietnia. Jednak ostrożne szacunki mówią o ok. 3 mln zł straty. Nie mamy wątpliwości co do jednego. Liczba przyjętych małych pacjentów w 2021 wskazuje, jak bardzo szpital dziecięcy jest potrzebny na południu województwa śląskiego - informuje Magdalena Fritz.

Przyszłość szpitala nie maluje się w jasnych barwach. - Rozliczanie placówki według nowych zasad, tj. płacenie za rzeczywiście wykonane usługi w perspektywie kolejnej, piątej fali pandemii Covid-19, w chwili gdy nie ma możliwości korzystania z zaliczek z NFZ, powoduje, że znowu drżymy o płynność finansową naszego szpitala - podkreśla starosta Andrzej Płonka.

"Jest dużo dzieci i brakło"

Nie ma wątpliwości, że region potrzebuje szpitala dla najmłodszych pacjentów. Jak przekazano nam w Starostwie Powiatowym, w ub. roku w Szpitalu Pediatrycznym w Bielsku-Białej hospitalizowano łącznie 5 731 pacjentów, czyli o 1 249 osób więcej w porównaniu do 2020. W poradniach szpitalnych udzielono ponad 72 tys. porad, tj. o 12 tys. więcej w stosunku do poprzedniego roku. Ale wśród podopiecznych szpitala pojawiają się również głosy niezadowolenia.

- Piszę do Państwa w sprawie traktowania rodziców i dzieci w Szpitalu Pediatrycznym. Dzisiaj zaszła taka sytuacja, że na śniadanie moja półtoraroczna córka dostała suchy chleb i nic więcej, gdyż salowa stwierdziła, że jest dużo dzieci i brakło. Córka zmaga się z problemami jelitowymi, jest odwodniona i tym bardziej potrzebuje się odbudować i przyjmować pokarm. Kolejnym nieporozumieniem jest to, że rodzice zostający ze swoimi dziećmi również nie dostają jedzenia i muszą na własną rękę sobie je załatwić. Śpią na pseudo rozkładanych krzesłach, luksusem jest jak dostaną fotel. Proszę się tym zająć, bo sądzę, że takie sprawy należy nagłaśniać - napisał do portalu Czytelnik (personalia do wiadomości redakcji).

Zamówienia posiłków na zapas

O incydent zapytaliśmy zarówno w Starostwie Powiatowym, jak w placówce. Czy to możliwe, że trudna sytuacja szpitala ma wpływ na pogorszenie warunków pobytu małych pacjentów?

- Ponieważ skarga jest anonimowa, nie mamy możliwości odniesienia się do sytuacji opisanej związanej z brakiem posiłku dla pacjenta - tłumaczy w odpowiedzi na zarzuty dyrektor Szpitala Pediatrycznego w Bielsku-Białej Katarzyna Czauderna. - Nie wiemy kiedy pacjent był przyjmowany do szpitala, z jakim rozpoznaniem oraz w jakiej sytuacji doszło do braku części posiłku. Staramy się zamawiać posiłki „na zapas”, czyli próbujemy przewidzieć ilu pacjentów może być przyjętych pomiędzy zamówionymi posiłkami. Śniadanie na dzień następny musi zostać zamówione w godzinach popołudniowych dzień wcześniej, tak aby firma cateringowa miała czas przygotować posiłki. Sytuacja taka dotyczy wszystkich posiłków. Jest to trudne do przewidzenia ilu pacjentów może być przyjętych np. na dyżurze nocnym. W jeden dzień może to być trzech, a na innym dyżurze dziesięciu. Na każdym oddziale jest umieszczona informacja o możliwości zamówienia przez rodzica/opiekuna płatnego wyżywienia w firmie cateringowej, która dostarcza posiłki do naszego szpitala.

W sprawie foteli rozkładanych dla rodziców pani dyrektor dodaje: - Rodzicom/opiekunom pozostającym w szpitalu z pacjentem możemy zaproponować do spania fotele rozkładane, które zostały zakupione dla rodziców przez fundację działającą na rzecz naszego szpitala lub fotele rozkładane, które otrzymaliśmy z Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Czasami przy mniejszej liczbie pacjentów rodzic/opiekun ma możliwość skorzystania z łóżek szpitalnych. Wszystko jest uzależnione od tego, na jakim oddziale jest leczony pacjent i jaka jest liczba hospitalizowanych pacjentów w tym czasie. Jest nam bardzo przykro, że osoba składająca skargę uznała, że to co szpital zaproponował jest niewystarczająco komfortowe i wygodne. Fotele mają zajmować jak najmniej miejsca, mają mieć możliwość złożenia w ciągu dnia, tak aby nie przeszkadzały w prowadzonym procesie leczniczo-pielęgnacyjnym.

Rzeczniczka Starostwa Powiatowego Magdalena Fritz stanowczo ucina spekulacje. - Trudna sytuacja finansowa szpitala nie wpływa na pogorszenie warunków dla małych pacjentów.

Adam Kanik