Narodowy Fundusz Zdrowia zalega pieniądze Beskidzkiemu Centrum Onkologii-Szpitalowi Miejskiemu w Bielsku-Białej za leki onkologiczne i dodatki covidowe. O sprawie stało się głośno za sprawą wystąpienia posła Przemysława Koperskiego w Sejmie. Kwota zadłużenia wobec bielskiej placówki medycznej wynosi ok. 10 mln zł - nieoficjalnie ustalił portal.

- Oddziały szpitalne przekształcane są na oddziały covidowe, ale przez to pacjenci, którzy chorują na inne choroby muszą miesiącami, a czasem nawet rok czy dwa, czekać na przyjęcie do szpitali. Szpitale próbują ratować tę sytuację - kupują lekarstwa, leczą ludzi, ale okazuje się, że NFZ chyba stracił płynność finansową. Szpital onkologiczny w Bielsku-Białej czeka już cztery miesiące na środki finansowe za leczenie chorych (za zakup leków dla pacjentów onkologicznych - red.) - mówił bielski poseł Przemysław Koperski na ostatnim posiedzeniu Sejmu.

Okazuje się, że to nie jedyne pieniądze z NFZ, na jakie czeka bielska placówka. - Sekretarki, rejestratorki medyczne na oddziałach covidowych, które pracowały w okresie marzec-maj do tej pory nie dostały środków finansowych (tzw. dodatków covidowych obiecanych przez Ministerstwo Zdrowia - red.). Ile pieniędzy jesteście winni szpitalom, ile placówek czeka na środki finansowe i jaka to jest kwota? Odpowiedź proszę na piśmie - pytał z sejmowej mównicy poseł Koperski.

Jak nieoficjalnie dowiedział się portal, kwota zaległości wobec BCO-SM sięga blisko 10 mln zł. Z tytułu refundacji leków onkologicznych szpital powinien otrzymać od początku roku ok. 7 mln zł. Do sprawy będziemy wracać, gdy pojawi się odpowiedź Ministerstwa Zdrowia lub Narodowego Funduszu Zdrowia.

bak