Mało kto lubi sprzątać i może dlatego zapotrzebowanie na tę usługę jest w Bielsku-Białej całkiem spore. Są tacy, którzy dzięki przysłowiowej miotle i szmatce, a przede wszystkim własnej zaradności, nie narzekają na swój los.

Sylwia Kryńska miała różne pomysły na biznes, ale w końcu dotarło do niej, że najprościej i najszybciej będzie postawić na sprzątanie. - Dosyć szybko zorientowałam się, że w Bielsku-Białej żyją raczej ludzie zaradni, więc i tacy, którzy mało czasu mają na porządki domowe. A przy tym stać ich na zamówienie sobie od czasu do czasu usługi sprzątania. No i jest tu naprawdę dużo różnych firm, a tam też trzeba robić porządki - tłumaczy. I tak powstała jej jednoosobowa firma, którą z powodzeniem prowadzi do dzisiaj. Jak mówi, dorobiła się już stałej klienteli.

Pani Paulina też ma jednoosobową firmę. Na brak zajęć nie narzeka, chociaż nie ukrywa, że sprzątanie to ciężki kawałek chleba. - To jak tyranie na budowie - przekonuje. - Człowiek wraca do domu i pada ze zmęczenia. To kompleksowe porządki u osób, które najczęściej same pracują od rana do wieczora i nie mają już czasu na ogarnięcie domu. Wtedy wkraczam ja - mówi.

Więcej na ten temat pisze „Kronika Beskidzka”. Nowe wydanie lokalnego tygodnika jest już w sprzedaży. E-wydanie można kupić TUTAJ.

KJ

Zdjęcie ilustracyjne