Inaczej za gaz płaci przedsiębiorca, inaczej zaś mieszkaniec lokalu. Niestety, w wielu budynkach funkcjonuje wspólny licznik monitorujący zużycie paliwa, co może odbić się na kieszeni osób sąsiadujących ze wszelkiego rodzaju działalnościami gospodarczymi. Problem niejasnej definicji odbiorcy indywidualnego dotknął już co najmniej jednej wspólnoty mieszkaniowej w Bielsku-Białej.

Nie jest tajemnicą, że przedsiębiorcy oraz odbiorcy indywidualni obarczani są opłatami za gaz według innej taryfy. Problem pojawia się, gdy w budynku należącym np. do wspólnoty mieszkaniowej, posiadającym wspólny licznik dla wszystkich użytkowników, równocześnie prowadzona jest działalność gospodarcza oraz zamieszkiwane są lokale. Wszystko przez niejasną definicję prawną odbiorców.

Cena wzrosła w sumie o 108 proc.

Taka sytuacja ma właśnie miejsce we wspólnocie przy ul. Sobieskiego w Bielsku-Białej, gdzie, jak dowiedział się portal, cena gazu dla mieszkańców wzrosła w sumie o 108 proc. - W budynku mieszkają starsi sąsiedzi, którzy już teraz otrzymali bardzo wysokie faktury za gaz rozliczany według wspólnego licznika. Nie powinno być tak, że z powodu kosztów generowanych przez działające tutaj firmy wszystkim po równo podnoszone są opłaty. Każdy powinien być rozliczany według własnego zużycia - powiedział nam jeden z przedsiębiorców prowadzący działalność w budynku.

Mieszkańcy zgłosili się do posłanki KO Mirosławy Nykiel, która poruszyła tę sprawę na niedawnej konferencji prasowej zorganizowanej na placu Chrobrego. - Przez bałagan, jaki towarzyszył pracom nad tarczą antyinflacyjną zapomniano o mieszkańcach wspólnot mieszkaniowych, tbs-ów, itp. Nie pozwolimy tak traktować kilkuset tysięcy Polaków - mówi posłanka.

Koalicja Obywatelska złożyła w Sejmie projekt nowelizacji ustawy z nadzieją, że definicja odbiorcy indywidualnego zostanie ujednolicona. Dzięki temu cena gazu dla mieszkańców wspólnot objęta zostałaby taryfą Urzędu Regulacji Energetyki, czyli taką samą, jaką objęci są mieszkańcy posiadający indywidualny licznik gazu. Póki co, takie niejasności co do rachunku za gaz dotykać będą zapewne wielu osób. Mówi się, że w niektórych przypadkach wzrost opłat wyniesie nawet kilkaset procent w stosunku do roku poprzedniego.

Dlatego zaapelowaliśmy o poprawkę

- Pierwsze informacje były takie, że mieszkańcy powinni zgłosić się do dostawcy gazu i tam złożyć stosowne oświadczenia. Ale to nie powinno tak wyglądać. Rząd musi naprawić to przeoczenie. Proszę sobie wyobrazić, że to dotyka każdej osoby zamieszkującej budynek ze wspólnym licznikiem razem z innymi podmiotami, które nie są objęte taryfą URE. To jest zupełnie inaczej definiowany odbiorca. Dlatego zaapelowaliśmy o poprawkę - powiedziała portalowi posłanka Nykiel.

O podobnym problemie mówił kilka dni temu w TVN24 były minister gospodarki Janusz Steinhoff, który zaproszony został jako ekspert, a jak się okazało, sam jest „ofiarą” podwyżek cen gazu. Były wicepremier za gaz w mieszkaniu we wspólnocie pod Warszawą płacił do tej pory 250-300 zł, a obecnie zapłaciłby 800 zł. - Takich ludzi, jak ja jest w Polsce tysiące. To absolutnie dowodzi niesprawności naszej administracji - mówił.

Według informacji uzyskanych przez portal, projekt poprawki do Polskiego Ładu prawdopodobnie rozpatrywany będzie na najbliższym posiedzeniu rządu. Są nadzieje, że rządzący łaskawym okiem spojrzą na postulaty Koalicji Obywatelskiej.

Adam Kanik