Jak grzyby po deszczu w ostatnich latach w Bielsku-Białej pojawiają się prywatne parkingi, na których pobierane są opłaty za pozostawienie pojazdu. W większości usytuowane są w okolicy popularnych marketów. Rzecz niby całkiem normalna, nie wszyscy jednak kierowcy pamiętają, aby przed zaparkowaniem dokładnie przeczytać regulamin. Takie sytuacje brutalnie wykorzystują firmy administrujące terenem. Boleśnie przekonało się o tym kilku naszych Czytelników.

W miejscu, gdzie dotychczas swobodnie parkowałeś postawiono parkomat? To znak, że wprowadzone zostały opłaty za korzystanie z parkingu. W większości takich miejsc klienci okolicznych sklepów mogą parkować przez określony czas za darmo, jednak pod pewnymi warunkami. Najczęściej trzeba bezwzględnie zaraz po zatrzymaniu pojazdu pobrać bilet i umieścić go w widocznym miejscu za szybą samochodu. A co jeśli urządzenie w danej chwili nie działa? Cóż, przygotuj się na dochodzenie swoich praw w trybie reklamacyjnym, a w konsekwencji uszczuplenie portfela.

Dziwnym trafem parkomat już działał poprawnie

- Załatwiając swoje sprawy na mieście, wstąpiłem na moment do supermarketu. Samochód zostawiłem na parkingu oznaczonym jako bezpłatny dla klientów tegoż sklepu. Niestety, parkomat nie działał, ale uznałem, że firma zarządzająca parkingiem na pewno jest tego świadoma. Jak wielkie było moje zdziwienie, gdy po powrocie do auta zastałem za wycieraczką wezwanie do zapłaty 100 zł za brak ważnego biletu. Kwit wystawiony został dosłownie pięć minut po moim wyjściu z terenu parkingu. Dziwnym trafem parkomat już działał poprawnie, natomiast niemal wszystkie samochody zaparkowane wokół miały podobne świstki. Czyżby ktoś czekał na dogodny moment? - relacjonuje Czytelnik.

Dotarliśmy do kilku osób, które miały podobne przygody na bielskich parkingach w pobliżu dużych placówek handlowych. Jak się okazuje, w ich sytuacji niedziałający biletomat nie był wystarczającym usprawiedliwieniem braku uiszczenia opłaty. Firmy administrujące parkingami w większości odrzucały wszelkie próby reklamacji. A jeśli ktoś nadal nie zgadzał się ze stanowiskiem zarządcy, straszyła formułka dotycząca procesu windykacyjnego w przypadku braku zapłaty.

- To jest nagminny problem - mówi Irena Krzanowska, Powiatowy Rzecznik Konsumentów w Bielsku-Białej. - Codziennie odbieramy mnóstwo telefonów i maili dotyczących nienależnie naliczonych, zdaniem klientów, opłat za parkowanie. Problemem są głównie parkingi, gdzie nie działa biletomat. Każdy klient powinien w takiej sytuacji zgłosić fakt awarii na podany na biletomacie numer telefonu, co pozwoli udokumentować wadliwe działanie urządzenia. Niestety, często się o tym zapomina.

Właściciel terenu ma prawo ustalić odpłatność

Jeśli w porę nie dokonaliśmy zgłoszenia bądź chociaż nie nagraliśmy filmu dokumentującego wadliwe działanie urządzenia, jest mała szansa, że firma zarządzająca parkingiem uwzględni reklamację. Zdaje się, że administratorzy nie mają sobie nic do zarzucenia, ponieważ na straży ich praw stoi regulamin, który… sami ustalili.

- Wprowadzenie opłat na prywatnym parkingu jest zgodne z prawem, bowiem właściciel terenu ma prawo ustalić odpłatność za parkowanie na swoim terenie. Powinien jednak podać wysokość tej opłaty do wiadomości osoby, która chce parkować. Obowiązujące prawo nie określa wysokości kwot, jakie mogą pobierać właściciele parkingów z tytułu najmu miejsca parkingowego. Zostawiając samochód na terenie prywatnego parkingu, zawieramy umowę najmu miejsca parkingowego. Umowa zawarta jest w momencie wjazdu na teren parkingu, a kończy się z chwilą wyjazdu - wyjaśnia Irena Krzanowska.

Co ciekawe, przepisy nie do końca regulują, jakie dokładnie zapisy mogą znaleźć się w regulaminie parkingu. W praktyce więc zarządca bądź administrator terenu, na którym znajduje się parking może doń wpisać i uznać za obowiązujące w zasadzie wszystko. Od wygórowanej kwoty za brak biletu czy wysokie dopłaty za przekroczenie czasu parkowania przez wykonywanie zdjęć pojazdu oraz tablic rejestracyjnych aż do dowolnego pobierania i przetwarzania danych parkującego z Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców. Bo choć trudno w to uwierzyć w dobie rozbudowanej ochrony danych osobowych, i o takich sytuacjach informują Czytelnicy.

Zgadzamy się z każdym punktem regulaminu

Zostawiając samochód na prywatnym parkingu, chcąc nie chcąc, zgadzamy się z każdym punktem regulaminu jakkolwiek niesprawiedliwy i podejrzany by nie był. Warunek jest jeden - parking musi być odpowiednio oznaczony, zgodnie z wytycznymi Ministerstwa Cyfryzacji. Jeśli nie jest, wówczas to my jesteśmy na wygranej pozycji.

- Płatne parkingi w Bielsku-Białej w większości są dobrze oznakowane, tutaj nie ma się do czego przyczepić. Wszystkie informacje, które muszą być uwzględnione zazwyczaj widnieją w regulaminach. Zawsze przypominam i uczulam wszystkich, żeby dokładnie czytać to, co jest tam napisane. Po fakcie trudno cokolwiek udowodnić i dochodzić swoich racji - puentuje Powiatowy Rzecznik Konsumentów.

Problem w tym, że regulaminy większości prywatnych parkingów to lektura na dobre piętnaście minut. Nie pozostaje jednak nic innego, jak dokładne przeczytanie jego postanowień zanim zdecydujemy się pozostawić tam samochód. Można też zrezygnować z korzystania z usług prywatnych parkingów. Inaczej niewykluczone, że usłyszymy słowa „jeśli nie zgadzają się Państwo z naszym stanowiskiem, istnieje możliwość dochodzenia swoich racji w ramach postępowania sądowego. Brak uregulowania wpłaty spowoduje jej dochodzenie w drodze procesu windykacji i powstanie dodatkowych kosztów”.

Adam Kanik