Wielkie nazwiska Bielska-Białej. Z tych osób bielszczanie mogą być dumni
"Sentymentalna podróż do młodości. Znani i lubiani z Bielska-Białej" to książka, która zawiera wywiady ze znanymi bielszczanami. Są to: Stanisław Janicki, Henryk Talar, Bohdan Smoleń, Maria Koterbska, Roman Frankl, Jerzy Stuhr, Zbigniew Preisner, Urszula Dudziak, Tamara Kalinowska, Grażyna Staniszewska, Kazimierz Czapla, Barbara Bursztynowicz, Lucyna Malec, Renata Przemyk, Iwona Loranc i Olga Łasak. Docierałam do moich rozmówców w różnych okolicznościach, często anegdotycznych, po długim oczekiwaniu na wywiad. Inspiracją do tej kolekcji było spotkanie z satyrykiem.
Nie od dziś wiadomo, że Bielsko-Biała jest kopalnią talentów, bo to właśnie z tego miasta pochodzi wiele znanych osób nie tylko ze świata kultury, sportu czy polityki. W Białej urodziła się dama polskiej piosenki Maria Koterbska, która wyśpiewała "Karuzelę" swojego życia niemal w każdym zakątku Polski (i nie tylko). Aktor Teatru Polskiego Kazimierz Czapla, który w Bielsku-Białej spędził nie tylko dzieciństwo i młodość, ale po studiach do niego wrócił. W Bielsku-Białej urodził się słynny satyryk Bohdan Smoleń, który zasłynął, występując w poznańskim kabarecie "Tey".
Początki przygody ze znanymi bielszczanami
Z miasta na styku kultur pochodzi znacznie więcej osób, które osiągnęły sukces nie tylko w kraju, ale i za granicą. - Mój dom rodzinny znajdował się przy ul. Wzgórze 11, tam gdzie dzisiaj jest Klub Nauczyciela - vis a vis zamku Sułkowskich, w którym mieściło się Liceum Sztuk Plastycznych. Wyjechaliśmy z Bielska-Białej w 1967 czy 68 roku. Byłem wtedy w piątej klasie szkoły podstawowej - wspominał światowej sławy kompozytor Zbigniew Preisner.
Nie wszyscy wiedzą, że Tamara Kalinowska, artystka "'Piwnicy pod Baranami", która również wychowała się przy ul. Wzgórze 11, jest siostrą Zbigniewa. - Ulica, przy której mieszkaliśmy, nazywała się Kosmonautów 5. Obecnie przywrócono jej nazwę: Wzgórze. Wtedy jednak nazwę zmieniono na Kosmonautów, bo tamtędy przecież przejeżdżali Jurij Gagarin i Walentina Tierieszkowa, czego już chyba nie pamiętam, ale wiem, że z okien ludzie rzucali kwiaty - mówiła artystka.
Pomysł na napisanie książki "Sentymentalna podróż do młodości. Znani i lubiani z Bielska-Białej" zrodził się niespodziewanie. Cykl rozpoczęłam od spotkania z Bohdanem Smoleniem, który udzielił mi wywiadu we własnym domu w Baranówku pod Poznaniem, usytuowanym tuż obok fundacji "Stworzenia Pana Smolenia".
Opowieść niczym z kabaretu
Pan Smoleń podczas pierwszego telefonicznego kontaktu próbował rozbroić mnie swoim charakterystycznym żartem, wchodząc w rolę sympatycznej pani z fundacji. Podejrzana modulacja głosu słyszanego przez słuchawkę telefonu zdradziła jednak mistrza żartu, ale nie od razu przyznał się on do swojego niecnego planu wkręcenia mnie w opowieść niczym z kabaretu.
- Moja mama była choreografem i nauczycielem języków. Uczyła ludzi chyba z pięć języków. Równocześnie tłumaczyła prace doktorskie. Była poetką i organizowała grupy poetyckie - wspominał podczas naszego spotkania. Długie rozmowy na temat mamy, czyli pani Lali Smoleniowej, a także grupy poetyckiej "Skarabeusz", przygód ze szkolnej ławy i początków z kabaretem przeciągały się w nieskończoność, a zakończyły słynnymi poznańskimi pyrami. Pomimo wspaniałej oprawy spotkania i sympatii mojego rozmówcy do Bielska-Białej, gdzieś w tle widoczny był smutek, bagaż przykrych doświadczeń z przeszłości.
Po dwuletnim oczekiwaniu na wywiad w końcu udało mi się spotkać z Jerzym Stuhrem. Było to w krakowskiej kawiarni nieopodal "Tearu Starego". W omówionym dniu i porze długo czekałam na rozmówcę, gdyż - jak się później okazało - siedzieliśmy po dwóch stronach filaru, nie widząc siebie wzajemnie. Pan Stuhr z uśmiechem na twarzy wspominał bielski okres dzieciństwa, rodziców, przyjaciół, a także bliskie mu miejsca. - Bielsko-Biała to miłość do teatru, pierwsze kroki na scenie Teatru Polskiego. Gdy obchodziliśmy jubileusz 10-lecia liceum Żeromskiego, byłem wtedy bodaj w pierwszej klasie. Nauczyciele wiedzieli już, że potrafię recytować, więc mówiłem fragment „Syzyfowych prac” Żeromskiego. Oczywiście, „Lekcję polskiego - opowiadał aktor.
Zdecydowanie czuję się bielszczaninem
Z Kazimierzem Czaplą, znakomitym aktorem Teatru Polskiego spotkałam się w kawiarni w podziemiach teatru. Ze względu na wczesną porę rozmowę rozpoczęliśmy od filiżanki mocnej kawy. Pan Kazimierz z wielkim sentymentem podkreślał, że miasto dzieciństwa go ukształtowało. Charakterystyczna barwa głosu aktora przyciągała osoby przysłuchujące się rozmowie z sąsiednich stolików. - W Bielsku spędziłem swoje dzieciństwo i okres dorastania. To miejsce mnie kształtowało. Na studia wyjechałem do Krakowa, ale świadomie wróciłem do Bielska. Zdecydowanie czuję się bielszczaninem - akcentował pan Czapla.
- Jestem bardzo związana z tym miastem i pomimo wielu kuszących propozycji nawet przez chwilę nie pomyślałam, że mogłabym to miasto opuścić - wspominała odległe czasy Maria Koterbska, z którą rozmawiałam w jej rodzinnym domu przy ul. Sempołowskiej. Do spotkania doszło dzięki uprzejmości Romana Frankla, który przyjechał prosto z Wiednia w odwiedziny do swoich rodziców. Pani Koterbska, nucąc słynną "Karuzelę", przywoływała wspomnienia związane z miastem swojej młodości, tym samym nie dopuszczając syna do głosu. Wywiad z Romanem Franklem, synem artystki, aktorem, piosenkarzem i kompozytorem przeprowadziłam w późniejszym terminie.
- „Czwórka” wówczas znajdowała się vis a vis Banialuki. Dyrektorem był fantastyczny Wojciech Jakubiec. Taką specyficzną i niesamowitą atmosferę „Czwórki” tworzył sam gmach liceum. Podobno w tym budynku wcześniej mieściła się szkoła żydowska i dlatego był taki klimat - relacjonowała aktorka Lucyna Malec, czyli Danuta Zimińska z serialu "Na Wspólnej", czołowa aktorka warszawskiego Teatru Kwadrat. Z Lucyną Malec rozmawiałam w kawiarni Teatru Kwadrat w otoczeniu starych fotografii z Andrzejem Kopiczyńskim, Pawłem Wawrzeckim, Grzesiem Wąsem, Jerzym Turkiem, Janem Kobuszewskim i Pawłem Wawrzeckim.
Są nam znani nie z tego, że są znani
- Dość szybko, jeszcze pod koniec podstawówki, zaczęłam grać i śpiewać. Na początku to były przykościelne grupy. W kościele Opatrzności Bożej w Białej przy ul. Żywieckiej jest świetna akustyka. Mieli tam również znakomitego organistę. Pamiętam, że zostawałam po mszy św. po to, żeby posłuchać, jak grał Bacha. To była prawdziwa uczta dla duszy - mówiła Renata Przemyk, wokalistka urodzona w Bielsku-Białej, z którą romawiałam na terenie Muzeum Zofii Kossak-Szatkowskiej w Górkach Wielkich podczas wakacyjnego pobytu artystki w okolicach rodzinnego miasta.
Anegdotycznych sytuacji związanych z bohaterami mojej książki jest znacznie więcej. Publikacja "Sentymentalna podróż do młodości. Znani i lubiani z Bielska-Białej" zawiera szesnaście autoryzowanych wywiadów z bielszczanami. Są to Stanisław Janicki, Henryk Talar, Bohdan Smoleń, Maria Koterbska, Roman Frankl, Jerzy Stuhr, Zbigniew Preisner, Urszula Dudziak, Tamara Kalinowska, Grażyna Staniszewska, Kazimierz Czapla, Barbara Bursztynowicz, Lucyna Malec, Renata Przemyk, Iwona Loranc i Olga Łasak.
- Wszyscy z tej "listy" są nam znani nie z tego, że są znani (tak określamy celebrytów, niemających szczególnych zasług), ale dlatego, że ich twarze, głosy czy biografie łączą się z jakimś talentem, z którego możemy być dumni. My Europejczycy/Polacy/bielszczanie - napisała prof. dr hab. Anna Węgrzyniak w recenzji książki wydanej z okazji 70-lecia połączenia Bielska i Białej przez Książnicę Beskidzką w Bielsku-Białej. Publikacja jest od 7 grudnia dostępna w Księgarni Klimczok.
Małgorzata Irena Skórska
Na zdjęciu tytułowym: mieszkający w Bielsku-Białej Stanisław Janicki - twórca legendarnego programu TVP pt. W starym kinie. Fot. Urząd Miejski w Bielsku-Białej
.12.2021-nr-3.jpg)
Oceń artykuł:
119 12
Autor: Małgorzata Skórska
Dziennikarz portalu www.bielsko.biala.pl
Komentarze 28
Nuży mnie chwalenie się przez ludzi z Żeromskiego, że do ich liceum uczęszczał "wielki" aktor
ale władze wybrali i wyróżnili tego co moze raz był w Bielsku i dali nazwe rondo Niemena

Klauzula informacyjna ›