Historia Magurki Wilkowickiej (909 m n.p.m.) w Beskidzie Małym jest naznaczona pożarami. Ogień strawił w przeszłości aż cztery różne schroniska na stokach góry zwanej niegdyś przez Niemców Josefsberg. W tej grupie znalazły się m.in. dwa drewniane obiekty stojące dawniej w miejscu współczesnego schroniska murowanego.

Pierwsze wzmianki o ruchu turystycznym na Magurce datują się jeszcze z drugiej połowy XIX wieku. Nosiła ona wtedy niemieckojęzyczną nazwę Josefsberg (Góra Józefa). Skąd się to wzięło? - Tuż po szczytem, nieopodal domu rodziny Kaników, znajdowało się źródełko, przy którym stała kamienna figura św. Józefa - czytamy w wydanym w 1937 roku „Turystycznym przewodniku po Beskidzie Śląskim i Małym” Zygmunta Lubertowicza.

To właśnie miejsce było głównym celem wycieczek i organizowania biwaków w tamtej epoce. Popularność Magurki spadła jednak pod koniec XIX stulecia. W 1895 roku uruchomiono w Bielsku komunikację tramwajową do Cygańskiego Lasu, co sprawiło, że odczuwalnie wzrosło zainteresowanie Szyndzielnią i Klimczokiem. Niemieckie towarzystwo turystyczne Beskidenverein dostrzegło wszak ogromny potencjał turystyczny Magurki i postanowiło zbudować tam schronisko.

Więcej o historii schronisk na Magurce można przeczytać w „Kronice Beskidzkiej”. Nowe wydanie lokalnego tygodnika jest już w sprzedaży. E-wydanie można kupić na www.prasabeskidzka.pl.

ZL

Na zdjęciu: dawne polskie schronisko o nazwie „Widok na Tatry”