Udało się osiągnąć porozumienie pomiędzy anestezjologami a dyrekcją Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej. Przez kilka dni w placówce trwały rozmowy po tym, jak część lekarzy złożyła wypowiedzenia kontraktów i z końcem grudnia miała odejść z placówki. Gdyby porozumienia nie osiągnięto, funkcjonowanie całego szpitala byłoby zagrożone.

Część lekarzy anestezjologów pracujących w Szpitalu Wojewódzkim w Bielsku-Białej na tzw. kontraktach złożyło wypowiedzenia umów już kilka tygodni temu. Jak dowiedział się portal, przez kilka dni trwały - momentami bardzo burzliwe - rozmowy pomiędzy załogą a dyrekcją placówki. Brali w nich udział osobiście dyrektor Sabina Bigos-Jaworowska oraz ordynator oddziału. Porozumienie z lekarzami udało się osiągnąć dopiero w ostatnich godzinach przed końcem roku.

Żądania lekarzy dotyczyły głównie zwiększenia wynagrodzenia w sytuacji pogarszających się warunków pracy w dobie pandemii, gdy coraz bardziej widoczne są braki personelu. - Można powiedzieć, że spotkaliśmy się w połowie drogi. Obniżyliśmy nasze oczekiwania, a dyrekcja trochę podwyższyła nasze wynagrodzenia - słyszymy od osoby, która zna kulisy negocjacji.

Z informacji portalu wynika, że bez anestezjologów pracujących na kontraktach nie udałoby się przygotować grafiku pracy na styczeń. Brak odpowiedniej liczby lekarzy tej specjalizacji to nie tylko problemy związane z funkcjonowaniem oddziału intensywnej terapii, ale także ogromne trudności w przeprowadzaniu zabiegów operacyjnych. W praktyce doszłoby do paraliżu całego szpitala.

W czwartek przed południem redakcja portalu przesłała dyrekcji bielskiego szpitala pytania w sprawie prowadzonych rozmów z anestezjologami Interesowało nas m.in. to, czy placówka jest w stanie spełnić żądania lekarzy oraz czy w przypadku nie osiągnięcia porozumienia, od 1 stycznia 2022 szpitalowi grozi paraliż funkcjonowania. Odpowiedzi nie otrzymaliśmy.

bak