Zaskakująco dobry rocznik. Tego kalendarza nie wypada nie mieć
Grudzień to czas Świąt Bożego Narodzenia i Sylwestra, okres podsumowań, a także postanowień noworocznych. W tym czasie kupujemy kalendarze tradycyjne, całkiem zwyczajne, ale też niezwyczajne, bo w formie książki. Z całą pewnością do takich nietypowych i prestiżowych wydań zalicza się "Kalendarz Beskidzki" pod redakcją Jana Pichety. W najnowszym numerze najwięcej tematów poświęcono ludziom z regionu, czyli z Bielska-Białej i okolic. W książce jak zwykle znajduje się około czterdziestu tekstów oraz znakomite fotografie wybitnych dzieł bielskich artystów.
Najnowszy numer "Kalendarza Beskidzkiego" jest już dostępny w księgarniach. Ten znany i szanowany nie tylko na Podbeskidziu, Śląsku Cieszyńskim i Żywiecczyźnie periodyk nagradzany był przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, m.in. otrzymał nagrodę im. Aleksandra Milskiego za "odwagę robienia rzeczy solidnych w czasie pośpiesznej bylejakości".
Zachwyca wzbogaconą szatą graficzną
- Jak zwykle w "Kalendarzu Beskidzkim" opisujemy niezwykłe postaci życia publicznego, które zasłużyły się w sposób szczególny dla tej ziemi, ziemi beskidzkiej, czyli Bielska-Białej i okolic aż po Sołę czy z drugiej strony po Ostrawicę - informuje Jan Picheta, redaktor naczelny rocznika.
Wydawcą publikacji jest Towarzystwo Przyjaciół Bielska-Białej i Podbeskidzia, którym kieruje prezes Grażyna Staniszewska. "Kalendarz Beskidzki" ma nie tylko długą i bogatą tradycję, ale jest rozpoznawalny na terenie całego regionu. Wydanie 2022 zachwyca wzbogaconą szatą graficzną, ale przede wszystkim treścią, doborem bohaterów, zapomnianych czy też nieznanych rodów i historii związanych z Podbeskidziem, Śląskiem Cieszyńskim i Żywiecczyzną. "Kalendarz Beskidzki" intryguje i przyciąga, o czym świadczy poszerzające się grono czytelników.
W najnowszym numerze jak zwykle znajduje się około czterdziestu tekstów, a sam pomysł redakcyjny skupiony jest w kilku działach - "Z rodzinnego albumu", "Wiatr historii", "Nie sczezną artyści", "Ślady na ziemi", "Spieszmy się kochać", "Historie z tej ziemi". Redakcja poleca m.in. artykuł o Edwardzie Zajączku, który był narodowcem zaprzyjaźnionym z Żydem. To zaskakująca postać, która została zamordowana przez hitlerowców. Z pewnością warto też zwrócić uwagę na rozmowę z wychowankiem Tadeusza Teddy'ego Pietrzykowskiego, byłym bielskim radnym, komentatorem sportowym, nauczycielem wychowania fizycznego Bogdanem Dubielem - "Teddy z Bielska-Białej".
Odgrzebywanie w popiele historii
- Ciekawy jest artykuł Agnieszki Fuczik poświęcony Gerdzie Weissmann-Klein "Wszystko za życie - historia bielszczanki uhonorowana Oscarem". Pani Gerda przeżyła też Holocaust, ma obecnie 97 lat i żyje w Arizonie. Na podstawie jej losów nakręcono film, który otrzymał Oscara - mówi redaktor Picheta.
W „Kalendarzu Beskidzkim” 2022 czytelnicy mogą podziwiać zdjęcia obrazów wybitnych artystów, takich jak Karina Czernek, Agnieszka Nowińska, Darek Marszałek, Ernest Zawada, którzy tworzą świetliste, wspaniałe, wielobarwne płaszczyzny, czasem mniej, a czasami bardziej skomplikowane, czyli takie, które powodują radość u odbiorcy.
- Chcemy pisać nie tylko o takich postaciach powszechnie znanych, ale też odgrzebywać w popiele historii postaci, o których prawie nikt nie wie albo są znane w świecie, ale nie w Bielsku-Białej i okolicy. Tak, jak o Antonim Juraszu, aktorze z Cięciny. Pietrzykowskiego wszyscy znają, ale kto zna Edwarda Zajączka czy też Stanisława Krawczyka z Komorowic Krakowskich? - dodaje szef Kalendarza Beskidzkiego.
W najnowszym wydaniu rocznika znajdziemy również oddzielny dział poświęcony ludziom, którzy w ostatnim 20-leciu zasłużyli się szczególnie Akademii Techniczno-Humanistycznej w Bielsku-Białej.
Małgorzata Irena Skórska

Oceń artykuł:
32 7
Klauzula informacyjna ›