Nietrzeźwy ratownik w karetce. Został zwolniony, ale znów pracuje w pogotowiu
Ponad 1,9 promila alkoholu w wydychanym powietrzu miał członek załogi karetki Bielskiego Pogotowia Ratunkowego, która przyjechała z pacjentem do Beskidzkiego Centrum Onkologii-Szpitala Miejskiego w Bielsku-Białej. Bezpośrednio po zdarzeniu ratownik medyczny został zwolniony z pracy, ale od kilku tygodni ponownie pracuje w pogotowiu. - Osoba ta podjęła specjalistyczne leczenie i jak każdy zasługuje na drugą szansę - tłumaczy dyrektor Wojciech Waligóra.
Do zdarzenia doszło blisko rok temu, 13 marca 2021, ale sprawa dotychczas nie ujrzała światła dziennego. Tego dnia ok. 17.35 załoga ambulansu podjechała przed izbę przyjęć Beskidzkiego Centrum Onkologii-Szpitala Miejskiego przy ul. Wyspiańskiego w Bielsku-Białej. W związku z podejrzeniem, że jeden z członków załogi karetki pogotowia może być nietrzeźwy, wezwano patrol policji.
Ratownik przyznał się do winy
Przybyli na miejsce policjanci sprawdzili alkomatem stan trzeźwości załogi. Jak ustalił portal, badanie wykonane u 27-letniego ratownika medycznego* dało wynik ponad 1,9 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. W dalszej kolejności sprawą zajęli się mundurowi z III Komisariatu Policji w Bielsku-Białej. Nietrzeźwy ratownik przyznał się do winy i błyskawicznie, po kilkunastu dniach, do bielskiego Sądu Rejonowego skierowany został wniosek o ukaranie.
Sprawę potraktowano jako wykroczenie, a nie przestępstwo, bo ratownik medyczny nie pełnił funkcji kierownika załogi ambulansu i nie ciążył na nim bezpośredni obowiązek opieki nad pacjentem. Zgodnie z prawem, kto wbrew obowiązkowi zachowania trzeźwości znajduje się w stanie po użyciu alkoholu, środka odurzającego lub innej podobnie działającej substancji lub środka i podejmuje w tym stanie czynności zawodowe lub służbowe, podlega karze grzywny lub aresztu.
Jak poinformował portal sędzia Jarosław Sablik, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Bielsku-Białej, wyrok nakazowy (bez udziału stron) - stosowany w sytuacjach, gdy zebrany materiał dowodowy nie budzi żadnych wątpliwości odnośnie winy oskarżonego - zapadł 1 lipca 2021. Ratownik medyczny został ukarany karą grzywny w wysokości 1000 zł oraz obciążony kosztami sądowymi w kwocie 170 zł. Wyrok nie został zaskarżony i jest prawomocny. 27-latek poniósł także konsekwencje zawodowe - bezpośrednio po zdarzeniu z 13 marca ub. roku został zwolniony z pracy w pogotowiu.
Każdy zasługuje na drugą szansę
Sprawa nie ujrzałaby światła dziennego, gdyby nie ponowne zatrudnienie tej osoby w Bielskim Pogotowiu Ratunkowym. Od kilku tygodni ratownik pracuje w tzw. karetkach transportowych, gdzie chory nie wymaga intensywnego nadzoru. Sprawa budzi jednak wątpliwości w środowisku medycznym. Fakt ponownego zatrudnienia potwierdza dyrektor Wojciech Waligóra. - Osoba ta została zatrudniona po leczeniu w specjalistycznym ośrodku i jest osobą wyleczoną - podkreśla.
Dyrektor pogotowia dodaje, że ratownik ma prawo do wykonywania zawodu, a do pracy został dopuszczony zgodnie z przepisami przez lekarza medycyny pracy. - Stosunek pracy ustał bezpośrednio po incydencie i ratownik został zwolniony. Ratownik ma nadal prawo do wykonywania zawodu, zrozumiał swój błąd, podjął niełatwe specjalistyczne leczenie i je zakończył. Przeciwwskazań do ponownego zatrudnienia nie dostrzegł lekarz medycyny pracy. Każdy ma szansę rehabilitacji i zasługuje na drugą szansę - przekonuje Wojciech Waligóra.
Bartłomiej Kawalec
* dane osobowe zostały zmienione w celu uniemożliwienia identyfikacji ratownika
Oceń artykuł:
63 37
Autor: Bartłomiej Kawalec
Dziennikarz portalu bielsko.biala.pl

Nudą wieja od wpisów!
I pomyśleć, że jeszcze kilka lat temu ten zawód był szanowany...
Swoją drogą, gdyby był np nauczycielem, pedagogiem, wychowawcą czy kimkolwiek nie mógłby pracować z dziećmi do zatarcia wyroku, ok 10 lat.
Współczucia dla przyszłych pacjentów