Śmietnisko po sufit w mieszkaniu sąsiadki. Urzędnicy bezradnie rozkładają ręce
Sprawa uciążliwego sąsiedztwa trafia na łamy naszego portalu nie po raz pierwszy. Problemem jest bezsilność mieszkańców wobec sąsiadów, którzy nie stosują się do regulaminów wspólnot czy spółdzielni, ba, za nic mają zasady dobrosąsiedzkie. Urzędnicy bezradnie rozkładają ręce, powołując się na ograniczone możliwości prawne. Brzmi znajomo?
Jest rok 2019. Po długich staraniach o dotację, kamienica w Bielsku-Białej nareszcie zostanie podłączona do miejskiej linii ciepłowniczej. Koniec z piecami opalanymi węglem, brudem na klatce schodowej, smrodem z kominów, noszeniem ciężkich wiader z opałem na piętra. Ale nie wszystkim odpowiada to udogodnienie. Po wielu próbach, naleganiach, interwencjach, jedno mieszkanie pozostanie bez ogrzewania. Stanie się też kością niezgody sąsiadów.
Rupieciarnia i fetor z toalety
Mieszkanie na drugim piętrze jest zajmowane (a właściwie odwiedzane) przez lokatorkę, która z tego miejsca zrobiła prawdziwą rupieciarnię i śmietnik. Wnętrze wypełnione jest niemal po sufit kartonowymi pudłami, jakimiś rupieciami, sprzętami. Z pomieszczenia, gdzie znajduje się ubikacja dolatuje fetor. Lokatorka nie korzysta z niego od lat, bo nie może się dostać do urządzeń sanitarnych przez upchane w tym pomieszczeniu zwały śmieci.
Mieszkanie dogrzewane jest farelką. Czasem starsza pani uchyli drzwi na klatkę schodową, żeby lokum dodatkowo dogrzać. Sąsiedzi obawiają się pożaru mieszkania, które wyposażone jest w starą (z okresu budowy kamienicy) instalację elektryczną. Farelka stoi gdzieś w stercie kartonów.
Mieszkańcy kamienicy wielokrotnie interweniowali w ADEONie, firmie zarządzającej budynkiem, a ten w ZGM, który jest właścicielem mieszkania. Sprawa znalazła się w sądzie. - Jednak sąd oddalił w całości powództwo uzasadniając, iż postępowanie dowodowe nie wykazało, aby lokal czy pomieszczenia przynależne były w niewłaściwym stanie technicznym czy higieniczno-sanitarnym, a zachowanie lokatorki nie wykracza w sposób rażący i uporczywy przeciwko porządkowi domowemu ani nie czyni uciążliwym korzystania z innych lokali w budynku - czytamy w piśmie ZGM z 14 grudnia br. skierowanym do ADEON.
Wolnoć Tomku w swoim domku
Na podstawie art. 13 ust. 1 Ustawy o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i zmianie Kodeksu cywilnego („Jeżeli lokator wykracza w sposób rażący lub uporczywy przeciwko porządkowi domowemu, czyniąc uciążliwym korzystanie z lokali w budynku, inny lokator lub właściciel innego lokalu w tym budynku może wytoczyć powództwo o rozwiązanie przez sąd stosunku prawnego uprawniającego do używania lokalu i nakazanie jego opróżnienia”) ZGM nie może wystąpić ponownie z powództwem o eksmisję z lokalu w oparciu o ten sam stan faktyczny.
Jest też druga strona medalu. Wydając postanowienie w tej sprawie, sąd wziął pod uwagę zeznania części sąsiadów, którzy porzekadło „wolnoć Tomku w swoim domku” odczytują dosłownie i lokatorkę spornego mieszkania wzięli w obronę.
Przedstawiciele ZGM nie zostali wpuszczeni do mieszkania przez lokatorkę. Przypomnijmy, że ZGM jest właścicielem mieszkania, a interwencja dotyczyła możliwości dostępu monterów do lokalu celem zainstalowania centralnego ogrzewania. Jak ZGM, który jest przedstawicielem Urzędu Miejskiego, a więc także mieszkańców, zobowiązanym do dbania o nasze wspólne mienie, powinien zachować się w tej sytuacji? Czy zasłaniając się przepisami urzędnicy nie odwracają oczu od tego, co jest najważniejsze: dobro i bezpieczeństwo mieszkańców?
Agnieszka Ściera-Pytel
Oceń artykuł:
37 6
Autor: Agnieszka Ściera-Pytel
Dziennikarka portalu www.bielsko.biala.pl

Nie jest normalne robienie z mieszkania "śmietnika". Jako że budynek jest wielorodzinny posiada przepisy obowiązujące wszystkich lokatorów. Takie przypadki są rzadkością ,jednak też powinny być konsekwencje prawne za wykorzystanie pomieszczeń niezgodnym z przeznaczeniem + sanepid!