Zatory w okolicach przejść dla pieszych. Kierowcy i piesi źle interpretują nowe przepisy
Część kierowców i pieszych ma kłopoty z interpretacją przepisów ruchu drogowego, które weszły w życie od połowy br. - alarmuje MZD w Bielsku-Białej. Efektem są miejscowe zatory, a w konsekwencji zaburzenie ruchu na całych ciągach ulic. Przykładem jest rejon zbiegu ulic Stojałowskiego i Broniewskiego w Bielsku-Białej.
Nowe przepisy drogowe przyznające m. in. pierwszeństwo pieszemu wchodzącemu na pasy sprawiły, że część kierowców oraz pieszych ma kłopoty z ich poprawną interpretacją. O ile przejścia dla pieszych wyposażone w sygnalizatory świetlne określają pierwszeństwo w sposób jednoznaczny, o tyle przejścia z pasami ruchu oddzielonymi wysepką (lub innym elementem infrastruktury drogowej) mogą u wielu powodować zamieszanie.
Jak informuje MZD w Bielsku-Białej, niepoprawne zrozumienie przepisów powoduje nerwowe reakcje. Efektem tego są miejscowe zatory, a w konsekwencji zaburzenie ruchu na całych ciągach ulic. Przykładem jest rejon zbiegu ulic Stojałowskiego i Broniewskiego. Po obu stronach ronda usytuowano przejścia dla pieszych z azylami rozdzielającymi jezdnie w przeciwnych kierunkach. Kierowcy nagminnie zatrzymują tu swoje samochody, ustępując pierwszeństwa pieszym znajdującym się na pasach sąsiedniej jezdni oddzielonej wyspą.
Z drugiej strony piesi bez powodu wymagają, aby kierowcy przejeżdżający swoją jezdnią zawczasu zatrzymywali się przed pasami, choć pieszy jest dopiero na jezdni oddzielonej od niego wyspą po lewej stronie. Obydwa zachowania wynikają z niezrozumienia przepisów. Te zaś mówią, że jeżeli przejście dla pieszych jest na drodze dwujezdniowej, to przejście na każdej jezdni uważa się za przejście odrębne. Przepis ten stosuje się odpowiednio do przejścia dla pieszych w miejscu, w którym ruch pojazdów jest rozdzielony wysepką lub za pomocą innych urządzeń na jezdni.
- Pieszy chroniony jest na przejściu, na którym się aktualnie znajduje lub na które wchodzi. Kierowca zaś zobowiązany jest do ustąpienia pierwszeństwa tylko pieszym zbliżającym się do przejścia przez jednię, do którego się ten pojazd zbliża, czyli znajdują się na chodniku po prawej stronie lub wysepce po lewej. Jeśli pieszy jest dalej, kierowca może bez przeszkód i zgodnie z obowiązującymi przepisami przejechać - podkreśla na swojej stronie internetowej MZD.
Piesi powinni pamiętać, że wchodząc na takie „podwójne” przejście i docierając do wysepki, powinni po raz drugi rozejrzeć się w obu kierunkach i dopiero wtedy wejść na kolejny pas jezdni. Zabrania się wchodzenia na jezdnię bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych.
bb
Foto: MZD w Bielsku-Białej
Oceń artykuł:
77 20Komentarze 21
"Przykład: jeżeli w klarownej sytuacji na drodze pieszy równym krokiem idzie przed siebie, monitoruje sytuację na drodze i w równym tempie zbliża się do przejścia, to choćby znajdował się 5 metrów od jezdni ma już pierwszeństwo przed pojazdami zbliżającymi się do przejścia"
Co dla mnie oznacza jako kierowcy, że powinnam się zatrzymać nawet jak jest oddzielający pas zieleni. Dalej jest tak
"Ustawa nieprzypadkowo posługuje się wymienionymi określeniami (znajdować się – przechodzić – wchodzić), gdy opisuje cały proces zbliżania się do przejścia i przechodzenia przez jezdnię. Osoba znajdująca się w jednym miejscu wykonuje czynność wchodzenia, by znaleźć się w innym miejscu, i wykonać w nim czynność przechodzenia.
Krótko mówiąc, wchodzenie to proces, a nie jeden krok.
Bądźmy czujni po prostu.
Trzeba jednak pamiętać jaka jest definicja ustąpienia pierwszeństwa z art. 2 prd. Ustąpić musimy tylko takiemu pieszemu odchodzącemu do przejścia (poza tym co już oczekuje na wejście), którego zmusilibysmy do spowolnienia kroku lub zatrzymania, gdybyśmy wjechali na przejście przed nim.

Klauzula informacyjna ›