Ludzie mają różne postanowienia noworoczne. Jedni chcą zrzucić zbędne kilogramy i zacząć zdrowy tryb życia, inni marzą o zmianie pracy czy miejsca mieszkania. Są też tacy, którzy planują… rozwód. Statystyki nie kłamią: każdego roku właśnie w styczniu do kancelarii adwokackich wpływa dużo więcej spraw rozwodowych niż w innych miesiącach. Czy rzeczywiście okres noworoczny jest odpowiedni na „przemodelowanie życia”? - Najpierw warto spróbować naprawić relacje - mówi specjalistka.

Na całym świecie drastycznie rośnie liczba rozwodów. Czas trwania związków małżeńskich skraca się i różni diametralnie od modelu, który powszechny był jeszcze kilka-kilkanaście lat temu. Pandemia w wielu przypadkach obnażyła problemy z komunikacją między małżonkami. Częstsze przebywanie razem w domu spowodowało wzrost napięć w relacjach. To jednak tylko jedna strona medalu. Po drugiej są, co zadziwiające, postanowienia noworoczne.

Drugi taki okres to czas powakacyjny

- Analizując statystyki zauważyliśmy, że w ostatnich latach w styczniu jest o 30 proc. więcej porad prawnych dotyczących spraw o rozwód, opiekę nad dziećmi, kontakty oraz podwyższenie alimentów niż w pozostałych miesiącach. To przekłada się na liczbę pozwów kierowanych do sądów. Spotkania konsultacyjne po Nowym Roku cieszą się największym zainteresowaniem. W tym czasie, niestety, wiele osób decyduje się podjąć kroki zmierzające do rozwodu. Małżonkowie wskazują, że właśnie przemyślenia z roku poprzedniego oraz chęć zmiany w życiu popchnęła ich do tej decyzji. Niektórzy mówią wprost, że takie było ich postanowienie noworoczne - mówi Agnieszka Kupilas-Sayed, radca prawny i mediator z bielskiej kancelarii Kupilas & Krupa.

Zdaniem naszej rozmówczyni, podobne obserwacje mają również inni zaprzyjaźnieni z jej kancelarią prawnicy. W okresie noworocznym w Bielsku-Białej i nie tylko liczba pozwów rozwodowych rośnie. Drugi taki okres to czas powakacyjny. Jako przyczynę rozwodu bielszczanie najczęściej wskazują rozbieżność charakterów, niedopasowanie własnych oczekiwań względem życia oraz wychowywania dzieci czy też niesprawiedliwy podział obowiązków domowych. Jak informuje prawniczka, w Bielsku-Białej najwięcej rozwodów obecnie dotyczy grupy wiekowej czterdziestolatków z około 10-letnim stażem małżeństwa.

- Za każdym razem staramy się w pierwszej kolejności takim małżonkom pomóc. Zalecamy choćby terapię małżeńską, wspólne wizyty małżonków u terapeutów, spotkania mediacyjne. Zawsze warto najpierw spróbować naprawić relacje. Niestety, w społeczeństwie wciąż widoczna jest ogromna niechęć do podejmowania tego typu działań - wskazuje radca prawny Agnieszka Kupilas-Sayed. Gdy już małżonkowie stawiają się w kancelarii, zazwyczaj są zdecydowani na rozwód.

Żona proponowała terapię małżeńską

Jak w ostatnich latach wygląda typowa sprawa kończąca się pozwem o rozwód? - Wiele spraw dotyczy młodych małżeństw pozostających w związku od kilku do kilkunastu lat, posiadających małoletnie dzieci. Dla przykładu mogę opisać sytuację małżeństwa, które początkowo było zgodne i harmonijne, jednak z biegiem czasu okazało się, iż mąż zaangażowany w rozwój firmy oraz realizację własnych pasji coraz mniej czasu poświęcał żonie i dzieciom. Kobieta pozostawała sama z problemami związanymi z wychowaniem dzieci, troską o dom i z wszelkimi innymi sprawami dotyczącymi życia codziennego. Mąż mimo wielokrotnych próśb o pomoc uparcie je ignorował, uważając, iż realizacja jego pasji i rozwój firmy są ważniejsze niż potrzeby żony i dzieci. Taki sposób postępowania powodował, iż małżonkowie coraz mniej czasu spędzali ze sobą, przestali ze sobą rozmawiać, nawet posiłki jedli osobno. Pewnego razu z powodu choroby dziecka żona przeniosła się do jego pokoiku, aby doglądać je w nocy. Później, gdy dziecko wyzdrowiało, nie wróciła już do małżeńskiego łoża. Pomiędzy małżonkami coraz częściej wybuchały kłótnie. Ich powodem bardzo często były drobiazgi - niewyniesione śmieci, bałagan w salonie. Żona namawiała męża, aby mniej pracował, proponowała udanie się na terapię małżeńską. Niestety, żadne z tych rozwiązań nie uzyskało jego aprobaty i dlatego po dwóch latach zdecydowała się wnieść do sądu pozew o rozwód - przytacza pani Agnieszka.

Specjaliści są zgodni, że rozwód jest jednym z najtrudniejszych wydarzeń w życiu człowieka. Psychologowie i psychoterapeuci często porównują go do śmierci bliskiej osoby. Małżonkowie często odczuwają głęboki smutek, tracą zaufanie do innych osób, boją się reakcji otoczenia, rodziny i znajomych. Podejmowanie tak trudnych decyzji powinno być głęboko przemyślane. W całym procesie rozwodowym istotna jest rola profesjonalnych prawników oraz sądu, którzy pomagają małżonkom przejść ten czas, gdyż sam rozwód nie kończy relacji pomiędzy małżonkami. Jeżeli bowiem mają wspólne dzieci, to konieczne jest ustalenie choćby kwestii sprawowania opieki nad nimi, kontaktów i alimentów.

Adam Kanik